antropologia kultury

Istnieją dwie perspektywy rozumienia terminu kultura. Pierwszy: wąski, wymieniający najczęściej muzykę, sztukę (w rozumieniu sztuk plastycznych, tj. np. malarstwo, rzeźbę), kino, literaturę, teatr... Drugi: szeroki, wymieniający kultury, czyli różne systemy znaków i symboli tworzonych przez człowieka. Czy znaczy to, że kultura to system znaków i symboli tworzonych przez człowieka? Nie tylko, definicji kultury jest wiele i nieomal każda może być z sukcesem zastosowana w zależności od kontekstu, w którym się jej używa. Skomplikowane? Tylko pozornie. Napiszcie, przyjedziemy, wyjaśnimy...:)

Z pojęciem kultury wiąże się ściśle termin relacje, czyli związki, interakcje, kontakty - można tłumaczyć ten termin również na wiele sposobów, ale jest on najczęściej bardziej zrozumiały, niż kultura. Relacje są ważne, to wiemy na pewno, z resztą kultura i kultury też:) Jak budować relacje i jak je rozumieć, aby budować je jak najlepiej? O tym możemy wam opowiedzieć nie tylko słowem, ale i innymi metodami. Zapraszamy do współpracy!

W rozdziale "zamówienia i współpraca" publikujemy możliwości współpracy z nami. Wszystkie działania, które podejmujemy - w płaszczyźnie naukowej, edukacyjnej, aktywizacyjnej, publicystycznej - wyrastają przede wszystkim ze sfery antropologii kulturowej, a także ze sztuki kształtowania przestrzeni, czyli architektury i urbanistyki.

dolnośląskie tradycje

opublikowane: 10 cze 2013, 13:38 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 10 cze 2013, 13:41 ]

Byliśmy na występie zespołu Gościszowianki z Gościszowa w Muzeum Etnograficznym. Obejrzeliśmy też wystawę przepięknego, dolnośląskiego rękodzieła ludowego. Obydwa wydarzenia zorganizowała Fundacja Ważka, za co serdecznie jej dziękujemy! Więcej - tutaj.

przestrzeń oswojona

opublikowane: 2 cze 2013, 05:29 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 2 cze 2013, 05:36 ]

Crassula arborescens, czyli grubosz drzewiasty, po ludzku mówiąc drzewko szczęścia. Oprócz trawki i szabli, kolejna roślina przypisana czasom PRLu w Polsce. Roślina symboliczna, dlatego często stawiana na okiennych parapetach domów mieszkalnych (podobnie jak mirt, pelargonia i inne). Transmisja emocji lokuje ją również w tzw. budynkach użyteczności publicznej, którym ktoś (zwykle pewne miłe <panie>) chce nadać wymiar przestrzeni oswojonej, udomowionej. Innym słowem rośliny takie są <medium domu>.
Grubosz, jak i zielistka (opisana wcześniej chlorophytum) i szable (wężownica), drażnią wielu architektów, dążących do stworzenia <przestrzeni estetycznej>, przestrzeni, która nosi cechy autoportretu, będą autorską kreacją architektoniczną nie tolerującą żadnych naleciałości. Z drugiej strony rośliny te są oznaką obecności w niej (lub wokół niej, przy niej) osób zaangażowanych w ochronę miejsca, tzw. stróżów miejsca. Antropologicznie rzecz ujmując, są cennym Znakiem - oprócz faktu, że w kulturach typu ludowego są Symbolem (narracja szczęścia - o tym w innym miejscu). Architekci, aranżując przestrzeń, rzadko biorą pod uwagę takie praktyki, rzadko je uprawomocniają, rzadko włączają je w wachlarz fenomenów miejsca jako locum architektury. Wbrew pozorom, rośliny te współuczestniczą w tworzeniu genius loci. Wystarczy więc wziąć ten fakt pod uwagę, by nadać im odpowiednią formułę, by nie stanowiły przejawu walki Stróżów Miejsca z twórcami jego skorupy.

Gdzie stoi to drzewko szczęścia? Sprawdźcie tutaj.

Rękodzieło XXI wieku

opublikowane: 29 lis 2012, 14:43 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 14 gru 2012, 00:18 ]

Antropologia kulturowa i etnografia to siostry bliźniaczki - niby spójne, identyczne, ale jednak odmienne. Nie wnikając w definicyjne różnice przypomnimy tylko, że jedną z pasji etnografów jest badanie historii rękodzieła, czyli wszystkiego tego, co robi się rękami, dłońmi - wszystkiego, co manualne. Co więcej, chodzi nie tylko o wytwórstwo przedmiotów codziennego użytku, lecz przede wszystkim o "dzieło", czyli rzeczy o wartości głębszej, niż tylko użytkowa.

Rękodzieło było i jest związane m.in. z tradycją przesilenia zimowego - w Polsce od czasów chrześcijańskich z tradycją bożonarodzeniową, ze Świętami laicko zwanymi Gwiazdką. W domach ręcznie wykonywano tzw. "ozdoby choinkowe". Współcześnie szybkie tempo życia i dostępność gotowych ozdób powodują, że umiejętności związane z tym wytwórstwem zanikają, jednak zainteresowanie nimi powoli rośnie dzięki ogólnemu i zauważalnemu nawrotowi do technik manualnych i wytworów rękodzielniczych. Mamy już za sobą okres zachwytu nad produkcją przemysłową, dlatego powracamy do życia w stylu slow, jak nazywa się na świecie ideę praktykowania codziennych czynności wymagających poświęcenia większej ilości czasu i zaangażowania naszych możliwości sensorycznych w większym zakresie - nie tylko możliwości finansowych. Popularne szklane bombki są obecnie stricte ozdobą, podczas gdy dawne wytwórstwo tych rzeczy nie wynikało wyłącznie z chęci ozdobienia, udekorowania. Niosło też treści symboliczne, a konkretnie ochronne, które w etnografii określa się mianem appotropeicznych. Zauważmy, że motywy pojawiające się choćby na szklanych bombkach niosą nadal treści ochronne i symboliczne, mające zapewnić powodzenie domostwu i jego mieszkańcom. Jest to jeden z bardzo subtelnych przykładów stałej obecności słowiańskiej magii w naszym współczesnym, pozornie nie-metafizycznym życiu. Podobnym przykładem jest stawianie wiechy na konstrukcji budowlanej - mało który kierownik budowy lub majster odważy się pominąć ten wyłącznie symboliczny krok. Niby nie ma on znaczenia, jednak wszyscy praktykują ten zwyczaj. Dlaczego? Bo w głębi umysłu wierzą, że jednak może przynieść choćby odrobinę szczęścia...

Znaczna część rękodzieła przesileniowego / bożonarodzeniowego pełni też funkcje dydaktyczne i integracyjne. Młodzi członkowie rodzin i społeczności - dzieci - wprowadzani są w ten sposób w tradycję lokalną (etniczną) i rodzinną, a wspólne spędzanie czasu podczas wykonywania owych ozdób wzmacnia więzi rodzinne, szczególnie międzypokoleniowe - między pokoleniami oddalonymi o jedną generację. Patrząc współcześnie na te rodzinne lub rówieśnicze praktyki można by wywnioskować "weźcie rzesz jakąś maszynę, to szybciej to potniecie!" - właśnie NIE. Tutaj nie chodzi bowiem o szybkość, ale o manualność. Jeśli zastąpimy ręce (u niektórych stopy) maszynami, idea rękodzieła upada. Jest to idea spójna z tymi, które we Włoszech zaczęto jakiś czas temu nazywać ideami SLOW - ma być wolno, manualnie, naturalnie (cokolwiek to znaczy, wielu rozumie to intuicyjnie, ale to może być zwodnicze). Slow City to miasto, w którym żyje się powoli, w którym nie inwestuje się w autostrady, lecz piesze pasaże i dobre stosunki między ludźmi rozwijające się właśnie dzięki owym pasażom. Slow Food to żywność produkowana tradycyjnie, powoli, ręcznie, bez silnego przyspieszania czy to mechanicznego, czy to chemicznego. Ręczna maszynka do mielenia mięsa jest wciąż sprzętem slow. Dlatego rękodzieło jest czynnością slow, powolną, tradycyjną, ale dzięki zastosowaniu współczesnych surowców staje się nowoczesną.

A co z surowcami? Przykładowo dawniej mieliśmy pod dostatkiem drewna i słomy, dlatego ozdoby wykonywano z surowców lub półproduktów pochodzenia naturalnego, często odpadowych lub nadwyżek produkcji rolniczej. Współcześnie taką samą funkcję pełnią odpady z tworzyw sztucznych i papieru - mamy ich aż nadto, a gospodarka odpadowa stanowi prawdziwy problem dla indywidualnych gospodarstw domowych, jak i dla gmin i państw. Dlatego coraz częściej zwracamy się ku tworzywom sztucznym, popularnie zwanych plastikiem, a także ku aluminium (puszkom) i papierowi (gazetom i tekturze w rozmaitej formie). Uzbrojeni w farby i kolorowe ozdobne papierki i złotka lub sreberka  tworzymy dzieła - zabawki na choinkę.

Tutaj właśnie pojawia się apcykling (ang. upcycling) czyli przetwarzanie odpadów w sposób kreatywny, który podnosi wartość rzeczy zbędnej, która - jeśli nie wykorzystana - może stać się odpadem lub nawet śmieciem, rzeczą o najniższym statusie. Apcykling zastosowany przy okazji Gwiazdki daje więc szerokie możliwości kreatywnego wytwórstwa - rękodzieła XXI wieku.

 eMSA organizuje warsztaty apcyklingowe dla dorosłych prezentując kilka wybranych technik apcyklingowych związanych z rękodziełem:
1) plecionkarstwo z plarnu (przędza plastikowa), sploty różne, w zależności od umiejętności plecionkarskich uczestników,
2) plecionkarstwo z gazet (w sieci pod nazwą "wiklina papierowa"),
3) składanki czyli folding / ozdoby, również choinkowe, z butelek PET, jajotłoczek, wucerolek i in.,
4) makietowanie tekturowe / budowanie amatorskich makiet architektonicznych i domków dla figurek/laleczek, konstrukcje miniaturowe,
5) opakowania / kilka wybranych wzorów opakowań z odpadów.

Z tradycją zimowego przesilenia i bożonarodzeniową wiąże się też zwyczaj budowania szopek oraz zwyczaj obdarowywania, tym samym opakowania prezentów. Apcykling podsuwa wiele możliwości wykonania zarówno szopek jak i bezkosztowych, pomysłowych i estetycznych opakowań.

Tutaj możecie przeczytać o wytwórstwie zabawek choinkowych w regionie radomskim.

KULI-kultura i KULI-turystyka

opublikowane: 24 lis 2012, 05:37 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 12 gru 2012, 11:05 ]

Chcemy promować ideę kuli-kultury i kuli-turystyki (analogicznie do agro-turystyki) tj. turystyki opartej na kulinariach w małej, domowej skali. Ci, którzy potrafią gotować i przygotowują od wielu lat te same dania, powinni mieć możliwość promowania swoich talentów i produktów, wytworów. Ale jak to robić, skoro dzieci w przedszkolach i szkołach nie mają kontaktu z przygotowaniem realnej żywności? Rzadko uczą się gotować, tym bardziej biesiadować razem z dorosłymi. Gdy dorośli biesiadują, dzieci w placówkach oświaty są od tego odsuwane, mają nie przeszkadzać. Ciasta i torty są dla wizytacji, komisji, gości, wielkich person. A dzieci??? Sio, nie przeszkadzać.

Koniec złudzeń. Mamy XXI wiek.

W XX wieku uczyliśmy się w szkołach gotować. Nie uczyliśmy się, co jest zdrowe, a co nie. Używaliśmy do tego realnych produktów, z których robiliśmy realne potrawy, które potem realnie zjadaliśmy w grupie uczniów i nauczycieli. Tak było.

W XXI wieku nie uczymy się gotować, ale uczymy się dużo o zdrowej żywności i ochronie środowiska. Używamy do tego nieprawdziwych produktów, które potem odkładamy na półki. Posiłki jemy w stołówkach, w których stoły dziecięce są oddzielone od nauczycielskich. Te dziecięce nie są wyposażone w serwetki i kwiatuszki w wazonikach.

To są pomoce dydaktyczne do zajęć przedszkolnych z zakresu edukacji kulinarnej i żywieniowej:
- plastikowe pieczywo
- plastikowe wędliny
- plastikowe jajka
Smutno nam. Dzieciom też. Tak, tak, znamy opowieści o zarazkach i zatruciach. Tak. Tym bardziej nam smutno.

Jak wyjść z tego zaklętego kręgu? Czy naprawdę Sanepid ma rządzić naszym życiem bez refleksji i innych możliwości, niż te obecne??? W cośmy wdepnęli w tej oświacie??? Może trzeba zrobić jakąś solidną konferencję pedagogiczno-kulturalną z udziałem Platforma Kultury, Network Sunrise, Dzikie Dzieci, dziecisawazne.pl, CZASzDZIEĆMI.PL, Czas dla mamy, a my gramy, Handmade Montessori i innych?

W edukacji przedszkolnej nie rozwija się w dzieciach tożsamości lokalnej w oparciu o kuli-kulturę - o kulinaria, umiejętności kulinarne, biesiadowanie, pasje związane z przygotowaniem żywności i częstowaniem nią ludzi. To jest nasza tradycja, w którą powinniśmy wdrażać nasze dzieci. Wielka szkoda, bo jesteśmy im to winni. W oparciu o kuli-kulturę powinniśmy rozwijać kuli-turystykę, czyli turystykę opartą na kulinariach i biesiadowaniu, na lokalnych smakołykach i umiejętnościach ich wytwarzania. Nie chodzi tutaj wyłącznie o szumne kulinarne dziedzictwo, choć ten temat i ta formuła jest ściśle związana z kuli-kulturą i ją wspiera, współtworzy. Nam chodzi o zwyczajne codzienne gotowanie, pieczenie i smażenie - o potrawy, które w rodzinach robi się od pokoleń i którymi częstuje się gości - sałatki jarzynowe, rosoły, chleby, zimne nóżki, kiełbasy, bigosy, placki, pomidorówki, barszcze, ogórki kiszone lub pikle, weki i inne słoiki na zimę i wiele wiele innych smakołyków. Te wszystkie umiejętności nie mogą być zagubione i zapomniane. Mogą być atrakcją turystyczną w małej skali, na tej podstawie, jak i na podstawie rolnictwa (agroturystyka) może rozwijać się polska wieś.

Tradycja vs innowacja

opublikowane: 16 sie 2012, 02:59 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 16 sie 2012, 02:59 ]

Sztuczne kwiaty na współczesnych cmentarzach - fragment dokumentacji fotograficznej - tutaj.

Obyczaje i zwyczaje w PPM - 2

opublikowane: 16 sie 2012, 02:44 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 16 sie 2012, 03:06 ]

Święto Matki Boskiej Zielnej / Święto Mokoszy / Święto Wojska Polskiego - czytaj tutaj.
Fragment dokumentacji fotograficznej - tutaj.

Obyczaje i zwyczaje w PPM

opublikowane: 16 sie 2012, 02:43 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna

Boże Ciało we Wrocławiu - relacja fotograficzna i tekst - tutaj

Percepcja miejskiej przestrzeni publicznej

opublikowane: 16 sie 2012, 02:42 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna


Symbole w miejskiej przestrzeni publicznej

opublikowane: 16 sie 2012, 02:41 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna


1-9 of 9