Chwastozercy‎ > ‎

LIŚCIE POMIDORÓW

opublikowane: 23 lip 2016, 14:38 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 23 lip 2016, 14:43 ]

LIŚCIE POMIDORÓW - czy są toksyczne - czy są jadalne?

Dobre pytanie zadał Darek Nowak. Primo: nie jesteśmy biochemikami, fizjologami ani lekarzami, tylko interesuje nas temat zjadania zwykle wyrzucanych części roślin, więc niniejsza odpowiedź jest wyłącznie szkicem, nieprofesjonalną dywagacją, domniemaniem opartym na pobieżnej analizie tylko kilku źródeł dostępnych w sieci. Nie można tego traktować, jako zachęty do jedzenia liści psiankowatych, ale Darek Nowak sprowokował nas do spróbowania :) Zatem dzięki za dociekliwość, ciekawość świata i mobilizację. Zawsze to nowe wiadomości. Dociekliwi konsumenci są zawsze mile widziani.

Podrążyliśmy więc trochę na szybko w sieci. Nie wszystkie źródła naukowe są dostępne, jednak można się już co nieco zorientować. No i uwaga ogólna: hipermarketowych liści nie radzimy jeść, za dużo na nich oprysków... Na liściach pomidorów rozwijają się ponoć głównie grzyby, dlatego stosuje się antygrzybiczne substancje. W uprawach organicznych są to np. roztwory z… liści pomidorów, bo tomatydyna ma działanie antygrzybiczne. Zatem istnieje domniemanie, że z takich upraw liście są „czyste” w sposób zbliżony do naturalnego. W uprawach intensywnych, konwencjonalnych stosuje się syntetyki, np. chlorotalonil, cyprodynil, fludioksonil , difenokonazol  - te nazwy nie brzmią zachęcająco do jedzenia…

W sprawie oprysków pomidorów warto spytać ekologicznych rolników. O ile nam wiadomo, do upraw ekologicznych stosuje się np. preparaty z gnojówki pokrzywowej, albo wodnego roztworu mleka, albo rozcieńczonego wodą zmiażdżonego czosnku. Pewien biodynamiczny rolnik, którego kiedyś odwiedziliśmy, eksperymentował też z innymi chwastami, np. nawłocią, wrotyczem i bylicą - robił z nich gnojówkę. Wszystko po to, by uniknąć syntetyków. No i poza tym stosuje się 1) odmiany odporne na choroby (ale jak dalece są one modyfikowane i jakie są tego skutki - nie wiemy), 2) repelenty, czyli dobre towarzystwo innych roślin - dla pomidorów są to: bazylia, czosnek, cebula, aksamitki (nigdy zaś ziemniaków obok ogórków).

Wracając do toksyczności liści i łodyg: chodzi tu o tomatydynę (ang. tomatine), jeden z glikoalkaloidów słusznie oskarżanych o toksyczność, ale też o ważnym działaniu leczniczym, jak to z toksynami bywa - tomatydyna ponoć powstrzymuje zanik mięśni, pobudza ich rozrost u myszy, spowalnia rozwój komórek rakowych w niektórych narządach. Co do toksyczności, to ponoć jest łagodniejsza od innych glikoalkaloidów, ale… też jeśli zjemy jej dużo, to umrzemy (poniżej dawka śmiertelna). Jeśli mało, będzie ponoć OK, ale i tak reakcje są osobnicze, indywidualne, jak to w fizjologii. Pobieżnie zdobyte info pozwala nam stwierdzić, że tomatyna jest łagodną toksyną, dużo łagodniejszą niż solanina (ta w ziemniaczkach). Wszystkie psiankowate (ang. nightshades) są na cenzutowanym, również niedojrzała (zielona!) papryka i bakłażan.

Można więc snuć dywagacje, że skoro solanina zawarta w ziemniakach jest toksyczna, a mimo to wcinamy je z zapałem (ale nigdy baaaardzo dużo), to tomatydyna z liści i łodyg pomidorów nie powinna nam mocno zaszkodzić, JEŚLI przed spożyciem przeliczymy dopuszczalne jej stężenie na kg masy ciała, jak zaleca WHO. Dopuszczalne stężenie solaniny w ziemniakach (WHO): ponoć 1-10mg na 100g bulwy. „Dawka śmiertelna (wg różnych badań) wynosi 2-6 mg glikoalkaloidów na 1 kg masy ciała człowieka.

Zielonkawe ziemniaki („dojrzewały” ponad ziemią) są TOKSYCZNE, nie wolno ich ani sprzedawać, ani jeść - WYRZUCAMY w całości, bo przy świetle stężenie toksyny w bulwie wzrasta horrendalnie. Również w wyniku uszkodzeń mechanicznych oraz niewłaściwego magazynowania (tj. z dostępem dowolnego światła) - wzrost o ok.200%. Takie handlowanie ziemniakami jest powszechne, więc takich bulw nie wolno jeść dużo ani regularnie. Podobnie z tomatydyną - nie można jej jeść dużo i regularnie, ot i to jest chyba cała tajemnica jak na razie.

Trzeba też poddać te produkty (ziemniaki też) obróbce w wysokiej temperaturze (min. 170C), aby zmniejszyć szkodliwe działanie alkaloidów. Dlatego niektórzy zalecają jedzenie TYLKO pieczonych ziemniaków, a nie gotowanych, tym bardziej w mundurkach, bo pod skórką tomatydyny jest najwięcej.

Nie było zatem ponoć badań na ludziach w kwestii skutków toksyczności tomatyny. Są tylko wyniki badań na myszach, szczurach i chomikach. Tomatydyna ma ponoć słabsze działanie toksyczne, niż solanina. Cytat z Wikipedii angielskiej:

According to in vivo studies with mice, rats and hamsters, tomatine seems to be non-toxic when orally consumed (LD50=500 mg/kg).*

* Sackmann, W.; Kern, H., Wiesmann, E.; Studies on the biological effects of solanine and tomatine.; Schweiz. Z. Allg. Pathol. Bakteriol., 1959; 22, 557-563.

Istnieją więc zaawansowane domniemania, że na ludzi tomatydyna zadziała również korzystnie, czyli można by zjeść trochę liści lub łodyg (mają więcej tomatydyny) co jakiś czas, najlepiej po obróbce termicznej w wysokiej temperaturze. Trzeba by spytać rzetelnego biochemika, np. może kogoś na UniwersytetPrzyrodniczy we Wrocławiu?

***

ŹRÓDŁA:

FOTKA:

http://www.gardenbetty.com/2013/08/tomato-leaves-the-toxic-myth/

INFO:

https://en.wikipedia.org/wiki/Tomatine#Toxicity

http://www.ziolaiprzyprawy.info/2012/07/19/blog/ziemniaki-czyli-dlaczego-ludzie-jedza-trucizne/

http://www.gardenbetty.com/2013/08/tomato-leaves-the-toxic-myth/

https://pl.wikipedia.org/wiki/Psiankowate

http://paleoleap.com/nightshades/

http://jn.nutrition.org/content/126/4/989.full.pdf

http://www.roik.pl/silniejsze-miesnie-dzieki-zielonym-pomidorom/#more-66058

http://regiodom.pl/portal/ogrod/rosliny/ekologiczna-uprawa-pomidorow-warzywa-jak-u-babci

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/6996922

http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/0308814685901086

http://www.pttz.org/zyw/wyd/czas/2006,%201%2846%29%20Supl/26_Zgorska.pdf

http://paleoleap.com/nightshades/

https://en.wikipedia.org/wiki/Solanaceae

 

 

Comments