kuli-kultura‎ > ‎

polityka targowa

opublikowane: 10 cze 2013, 11:22 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 10 cze 2013, 11:25 ]
Prowadząc społecznie całkowicie społeczny fanpage Hala Targowa Wrocław Reaktywacja (link dodatkowo poniżej) zauważam, że nie tylko Hala Targowa ma problem. Ogólnie stwierdzam, że Wrocław nie ma polityki targowej i takowej naszemu miastu pilnie brakuje. Jednak ani radni, ani urzędnicy, ani planiści, ani architekci nie powinni jej tworzyć i uzgadniać. Kto? To odrębny temat.

Radni o współczesnym handlu targowym mają szczególne wyobrażenie, mają też swoje wizje i roszczenia, którymi niestety często upośledzają rozwój handlu targowego w mieście, szczególnie obwoźnego, sezonowego i okazjonalnego. Urzędnicy niestety podobnie, idą za ciosem i "rządzą" tak, że te rządy bokiem wychodzą. Planiści zwani urbanistami wymyślają zapisy, które są w wielu punktach bezsensowne i nie generują dużych szans sprzedaży, ograniczają bowiem elastyczność handlu, a to jest jego podstawowa cecha. Architekci, zwani często również urbanistami, podobnie jak planiści - całkowicie bez konsultacji z kupcami, a w oparciu o własne wizje i rzekomą wiedzę - projektują budynki które mają ładnie wyglądać na wizualizacjach, konkursach, fotkach i witrynach www (zawsze BEZ LUDZI!), przeinwestowane i generujące wysokie czynsze, na które nie ma chętnych, bo handel to rzecz chwiejna, a czynsz niestety nie. Podobnie projektują parkingi wielopoziomowe, ale to inny temat. Architekci krajobrazu projektują zieleń, która ma tylko zdobić, nic poza tym, projektują skwerki i placyki, które nie są przeznaczone do handlu obwoźnego i sezonowego, które nie są przeznaczone dla wydarzeń kulturalnych i pro-społecznych aktywności pod chmurką. Parkingi, przestrzeń na sortowane odpady, miejsce na plac zabaw dla dzieci, przestrzeń dla młodzieży i wiele innych MIEJSC niezbędnych przy halach, aby mogły sensownie funkcjonować - tego wszystkiego albo brakuje, albo jest za mało. Targowiska i hale kupieckie budowane są wg pomysłów z czapy. Zapisy w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego są ustalane przez ludzi którzy z handlem nie mają nic wspólnego, co najwyżej kupią proszek z Niemiec lub pomidorki z Siechnic. Radni siedzą i obradują, urzędnicy grzeją stołki.

Reasumując: brak polityki targowej we Wrocławiu i ewidentne błędy w planowaniu, projektowaniu i zarządzaniu - to wszystko powoduje, że kupcom pracuje się źle, a klientom kupuje się równie źle. Każda hala która powstaje jest zła, ma ogromne błędy, każda ma problem. Każda kolejna ma ten sam problem, jakby ludzie nie mieli mózgów. Targowiska otwarte są rugowane z miasta przez urzędników, bo im nie pasują do "estetycznej wizji miasta", podczas gdy najlepsze miasta Europy rozwijają ten typ aktywności jako podkreślający tożsamość miasta i generujący ruch turystów (m.in.!). Ci sami wrocławscy urzędnicy chcą regulować każdą sprzedać na ulicy, by przypadkiem mieszkańcy (czyli ci, co ich utrzymują!) za dużo nie zarobili - z domniemania wiedzą, że na pewno nie zapłacą podatku, z góry każdy jest przestępcą, a ci co handlują na ulicy to lumpy pierwszej maści.

Przyklaskuje temu straż miejska i policja wlepiając mandaty każdemu, kto regularnie wystawia rury, szczypiorek lub szydełkowe kapcie. zajęcie pasa drogowego??!! Zabronione! Wszystko co nie jest znakiem drogowym, jest reklamą, więc płać człowieczku, a wcześniej wywalcz opinie i zgody, nie zapomnij o wizualizacji plastycznej - też z opinią! Halę Grafit ktoś ratuje przychodnią zdrowia, podczas gdy Hali Targowej jakoś nikt zmianą funkcji nie ratuje. Koło Hali Targowej powstała parę lat temu spore centrum handlowe, które - jak mówią - wyrżnęło klientów w Targowej, ale dziś powstaje pasaż kupiecki, w którym planiści (lub dowolny inny czort) mają czelność wyznaczać profil przemysłowy, by przypadkiem nie kolidował ze spożywczym w skaju i arkadkach, które de facto ukradły nazwę Arkadom KDM. I tak w koło macieja, absurd za absurdem.

Zajezdnia Dąbie stała się przedmiotem przepychanek mieszkańców i dziennikarzy, bo jednym nie pasuje dyskont, innym kultura i sport - kolejne "centrum" z biletowanym wstępem zapewne. A ludzie nadal szukają biedronek, żabek i lidelków, by za bułkę zapłacić groszy 40, a nie 240. Młyn Sułkowice, tętniąca życiem oaza handlu, wkrótce zamieni się w kolejne zdechłe, odwiedzane czasami przez elity, miejsce kultury, podczas gdy ludziom brakuje forsy na chleb, wódkę i podręczniki szkolne, a mniej na biletowane koncerty i wysmakowane wystawy (tego mamy w mieście od cholery i ciut ciut), ale ta wizja mieszkańca nie pasuje do ww. wizji wielu. Ogólnie: wrocławski bajzel bez kółek. Stolica kultury jak w pysk strzelił. Kompletny bezsens i wnerw. Czas najwyższy, by to się zmieniło.

Link do fanpage'a Hala Targowa Wrocław Reaktywacja: https://www.facebook.com/HalaTargowaWroclawReaktywacja

Artykuł o Pasażu Kupieckim między Sky Tower i centrum handlowym Arkady
Artykuł o hali  Grafit na osiedlu Nadodrze
Artykuł o Zajezdni na osiedlu Dąbie
Artykuł o Hali Targowej
we Wrocławiu