życie własnoręcznie czyli handmade

opublikowane: 27 kwi 2013, 07:51 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 27 kwi 2013, 08:02 ]
PRACE RĘCZNE. Niektórzy z was znają pewnie to hasło? To tylko z pozoru ma związek z majsterkowaniem. Dotyczy życia w szerokim kontekście. ŻYCIE WŁASNORĘCZNIE to nasza filozofia. Kiedyś nie było w Polsce ani DIY, ani handmade, było po polsku: majsterkowanie, rękodzieło, robótki ręczne i prace ręczne, te dwie ostatnie różnią się między sobą, nieprawdaż? To taka językowa subtelność :) W czasie warsztatów eMSA wszystko robimy ręcznie, to jest nasza główna zasada. Nożyczki rzadko u nas goszczą, elementy są podzielone lub przeznaczone do ręcznego dzielenia. U dzieci w wieku przedszkolnym to ręczne działanie jest bardzo ważne, bowiem manualne działanie poprawia grafomotorykę i przygotowuje dziecko do nauki pisania. W kuchni, w porządkach lub w bawialni - dziecko wszędzie powinno działać ręcznie, np. zawijać makaroniki, sklejać pierożki, zaginać papierki, skręcać szmatki, rozdzierać liście, turlać wałeczki, ugniatać kuleczki, składać kartoniki, przedzierać bibułki, łamać patyczki, zawiązywać gumki i przeplatać sznureczki. Dzięki manualnym działaniom przedszkolak przygotowuje się do pisania. Wówczas nie będzie problemów z dysgrafią, uwierzcie.

Dawniej prace ręczne w domu były najzwyklejszą częścią życia rodzinnego - nie tylko w praktyce, ale też wizualnie, w sferze dydaktyki :) Z wypiekami na twarzy oglądało się Adama Słodowego (mając 15 lat), a wieczorami Dobromira (mając 5 lat)  - to były cudowne programy, uczyliśmy się przy nich działania rękami. W wielu domach w piwnicy był warsztat (u nas nada jest, pełen narzędzi!). Dodajmy do tego ogólnopolską erę SZYCIA NA MASZYNIE (sklepy puste, Pewexy drogie, trza było przetrwać) oraz HAFTOWANIE, SZYDEŁKOWANIE i tzw. DRUTY (ech, te swetry zrobione "na drutach":), i mamy obraz dawnej Polski :) Życie było po prostu własnoręcznie:) Majsterkowanie, rękodzieło, robótki ręczne - to są nawet specjalne działy w wieloletnich, tradycyjnych antykwariatach i bibliotekach. To też były i są nasze żywioły i rościmy sobie, jako kraj, prawo do szczególnego do nich stosunku, a co! :P

Ciekawe jest, że obecnie roboty ręczne przypisuje się najczęściej kobietom. Majsterkowanie odeszło nieco do lamusa, niestety m.in. z powodu marketów i ogólnodostępnego-wszystkiego, a także z powodu braku takich lekcji w szkołach - dawniej było ZPT, jeden z najbardziej lubianych przedmiotów: Zajęcia Praktyczno-Techniczne. Każdy się uczył, co i jak robić, od karmnika do szycia guzików. Dziś nikłą pozostałością jest przedmiot technika, ale w mocno okrojonym programie faktycznie przydatnych czynności, często bardziej nastawiona na plastykę z tego powodu, że prowadzą ją często kobiety, a ZPT w zasadzie ZAWSZE prowadził mężczyzna. Dziś dzieci więcej czytają i oglądają o pracach ręcznych, niż dawniej. Dawniej dzieci więcej wykonywały ręcznie to, co obejrzały. Czasy się diametralnie zmieniły. Gwoździ się już nie przybija (zagrożenie zdrowia!), a chłopcy muszą więcej szydełkować i wyszywać (uspokaja!). Nie dziwcie się zatem, gdy wasz partner nie będzie potrafił zbić szafki lub skleić rozluzowanego krzesła, a wasza partnerka nie będzie potrafiła wyszyć inicjału lub uszyć koszuli.

Pozornie tylko na marginesie pozostaje temat gotowania, a raczej ręcznego przygotowania posiłków. Pozornie też na marginesie pozostaje temat odręcznego pisma. Zauważcie - wszystkie te czynności przechodzą poważny kryzys w skali społecznej. Narzeka się w Polsce, że dzieci źle się odżywiają i jedzą byle co, że nie potrafią i nie chcą przygotowywać sobie posiłków. Nic dziwnego, skoro prawie nikt ich już tego nie uczy (np. w szkołach przede wszystkim, a spędzają tam dużo czasu). Nic dziwnego, że wolą wziąć to, co jest szybko dostępne - my, dorośli często wskazujemy im tę ścieżkę. Dzieci przestają także umieć starannie pisać odręcznie - do lamusa odchodzą ligatury, łączniki między literami. Gdy uczniowie gimnazjalni piszą odręcznie, bardzo często nie łączą między sobą liter, w efekcie piszą wolniej i mniej wygodnie. Rezultat jest prosty i oczywisty: nie chcą tego robić, wolą klikać. Czy zdajecie sobie sprawę z tego, jak bardzo cofnęliśmy się w rozwoju w sensie manualnych czynności? W XXI wieku w komputerach i telefonach piszemy najczęściej każdą literkę oddzielnie! Co z tego, że jest "tezaurus" lub inne podobne narzędzia - prawdziwie rozwojową technologią byłaby tak, która przetwarza w komórce (na ekranie) pismo odręczne w cyfrowe, czyli rozwijalibyśmy zdolność odręcznego pisania, a nie cofali się w manualnym rozwoju do używania zaledwie kilku opuszek i klawiszów. Są takie technologie, i owszem, ale nie są masowe. W rezultacie dzieci stukają każdą literę oddzielnie, tak też piszą odręcznie. Nie gotują, bo nie umieją pokroić warzyw (panicznie boimy się, że się skaleczą!) ani odmierzyć "szczypty" - królują przepisy z aptekarskim określeniem ilości, jednak brak nastawienia na to, aby gotując mierzyć smakiem, węchem, wzrokiem i palcami - korzystać z tego bogactwa, które mamy (niestety nie wszyscy). Z robótkami ręcznymi, rękodziełem i majsterkowaniem jest identycznie - tutaj działają zmysły, sensoryka kwitnie, człowiek rozwija się i funkcjonuje wielowymiarowo. ŻYCIE WŁASNORĘCZNIE a swoje ogromne zalety i daje mnóstwo przyjemności:)

Aha! Było jeszcze coś takiego, jak CEROWANIE. Czynność w wielu kręgach zanikła, a dawniej zrobić piękną cerę, to była sztuka... Pamiętamy to fascynujące przeplatanie między niteczkami i na końcu urocza krateczka, duma narodu!;)
Comments