stopa zysku czyli korzyści z ruchu pieszego

opublikowane: 29 lip 2013, 16:22 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 17 paź 2013, 16:32 ]
POSTULUJEMY w Polsce pilną realizację specjalistycznej, poważnej, ogólnopolskiej kampanii społecznej na rzecz promocji ruchu pieszego w miastach. Postulujemy, aby wprowadzać MODĘ NA RUCH PIESZY w przestrzeni publicznej.

Na wstępie pamiętajmy, że współczesny pieszy, to ktoś inny, niż np. w XIII wieku lub starożytności. Dawniej pieszym był ten, kto nie na koniu. Wyraz "pieszy" pochodzi od dawnego polskiego wyrazu "piech", czyli "noga" - od łacińskiego "pes" - noga. Stąd: piechota, iść na piechotę, piechur, pieszo. Dla odróżnienia delikwenta od "equester" - tego na koniu.

Współczesne rozumienie PIESZEGO jest zupełnie inne, szersze. W myśl prawa o ruchu drogowym (Art.2 ust.18 ustawy) za PIESZEGO uznaje się "osobę znajdującą się poza pojazdem na drodze i niewykonującą na niej robót lub czynności przewidzianych odrębnymi przepisami; za pieszego uważa się również osobę prowadzącą, ciągnącą lub pchającą rower, motorower, motocykl, wózek dziecięcy, podręczny lub inwalidzki, osobę poruszającą się w wózku inwalidzkim, a także osobę w wieku do 10 lat (czyli dziecko) kierującą rowerem pod opieką osoby dorosłej". Na marginesie przypomnijmy: w Polsce dzieci poniżej 10. roku życia nie mogą samodzielnie poruszać się w przestrzeni publicznej. Według interpretacji służb porządkowych i urzędników PIESZYM w sensie prawnym są też osoby na rolkach, butorolkach i hulajnogach, ponieważ ta ostatnia nie jest pojazdem w rozumieniu prawa drogowego (to analiza Straży Miejskiej Wrocławia). Reasumując" oczywiste jest, że na chodnikach piesi maja pierwszeństwo. A co na drodze rowerowej? Przepis mówi tak: "Korzystanie przez pieszego z drogi dla rowerów jest dozwolone tylko w razie braku chodnika lub pobocza albo niemożności korzystania z nich. Pieszy, z wyjątkiem osoby niepełnosprawnej, korzystając z tej drogi, jest obowiązany ustąpić miejsca rowerowi." Innym słowem, jeśli osoba w wózku nie może z jakichś powodów korzystać z chodnika (np. z powodu zbyt nierównej nawierzchni, ale ciekawe, czy ktoś odważy się na taki argument), może wjechać na drogę rowerową i ma na niej pierwszeństwo przed rowerami. Warto to podkreślić.

Na początku zatem trochę statystyk, bo to wielu przekonuje. Otóż w 2012 roku ogłoszono wyniki badań: ponad połowa Polaków jest nieaktywna fizycznie.

2011:
Euro RSCG zbadało, że 30% Polaków do pracy dojeżdża autem, 10% rowerem, 6% pieszo.
2012: NATPOL zbadał, że 18% Polaków dostaje się
do pracy pieszo lub rowerem (podróże krótsze niż 15min!).
2013: PMR zbadało, że podróże do pracy to: 21% transportem publicznym, 60% - autem, 13% pieszo. Czyli mamy tendencję wzrostową? Oby.
Jednak mimo to, pilne jest promowanie ruchu pieszego, jako aktywności prozdrowotnej, proekonomicznej, prospołecznej, prokognitywnej, prointegracyjnej itd., ponieważ nie tylko podróżujący do pracy muszą o tym wciąż słyszeć, ale także -  jednoczesnym naciskiem - zarządcy miast, burmistrzowie i prezydenci, także wójtowie i sołtysi, czyli zarządcy gmin i jednostek wiejskich.

A teraz szersze badania:

2012: CBOS ogłosiło wyniki badań "Polacy na rowerach". Podaje tam (str. 8) interesujące wyniki badań wśród pieszych: 24% pieszych raczej lub zdecydowanie czuje zagrożenie ze strony rowerzystów. Ten skromny wynik umieszczony nieomal na końcu w analizie nt. roweryzacji pokazuje, że jest o czym mówić nie tylko w kontekście ruchu samochodowego lub transportu publicznego, ale także w kontekście rowerowego. Największe problemy pieszych ujawniają się bowiem w tzw. strefach zamieszkania miast, gdzie pieszy powinien (ale nie ma) pierwszeństwo przed wszystkimi pojazdami, w tym rowerami (np. na ul. Szewskiej lub Św. Jadwigi we Wrocławiu).

2009: wrocławski MOPS ogłosił "Raport z badań socjologicznych nad mieszkańcami miasta". Te wyniki dotyczą Wrocławia. Tabela 21. na str.47 podaje się sposoby spędzania czasu wolnego przez mieszkańców - "od czasu do czasu", "często" lub "bardzo często" spacer uprawia 78% respondentów - to naprawdę dużo, jednak spacer nie oznacza aktywnego chodzenia faktycznie sprzyjającego zdrowiu. Może jednak oznaczać pozytywne "szwendanie się" owocujące pogaduchami z sąsiadami lub obcymi. Z naszych badań wynika bowiem, że im niższy jest status ekonomiczny osiedla, tym częstsze kontakty między obcymi, głównie seniorami, rodzinami z dziećmi lub osobami z psami. Ta sama tabela wymienia też "chodzenie do kościoła", ale wiemy, że to metaforyczne stwierdzenie, bo mieszkańcy Wrocławia często do kościoła jeżdżą samochodami. CO ciekawe, Tabele nr 27, 28, 29 i inne tego samego Raportu (kolejne rozdziały) wymieniają, że nieomal wszyscy "chodzą": na koncerty lub do klubów, do kina lub teatru, na imprezy sportowe, z dziećmi na festyny itd. Według Raportu wszyscy chodzą. Jednak zachodzi poważna wątpliwość, a Raport tego nie precyzuje, czy owe "chodzenie" faktycznie oznacza literalnie "poruszanie się przy użyciu kończyn dolnych". Raport ten nie skupiał się bowiem na niuansach chodzenia, lecz sposobach spędzania czasu wolnego. W tym zakresie Raport ten nie jest dla nas źródłem wiedzy o "chodzeniu jako takim". Tym bardziej, że mianem "przestrzeń publiczna" określa się w Raporcie miejsca zamknięte (kino, świetlica, teatr, sale gimnastyczne...), nazywając je także "placówkami konsumpcji zbiorowej", nie zaś otwartą przestrzeń publiczną - to, co między budynkami. Określenie "chodzą do" powinno być tam raczej zastąpione określeniami typu "udają się do" lub "bywają w".
Warto też zaznaczyć, że ten sam Raport omawia stosunki sąsiedzkie: 64% badanych NIE wie dzięki sąsiadom, co się dzieje w okolicy. 90% NIE brało "udziału w jakiejś zorganizowanej akcji, działaniu podjętym wspólnie przez sąsiadów na rzecz miejsca zamieszkania". 75,5% NIE "brało pod uwagę "co sobie sąsiedzi pomyślą" podejmując lub ograniczając się w jakichś działaniach". Te wyniki wskazują na zasadność wprowadzania mody na ruch pieszy, sprzyjający kontaktom sąsiedzkim.


O korzyściach - TUTAJ
c.d.n.