kuli-kultura‎ > ‎

po co kuli-kultura?

opublikowane: 10 cze 2013, 11:27 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 10 cze 2013, 11:34 ]
eMSA zajmuje się coraz częściej i bardziej promocją idei kuli-kultury i kuli-turystyki (analogicznie do agro-turystyki) tj. turystyki opartej na kulinariach w małej, domowej skali. Ci, którzy potrafią gotować i przygotowują od wielu lat te same dania, powinni mieć możliwość promowania swoich talentów i produktów, wytworów. Ale jak to robić, skoro dzieci w przedszkolach i szkołach nie mają kontaktu z przygotowaniem realnej żywności? Rzadko uczą się gotować, tym bardziej biesiadować razem z dorosłymi. Gdy dorośli biesiadują, dzieci w placówkach oświaty są od tego odsuwane, mają nie przeszkadzać. Ciasta i torty są dla wizytacji, komisji, gości, wielkich person. A dzieci??? Sio, nie przeszkadzać.

Koniec złudzeń. Mamy XXI wiek.

W XX wieku uczyliśmy się w szkołach gotować. Nie uczyliśmy się, co jest zdrowe, a co nie. Używaliśmy do tego realnych produktów, z których robiliśmy realne potrawy, które potem realnie zjadaliśmy w grupie uczniów i nauczycieli. Tak było.

W XXI wieku nie uczymy się gotować, ale uczymy się dużo o zdrowej żywności i ochronie środowiska. Używamy do tego nieprawdziwych produktów, które potem odkładamy na półki. Posiłki jemy w stołówkach, w których stoły dziecięce są oddzielone od nauczycielskich. Te dziecięce nie są wyposażone w serwetki i kwiatuszki w wazonikach.

Oto pomoce dydaktyczne do zajęć przedszkolnych z zakresu edukacji kulinarnej i żywieniowej:
- plastikowe pieczywo
- plastikowe wędliny
- plastikowe jajka
Smutno nam. Dzieciom też. Tak, tak, znamy opowieści o zarazkach i zatruciach. Tak. Tym bardziej nam smutno.

Jak wyjść z tego zaklętego kręgu? Czy naprawdę Sanepid ma rządzić naszym życiem bez refleksji i innych możliwości, niż te obecne??? W cośmy wdepnęli w tej oświacie??? Może trzeba zrobić jakąś solidną konferencję pedagogiczno-kulturalną z udziałem Platforma Kultury, Network Sunrise, Dzikie Dzieci, dziecisawazne.pl, CZASzDZIEĆMI.PL, Czas dla mamy, a my gramy, Handmade Montessori i innych?

W edukacji przedszkolnej nie rozwija się w dzieciach tożsamości lokalnej w oparciu o kuli-kulturę - o kulinaria, umiejętności kulinarne, biesiadowanie, pasje związane z przygotowaniem żywności i częstowaniem nią ludzi. To jest nasza tradycja, w którą powinniśmy wdrażać nasze dzieci. Wielka szkoda, bo jesteśmy im to winni. W oparciu o kuli-kulturę powinniśmy rozwijać kuli-turystykę, czyli turystykę opartą na kulinariach i biesiadowaniu, na lokalnych smakołykach i umiejętnościach ich wytwarzania. Nie chodzi tutaj wyłącznie o szumne kulinarne dziedzictwo, choć ten temat i ta formuła jest ściśle związana z kuli-kulturą i ją wspiera, współtworzy. Nam chodzi o zwyczajne codzienne gotowanie, pieczenie i smażenie - o potrawy, które w rodzinach robi się od pokoleń i którymi częstuje się gości - sałatki jarzynowe, rosoły, chleby, zimne nóżki, kiełbasy, bigosy, placki, pomidorówki, barszcze, ogórki kiszone lub pikle, weki i inne słoiki na zimę i wiele wiele innych smakołyków. Te wszystkie umiejętności nie mogą być zagubione i zapomniane. Mogą być atrakcją turystyczną w małej skali, na tej podstawie, jak i na podstawie rolnictwa (agroturystyka) może rozwijać się polska wieś.

Prowadzimy też nasz kuli-kulturalny foto-blog skoncentrowany wokół tradycji GOSZCZENIA, biesiadowania, gotowania, spożywania posiłków, smakowania potraw i napojów, czyli wszystkich kuli-kulturalnych rzeczy ważnych w placemakingu! Wejdziecie do niego tutaj.
Comments