Śliski bazalt na wrocławskim Rynku

opublikowane: 7 sty 2014, 14:27 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 30 sty 2014, 12:12 ]
Z niedowierzaniem przeczytałam artykuł w Gazecie Wyborczej o tym, jak zarządcy miasta troszczą się o nawierzchnię wrocławskiego Rynku. Fakt, że bazaltowa kostka jest tu niszczona lub rozkradana, to kolejny argument za tym, żeby chodniki były trwale uwolnione od ogródków restauracyjnych, skoro samochody obsługujące imprezy jeżdżą po jezdni (tak, na Rynku jest jezdnia), a w ciągu roku nie jest to wcale sporadyczne.

Chciałabym więc, aby - uzupełniając słowa E.Mazur - "użyty materiał był jak najbardziej zbliżony do projektu + uwzględniającego wygodę i bezpieczeństwo pieszych, a nie tylko wymogi konserwatorskie". Wrocławski Rynek to szczytowy dowód anty-pieszej działalności zarządców miasta i projektantów. Nie dość, że chodniki w sezonie letnim zastawione są ogródkami restauracyjnymi, utrudniając ruch pieszy, to jeszcze mamy opaskę bazaltową - urokliwą nieomal, jak w czasach Cesarstwa Rzymskiego, bo przecież Wrocław ma aspiracje cenić przeszłość, która wielbi ponad potrzeby teraźniejszości.

Kostka bazaltowa na chodnikach w naszej strefie klimatycznej nie jest dobra, bo w czasie deszczu i po nim jest zbyt śliska. Sprawdza się bardziej na południe, gdzie deszczów jest o wiele mniej - np. jako calçada portuguesa (urokliwa mozaika bazaltu i wapienia), ale i tam bywa rzadkością, bo 1) brakuje rzemieślników-artystów do jej kładzenia, 2) przestrzega się antypoślizgowych wymogów. W Polsce jakoś bezpieczeństwo zawsze stoi na końcu, chyba że ktoś straci życie.

W naszym klimacie bazalt działa podobnie, jak stal nierdzewna na wstawkach w chodnikach - np. przy Dworcu Głównym PKP wokół drzewek. Idziesz po chropowatym, normalnym chodniku i nagle siup! Niespodziewany poślizg, bo wkroczyłaś na blachę lub bazalt. Jest to najbardziej uciążliwie przy zastosowaniu obok siebie dwóch materiałów o różnej fakturze - idąc po chropowatej nawierzchni człowiek rozluźnia się, bo czuje się bezpiecznie, a idąc tylko po gładkiej, odruchowo stale uważa. Mieszanie tych faktur to największy błąd projektantów, skupionych tylko na estetyce, a nie praktyce i bezpieczeństwie (tylko dlaczego ktoś takie wadliwe projekty dopuszcza do realizacji???), bo projektanci sporadycznie potem po tej nawierzchni chodzą (poruszają się autami, bo nie mają czasu na spacery lub używanie chodników). Ten fatalny błąd skutkuje nagłymi niespodziankami, naprawdę niebezpiecznymi dla zdrowia i życia, na pewno utrudniającymi ruch pieszy, gdy przechodzień narażony jest na upadek. Wystarczy wygooglować: basalt, tripping hazard.

Skoro konserwatorzy dopuszczają stosowanie nowoczesnych materiałów imitujących dawne, historyczne, to powinno to dotyczyć ważnego miejsca ruchu pieszego, jakim jest Rynek. Na świecie stosuje się barwiony, grafitowy beton, ale już słyszę to oburzenie "Betonowi na Rynku mówimy NIE! Nie wybetonujemy Rynku póki my żyjemy!". Niestety dobro publiczne (=bezpieczeństwo i wygoda pieszych) jest we Wrocławiu mniej ważne, niż uroda i zgodność z historią. Skoro ktoś jest skrupulatny do absurdu, to może niechaj stosuje tylko zabytkowe bruki, bo przecież kostka wydobywana współcześnie z kamieniołomu też jest całkiem nowa, a postarzanie samej kostki lub jej sposobu układania, to o wiele większe i głupsze oszustwo, niż zastosowanie nowoczesnej technologicznie, grafitowej betonowej imitacji.