Chwastozercy‎ > ‎

Gastrowozy czyli Wrocławski Festiwal Foodtrucków

opublikowane: 7 sie 2014, 04:02 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 17 sie 2014, 03:12 ]
Co powiecie na... GASTROWÓZ? :) Zawitajcie do kolonii foodtrucków w najbliższą sobotę! Pewnie jak i Wy, liczymy na dobre jadło :P

Auta gastronomiczne, czyli foodtrucki, zawitały we Wrocławiu na dobre. Uwaga, uwaga, szykuje się kolonia foodtrucków ;) Gastronomia amerykańska stoi (jeździ) na foodtruckach, w Europie też gastronomicznie animują przestrzeń publiczną coraz częściej. W wielu parkach publicznych są jedynym i najlepszym rozwiązaniem na tymczasową aktywizację przestrzeni publicznej miasta. Wygląda na to, że polskie normy projektowe (wcale nie obowiązkowe, bo najczęściej są tylko zaleceniami) dotyczące pasa drogowego i parków długo jeszcze będą na nich bazować.

Polscy projektanci i urzędnicy nie mają w nawyku uzgadniania i umieszcza tzw. przyłączy pop-up - na ścieżkach lub trawnikach w strategicznych miejscach miasta - przy parkach, na skwerach, deptakach - właśnie do celów przyłączenia tymczasowej gastronomii i innego handlu. Tego dopiero się uczą, a zmiany w normach mogą wymusić tylko konsumenci, czyli Wy i my (niektórzy z nas są też projektantami:).

W Polsce problemem jest często rozdział własności lub zarządu nieruchomościami - ścieżką zarządza jeden podmiot, a trawnikiem zupełnie inny. Przykładem pokazującym taki właśnie konflikt są lokalizacje kubłów na psie odchody - to inicjatywa podmiotu zarządzającego terenami zieleni, (ZZM), dlatego kubły we Wrocławiu stoją na trawie, często w absurdalnych miejscach. Ten drugi podmiot (ZDiUM) nie ma nic do tego, więc chce mieć chodniki puste. Niby psie odchody nie mają nic wspólnego z gastronomicznymi targami, ale jednak... M.in. właśnie z  powodu ww. trudności (norm i podziałów) wrocławska przestrzeń publiczna jest wciąż pustawa, a kulinarnie i gastronomicznie - chroma :(

Przykładem rozwiązania zastosowania przyłączy pop-up jest Park w belgijskiej Brugii (zdjęcia po lewej - fot. Anna Rumińska), gdzie organizuje się czasem targowisko lub wesołe miasteczko (zdjęcia - tutaj) właśnie z wykorzystaniem tamtejszych przyłączy - sprzedawcy mogą się podłączyć z chłodziarkami i gablotami. Takie rozwiązania stosują europejskie i amerykańskie miasta stawiające na podtrzymanie lub rozwój tradycji handlowych oraz na prospołeczną aktywizację przestrzeni publicznej miasta, a mniej na bierne korzystanie z terenów zieleni lub utwardzonej nawierzchni miejskiej (deptaków, skwerów, chodników) - tak jest właśnie w Polsce.

Dlatego wielką zaletą gastrowozów, bardzo ważną w polskich warunkach (gdzie brak jest ww. przyłączy typu pop-up) jest to, że często są one niezależne od lokalnej infrastruktury podziemnej, czyli... mają swoje media - zasilanie, wodę i kanalizację.  Bywa też inaczej - nie potrzebują w ogóle mediów, bo sprzedają żywność przygotowaną do bezpośredniego spożycia. Polskie przepisy są tu bezlitosne i skutecznie uziemiają wszelki rozwój wszelkich nowatorskich inicjatyw gastronomicznych, ale... pomysłowi ludzie zawsze wymyślą, jak sobie z tymi ograniczeniami poradzić :) Jak będzie w przypadku Wrocławskiego Festiwalu Footrucków? Sprawdźcie sami i przyjdźcie lub przyjedźcie w najbliższą sobotę na Wrocławski Tor Wyścigów Konnych Partynice (niedaleko wylotu z Wro na płd.) lub Kafe Plaża (koło Mostu Grunwaldzkiego). My też tam będziemy na pewno! :)