ławkologia

Promujemy równowagę: teraz czas na stosowanie w miastach ławek do-społecznych, ponieważ te od-społeczne zdominowały już miejską przestrzeń publiczną.
ARTYKUŁ WYJŚCIOWY / BASIC TEXT - kliknij tutaj i tutaj albo szukaj tego tematu w rozdziale "przestrzeń publiczna" w pasku bocznym.
TUTAJ przeczytajcie o dospołecznych ustawieniach ławek publicznych i nie tylko, czyli o CLUE.
TUTAJ obejrzycie zdjęcia ławek wrocławskich - od- i do-społecznych.
Możecie też obejrzeć zdjęcia rozmaitych ławek - TUTAJ: katalog "SIEDZENIE W MIEŚCIE".

Na siedząco czy na stojąco? Ławki szkolne czy blaty stojące?

opublikowane: 14 sty 2016, 07:02 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 14 sty 2016, 07:56 ]

http://standupkids.org/
Coraz więcej mówi się na świecie o szkolnych lekcjach na stojąco, jako lepszej metodzie prowadzenia zajęć edukacyjnych. Polega to na wprowadzeniu do klas szkolnych blatów stojących na miejsce typowych ławek skzolnych - stolików, przy których się siedzi. W Polsce określeniem "ławka szkolna" nazywa się stolik, a nie siedzisko. W języku angielskim (tym samym w USA) określeniem desk nazywa się też stoliki,a nie siedziska. School desk to ławka szkolna. Standing desk to ławka stojąca. Dlatego dla uporządkowania będziemy tu nazywać owe wysokie stoliki do stania ławkami stojącymi.

Eliminacja lub minimalizacja krzeseł w edukacji szkolnej to typowe działanie proksemiczne: pokazuje, jak przestrzeń wpływa na zachowanie człowieka i jego percepcję. To również element ławkologii - brak ławek szkolnych zwraca uwagę na to, gdzie faktycznie są one potrzebne,a gdzie zbędne. Ciekawe, która polska szkoła na dobre zaakceptuje to rozwiązanie. Przekazujemy stale te postulaty naszym znajomym szkołom oraz pojedynczym nauczycielkom i dyrektorkom (używamy rodzaju żeńskiego, ponieważ większość kadry szkolnej to kobiety).

BADANIA

Z najnowszych badań wynika, że w klasach szkół podstawowych (powyżej 7. r.ż.) ławki do siedzenia nie powinny być jedynym wyposażeniem. Mało tego, nie powinny być ustawione w rzędy, a w literę L, ale o tym piszemy w innym rozdziale (klasy L i ławki do-społeczne). ie było jak dotąd wielu badań nt. stania w trakcie nauki szkolnej, ale te pierwsze diagnozy są bardzo obiecujące. Zamiana ławek siedzących na stojące na pewno przynosi wspaniałe rezultaty, o czym mowa poniżej, na przykładach wybranych amerykańskich szkół podstawowych. Stwierdzają to także wyniki badań wykonanych na 300 uczniach klas szkoły podstawowej: DIAGNOZA. Okazuje się bowiem, że dzieci często lepiej uczą się na stojąco: efektywność uczenia wzrasta o 12%Na pewno są wtedy zdrowsze - i psychicznie, i fizycznie, bo spalają więcej kalorii o 15-25%. Najlepsze są takie blaty, które umożliwiają stanie i siedzenie (wysokie krzesełka), a nawet klęczenie w przysiadzie. Stymulacja mózgu jest lepsza, gdy zmienia się pozycję w ciągu lekcji trwającej 45 minut. Na stojąco dzieci mogą przenosić ciężar ciała z nogi na nogę, co polepsza krążenie krwi w kończynach (i nie tylko). Zwiększa się poziom uwagi i zaangażowania, tym samym przyswajanie wiedzy i umiejętności jest bardziej efektywne. Spada poziom rozkojarzenia i - jak to mówią nauczyciele - chęć do brojenia, co oznacza, że dużo rzadziej zachodzi sytuacja znana ze szkół zarówno polskich, jak i amerykańskich i wielu innych: "natychmiast idź do dyrektora!". Trzeba podkreślić, że badania i obserwacje prowadzono nie tylko w środowiskach szkolnych, ale też akademickich i biurowych. Stanie jest po prostu korzystniejsze dla nas wszystkich. Oczywiście pomijając osoby, dla których jest przeciwwskazaniem ze względu na określone schorzenia.

Oto argumenty, które wymienia fundacja STAND UP KIDS (źródło):
1.Zbyt długie siedzenie powoduje choroby i zaburzenia ortopedyczne oraz utrudnia zdolność dzieci do uczenia się. 2.Przy ławkach stojących dzieci spalają 15-25% więcej kalorii w ciągu dnia w szkole, niż siedząc. 3.Zwiększenie spalania w przypadku dzieci otyłych wynosi nawet więcej: o 25-35%. 4.Niewielkie ruchy przy ławkach stojących (wiercenie się) ma duży wpływ na spalanie kalorii. 5.Dzieci w klasach stojących są bardziej zaangażowane. 6.Zarządzanie klasą jest łatwiejsze. 7.Jeśli dzieci mają możliwość przemieszczania się w ciągu dnia, będą to robić. 8.Kiedy uczniowie więcej się ruszają, ich edukacja jest bardziej efektywna. 9.Dzieci czują się szczęśliwsze, kiedy mogą się poruszać i nie są "przywiązane" do krzesła.
10.Dzięki aktywnemu uczestnictwu w nauce zachowanie w klasie ulega poprawie. 11.Dzieci, które się poruszają, mają większą kreatywność.
12.Polepszają się wyniki testów edukacyjnych. 13.Gdy trzeba się skupić, uczniowie mogą przenosić ciężar swego ciała i zmieniać pozycję.
14.Stanie zapobiega adaptacji tkanek organizmu na pozycjach statycznych (czyli krótkich zginaczy i ścięgien bioder, zaokrąglonej górnej części pleców, słabej pozycji ramion) i nie obniżają fizjologii dziecka, jak czyni to siedzenie. 15.Stanie utrzymuje funkcjonowanie rozmaitych umiejętności motorycznych potrzebnych do optymalnej sprawności fizycznej. 16.Zmniejszenie dziennego czasu trybu siedzącego wprost zmniejsza efekty starzenia się komórek, co oznacza, że ​​dzieci będą żyć dłużej w lepszym zdrowiu.

ILE DZIECI SIEDZĄ?

Policzmy zatem: dzieci zwyczajowo zaczynają lekcje o g. 8.00. Wstają więc o 6.30 i siedzą 30 minut przy śniadaniu (oby! no i rodzice stale poganiają, wiadomo). Następnie zasiadają do auta rodziców i jadą do szkoły - załóżmy, że siedzą w nim 30 minut (korki, odległość od domu do szkoły itd.). W przykładowej klasie IV (plan lekcji) dzieci ok. 10-letnie mają co najwyżej 5 lekcji, więc naukę w klasach kończą o g. 13.25. Jedna lekcja to WF, więc teoretycznie wtedy nie powinny siedzieć (chyba że mają karę na siedząco, co jest w szkołach nagminne), zatem siedzą przez 4 lekcje, co daje łącznie 180 minut. Załóżmy, że po lekcjach dzieci idą na obiad. Średnio siedzą kolejne 30 minut (jeśli jedzą spokojnie...). Potem idą na zajęcia pozalekcyjne. Siedzą tam np. 90 minut. Potem jadą do domu, siedzą kolejne 30 minut, po czym siadają do drugiego obiadu, bo ten szkolny im nie smakował (hipoteza, ale niestety to częste), więc siedzą kolejne 30 minut poganiane przez rodziców, aby siadły do lekcji. Przez np. 90 minut odrabiają lekcje (np. z rodzicami - to pożądane). Później są zmęczone (nic dziwnego, siedzenie naprawdę wykańcza), więc siadają do telewizora lub komputera. Powiedzmy, że siedzą tak przez 3 godziny, czyli 180 minut, co jest dość częste. W dni, gdy mają inne zajęcia pozalekcyjne, siedzą mniej przy telewizorze lub komputerze, ale więcej przy książkach. Na jedno wychodzi. Na siedzeniu minęło im już 660 minut, czyli 12 godzin. Dodajmy czas spędzony na nie-siedzeniu: poranne zabiegi w domu: 30 min., WF i przerwy szkolne między 5 lekcjami: 45+50=95 min., podróże i przejścia między zajęciami pozalekcyjnymi i domem: 30 min. Razem nie-siedzenie (teoretycznie) zajmuje ok. 2,5 godziny, co oznacza, że... zrobił się już wieczór - g. 21,30 i... trzeba iść spać. Dobrze, że nie na siedząco, jak w XV wieku. 

Podsumowując: w ciągu całego dnia trwającego 13,5 godz. nasze 10-letnie dziecko siedziało 12 godzin. Niewiarygodne, że można funkcjonować w ten sposób. Dodajmy do tego kary siedzące na WF, dodajmy więcej TV, komputera... Cały dzień tego dziecka upływa na siedzeniu. Takich dzieci są w Polsce tysiące. Na świecie - miliony. Może więc dać im więcej okazji do stania? Może z czasem to polubią?

Na początku niektóre dzieci zapewne stwierdzą oburzone, że wolą oczywiście siedzieć (poziom deklaratywny), bo to "wygodniejsze" albo że są zmęczone. Nic dziwnego. Na pewno znajdą się dzieci, które chętnie postoją, choćby po to, by robić inaczej, niż reszta (uff!:). W zmęczonym i "przesiedzonym" ciele mózg wysyła sygnał zachęty do minimalizacji wysiłku i podpowiada: siadaj. Ale nie zawsze. Czasami mózg mówi: poruszaj się, poćwicz. My go wtedy nie słuchamy, a dziecko? Co może uczeń? Pani każe, uczeń musi - to fatalna praktyka. Ponadto nawet jeśli chce się dzieciom usiąść, to mózg nie zawsze ma rację w dłuższej perspektywie. Mózg nie steruje naszym ciałem w 100%. Mamy wolną wolę i dar przewidywania, a dzieci mają silniejszy instynkt, niż dorośli, więc my, dorośli, musimy czasem korygować jego decyzje, ale dzieci często uradują się z zachęty do stania - świadomej lub nie. 

JAK WPROWADZAĆ?

Zatem drodzy nauczyciele, wypróbujcie lekcje na stojąco w waszych szkołach - zróbcie to jednak dyplomatycznie, strategicznie i stopniowo, aby uczniowie nie poskarżyli się w domach, że "pani nam każe stać na lekcji, a ja jestem zmęczony!". Uczniowie powinni mieć okazję i możliwość samodzielnego wyboru, czy wolą siedzieć, czy stać. UWAGA: poniższe obliczenia dotyczą średnio jednej klasy, ale warto stopniowo wprowadzać taką zmianę jednocześnie we wszystkich klasach, wzorem np. szkoły w New Jersey (poniżej). Wtedy można zaobserwować efekty w kilku grupach rówieśniczych jednocześnie.

1. Najpierw pokażcie rodzicom na zebraniu wyniki badań, które mówią, że lekcje wyłącznie na siedząco są nieefektywne, że dzieci słabo przyswajają materiał szkolny, że szukacie sposobu na polepszenie sytuacji. Podkreślcie, jak dużo dzieci siedzą w ciągu dnia i przytoczcie opinie z mediów światowych (link), według których wynika, że zbyt częste i długie siedzenie powoduje pogorszenie zdrowia psychicznego i fizycznego. Zauważcie, że dzieci w zasadzie przez większość dnia SIEDZĄ, co jest fatalne dla ich organizmów. Nawet WY, jako nauczyciele, częściej chodzicie i stoicie, bo prowadzicie lekcję chodząc po klasie lub stojąc przy tablicy, spacerujecie po korytarzach w czasie dyżurów. W tym czasie dzieci nadal często siedzą, nawet w czasie przerw.

2. Porozmawiajcie z rodzicami, czy mają pomysły, jak to zmienić, jak temu zaradzić. Być może ktoś z nich wpadnie na pomysł poprowadzenia części lekcji w ruchu, na leżąco lub na stojąco - to dobry znak. Chodzi o to, aby wymyślili to rodzice, wówczas będą bardziej przekonani do zmiany. Wasza, jako nauczycieli, rola polegać będzie na sprawdzeniu propozycji i dostarczeniu rodzicom informacji o skuteczności proponowanej techniki.

3. Na kolejnym zebraniu pokażcie rodzicom wyniki badań, które stwierdzają, że lekcje na stojąco są efektywniejsze, niż na siedząco. Wspólnie podejmijcie decyzję, jaka na początek część lekcji będzie prowadzona w pozycji stojącej. Pamiętajcie, drodzy nauczyciele, że to oznacza, iż WY też będziecie stać.

4. Przystosowanie klas szkolnych do nowych mebli jest najtrudniejsze, bo kosztowne, oznacza najczęściej konieczność zakupu nowych blatów. Najlepsze są takie z łatwo regulowaną wysokością oraz takież krzesełka. Przygotujcie się, drodzy nauczyciele, że pierwszą reakcją dzieci będzie manipulowanie mechanizmem opuszczania i wznoszenia - pozwólcie im na ten okres badania. Warto, aby oswoiły nowy sprzęt, z którego mają osobiście korzystać. Asystujcie przy tym swoich uczniów. Specjalistyczne firmy meblarskie powinny wzbogacić swoje oferty w takie właśnie meble szkolne. Niektóre już takowe sprzedają - stoliki szkolne 2-osobowe z regulowaną wysokością. Jednak są one nieco droższe od tych bez regulowanej wysokości. Różnica jest niewielka, w podlinkowanych przykładach jest to: 141,50zł versus 116,00zł, czyli tylko 25,50zł. Przy zamówieniu np. na początek 30 szt. (jeden oddział szkolny = jedna klasa) oszczędność przy nieregulowanych wynosi 765zł. Jeśli więc dyrekcja wpisze taki wymóg w reguły przetargu, to jest szansa, że nie wygra firma w oparciu o kryterium najniższej ceny. Jeśli szkoła może to zrobić ze względów skarbowych, może sprzedać stare stoliki. Na jednym z portali sprzedażowych 2-osobowa, nieregulowana ławka szkolna ma wartość ok. 70zł, więc sprzedaż 30 starych ławek teoretycznie przyniesie 2100zł.

5. Pamiętajcie, że nie wolno dzieciom zakazywać ruchu, szczególnie, jeśli potrzebują przerwy w nauce. Pewien poziom hałasu trzeba w szkole znieść - po to jest własnie przerwa. Postawy nauczycieli opisane przez Dziennik Polski w szkole krakowskiej, są wyjątkowo szkodliwe.

PRZYKŁADY

1.
Świeże (grudzień 2015) doświadczenie z wprowadzeniem blatów szkolnych do nauki na stojąco ma już 25-osobowa klasa w szkole podstawowej w San Rafael w Kalifornii (USA - link). Po wprowadzeniu tej zmiany w jednej klasie planowana jest zmiana w całej szkole - stać w czasie nauki ma 450 uczniów. Po tym sukcesie rodzice, którzy to zapoczątkowali, założyli fundację STAND UP KIDS, więc można się do nich zwrócić o poradę. W Internecie warto też szukać słów kluczowych: standing desks, stand-biased desks, standing workstation...

2.
W innej szkole podstawowej (Aleksandria, USA) również wprowadzono stoliki do stania. Dzieci mogą przy nich siedzieć, stać lub klęczeć - jak wolą. Dyrektor szkoły, Scott Baytosh, sam używał takiego stolika od 8 lat, a dzięki wysokiej i anonimowej donacji dla szkoły zdecydował się wprowadzić tę innowację dla wszystkich uczniów. Anonimowa donacja... Niektórzy to mają szczęście... :)

3.
Inna podstawowa szkoła, a mianowicie w New Jersey (USA), poradziła sobie inaczej: aplikowała o dotację kierunkową na zakup takich stolików. Dzięki dotacji w pierwszym roku otrzymali po 3 stoliki na każdą klasę pierwszą. Użytkowanie tych stolików było w klasie rotacyjne - uczniowie się po prostu zmieniali. W drugim roku otrzymali po 5 kolejnych stolików.

4.
Na Starym Kontynencie również podjęto to wyzwanie: odwagę wykazała szkoła podstawowa w Anglii, w której badania proksemiczne z użyciem ławek stojących zrealizował Uniwersytet Loughborough (link). W szkole zainstalowano "stację" złożoną z sześciu ławek stojących. Ich użytkowanie przez uczniów 9-10 letnich ustalono jako rotacyjne, jak powyżej. Przyjęto limit dla każdego dziecka: min. 1h stania dziennie, średnio były to 52 minuty. Wyniki badania porównywano z tymi podjętymi równolegle w szkole australijskiej. Badacze podkreślają, że rotacja i zmienny czas stania przypadający na jednego ucznia jest efektem ograniczeń finansowych (jeśli szkoły nie stać na wiele ławek), ale i szansą dla elastyczności w tym zakresie. Wnioski te - to trzeba PODKREŚLIĆ - przedstawiał dr David Dunstan, pracownik Baker IDI Heart and Diabetes Institute w Melbourne (Australia). Jest to ważne, ponieważ kwestie stania, siedzenia, leżenia, klęczenia i chodzenia (a więc kondycji aparatu ruchu) mają bezpośredni związek z zachorowalnością na cukrzycę, o czym piszemy w artykule Stopa zysku - czyli korzyści z ruchu pieszego, a także w tekście opublikowanym w Magazynie Miasta: "Stopa zysku czyli pieszo po mieście".

CIEKAWOSTKI

We wszystkich tych szkołach rezultaty zadziwiły i uradowały: uczniowie przestali rozmawiać wtedy, gdy nie trzeba, zabawiać się rozmaitymi przedmiotami (uporczywe stukanie długopisem), krążyć po klasie wbrew prośbom nauczycieli, prosić o wyjście do toalety pomimo braku faktycznej konieczności (z nudów).

Bardzo ciekawym elementem nowatorskich stolików są też fidget bars, czyli coś, co nazwalibyśmy wierciołkami :) Są to pręty wygięte w kształcie litery U zwisające pod blatem ławki, na których uczniowie mogą oprzeć swoje stopy i pobujać nogami. Jest to doskonałe i dla krążenia krwi w nogach, i dla rozładowania emocji, a jednocześnie owe bujanie nie zagraża ani im, ani nikomu obok. Rozwiązuje to odwieczny problem "nie huśtaj się na krześle!".

OTO KILKA LINKÓW DO ARTYKUŁÓW ŹRÓDŁOWYCH NA TEMAT LEKCJI STOJĄCYCH (linki wykorzystane w powyższym artykule):

Anna Rumińska
architektka, antropolożka kultury, placemaker, ławkolożka

Ławkologia: co ławki mówią o zarządcach przestrzeni

opublikowane: 6 wrz 2015, 07:31 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 6 wrz 2015, 07:40 ]


Fot. Ławka do-społeczna w Collegium Maius w Krakowie

Kształt ławek publicznych wiele mówi o zarządcach konkretnego wycinka przestrzeni i ich wizji relacji społecznych. W polskiej przestrzeni publicznej obowiazuje obecnie główny, ogólny podział na 1) przestrzeń publiczną dostępną i 2) przestrzeń półpubliczną niedostępna. Celowo używamy opozycyjnych przymiotników, aby podkreślić różnice w poziomie dostępności i wizytowalności.

Kryterium naszej klasyfikacji jest tu podmiot zarządzający. Ta pierwsza, to przestrzeń zarządzana przez jednostki gminne, samorządowe, których nazwy różnią się w skali kraju:
- Wrocław ma ZDiUM
- Kraków ma ZDiT
- Poznan ma ZDM
- Szczecin ma ZDiTM
- Gdańsk ma ZDiZ
- Białystok ma ZDiIM
- Kielce mą ZTM
- Warszawa ma ZDM itd.
Jakby nie mogły one nazywać się identycznie, by ułatwić ludziom życie... Wszak mobilność jest obecnie celem samym w sobie, co podkreśla stale Unia Europejska, szczególnie w swych programach rozwojowych kierowanych do młodzieży. Zatem należy przypuszczać, że ludzie przemieszczający się między miastami (=samorządami) z jakiegoś powodu będą szukać tej samej nazwy jednostki samorządowej. Niestey na razie się rozczarują, muszą szukać najpierw lokalnej nazwy, a dopiero potem drążyć swój temat. W tym nazewnictwie lokalność nie ma jednak żadnego uzasadnienia.

W tej pierwszej przestrzeni (PPD) znajdują się ulice, chodniki, place, skwery i inne miejsca zarządzane przez tzw. Miasto, tj. jednostkę samorządową, ww. zarządy. Wszystko, co tutaj się zdarzy, regulowane jest ustawami sejmowymi, rozporządzeniami ministerialnymi, uchwałami rad miejskich i podobnymi dokumentami na poziomie władzy centralnej i samorządowej.

W tej drugiej (PPN) znajduje się dokładnie to samo, ale na poziomie ruchu wewnętrznego, tj. w obrębie wybranego wycinka PPD, który tutaj zarządzany jest przez wybrany podmiot, np. uniwersytet, bibliotekę, firmę komercyjną (np. centrum handlowe), NGO, czyli tzw. Zarządcę. Wszystko, co tutaj się zdarzy, regulowane jest nie tylko ww. przepisami centralnymi lub samorządowymi, ale (w praktyce przede wszystkim) postanowieniami zarządu zarządcy - masło maślane? Niekoniecznie. W praktyce to np. jednostka uniwersytetu lub (tym bardziej) zarząd firmy komercyjnej decyduje o tym, czy można tu wjechać rowerem, palić papierosy, wchodzić z psami, pić alkohol, czy siedzieć przez kilka godzin. Oczywiście wszystkie te czynności reguluje prawo centralne, ale... w praktyce bywa, że odchyłki od niego są możliwe - oczywiście nieoficjalnie.

Tutaj dochodzimy do clue niniejszego artykułu. Miasta najczęściej zarządzają przestrzenią tak, że sygnał do anonimowych Przechodniów wysyłają jednoznaczny - nazywamy go SYGNAŁEM PRZYSTANKU: siedźcie osobno, nie rozmawiajcie, jeszcze się pokłócicie i będziemy mieć kłopot z wygaszaniem waszych waśni. Stawiają więc ławki OD-SPOŁECZNIE, np. liniowo (jak w XIX-wiecznych parkach), nie w grupie, nie w CLUE (układ na jednej z tych liter), często bez oparć. Otrzymujemy sygnał: OK, możecie usiąść, ale nie siedźcie zbyt długo, bo niczemu to nie służy.

Zarządcom zdarza się jednak wysyłać odmienny sygnał do swych Gości - tak, to już nie przechodzień, ale petent, student, czytelnik - gość, czyli ktoś bardziej konkretny, niż anonimowy Przechodzień. Ten sygnał nazywamy SYGNAŁEM ZASIEDZENIA: siedźcie razem, rozmawiajcie, integrujcie się, siedźcie dłużej, zostańcie u nas tyle, ile chcecie, kupcie, przeczytajcie, wypożyczcie" itd. Ławki ustawiają więc DO-SPOŁECZNIE, albo nawet wybierają ich do-społeczne warianty, jak ta na zdjęciu. Mają one oparcia, co oznacza długie i wygodne siedzenie, są ustawione tak, że można usiąść w grupie i np. przez 3h delektować się winem, pizzą i rozmową.

Jaki z tego wniosek? Ano taki, że zarządcy miast - bo tym w teorii i praktyce są tzw. władze miejskie - powinni ustalić z mieszkańcami swoich gmin, jakim sygnałem będą się komunikować, czy SYGNAŁEM PRZYSTANKU, czy może SYGNAŁEM ZASIEDZENIA. Jeśli zarządcy miast chcą, aby przestrzeń publiczna dostępna (PPD) ich miast była aktywna, prospołeczna i uczęszczana (=chroniona na poziomie społecznym przez bezpłatnych dozorców=Przechodniów), wówczas MUSZĄ aranżować ją DO-SPOŁECZNIE i PRO-SPOŁECZNIE, muszą stawiać ławki tak, aby Przechodnie przemieniali się w Gości.

No i to by było na tyle.

Opracowanie:
Anna Rumińska
architektka, antropolożka kultury, ławkolożka, placemaker

Do-społecznie na Podwórku Capitol-nym

opublikowane: 26 paź 2013, 18:01 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 26 paź 2013, 18:01 ]

Oto nasza ocena Podwórka Capitol-nego, czyli dziedzińca wewnętrznego w nowo otwartym, rozbudowanym Teatrze Muzycznym Capitol we Wrocławiu. Wykonaliśmy tam diagnozę przestrzeni publicznej Podwórka i stref przyległych (wejściowej i arkady) oraz doradziliśmy, jak zagospodarować jego nowo utworzoną przestrzeń.

strona w opracowaniu

Postulaty ławkologiczne

opublikowane: 26 paź 2013, 17:19 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 11 lut 2014, 13:43 ]

Świat cywilizacji zachodniej ma problem z ławkami i siadaniem w miastach. Wrocław również. Z jednej strony większość mieszkańców potrzebuje takich miejsc, z drogiej są one zawłaszczane przez bezdomnych, co nie odpowiada wielu mieszkańcom i pracownikom administracyjnym. Każdy samorząd i magistrat powinny świadomie i możliwie najpilniej ustalić, jakie mają priorytety w tej kwestii, jednak powinno to być zrobione po rozpoznaniu stanu obecnego (diagnoza), historii w tym względzie (lokalnych tradycji), opinii mieszkańców (mini-referendum) oraz ustaleniu strategicznych celów (polityka i strategia) - korekcyjnych lub podtrzymujących stanowisko mieszkańców.

Diagnoza ławkologiczna dla Wrocławia jest zła: wobec przewagi siedzisk od-społecznych miasto pilnie potrzebuje większej liczby siedzisk w ustawieniach do-społecznych oraz podjęcia szeregu kroków dla usystematyzowania tych spraw. Aby miasto stało się miastem przyjaznym dla ludzi, musi umożliwić im siadanie, zatrzymanie w biegu, odpoczynek lub po prostu bezruch. Aby Wrocław stał się miastem przyjaznym, pilne jest m.in.:

1 - zrealizowanie ogólnomiejskich badań nt. strategii aranżacji przestrzeni publicznej ze szczególną uwagą w kwestii siadania w mieście,

2 - powołanie w Urzędzie Miejskim i Radzie Miasta dwóch niezależnych zespołów zintegrowanych (złożonych ze specjalistów i laików) ds. prospołecznej przestrzeni publicznej, działających na rzecz rozwoju i aranżacji prospołecznej przestrzeni publicznej miasta, z włączeniem obecnego Koordynatora ds. PPWM, jako jednego z działów działalności (estetyka przestrzeni publicznej),

3 - opracowanie i wdrażanie strategii prospołecznej aranżacji przestrzeni publicznej i doboru do-społecznych siedzisk z włączeniem Katalogu Mebli Miejskich, jako załącznika, oraz z określeniem wskaźników gęstości i typów ławek w terenie,

4 - korekta i uzupełnienie Katalogu Mebli Miejskich o opisy i ilustracje idei, siedzisk i ustawień do-społecznych,

5 - powołanie Oficera Pieszego chroniącego ruch pieszy i siadanie w mieście na równi z działalnością Oficera Rowerowego, o kompetencjach uzgadniania projektów wszystkich aranżacji przestrzeni publicznej miasta, ze szczególnym naciskiem

6 - regularnie organizujących szkolenia ławkologiczne (i inne z zakresu tematyki przestrzeni publicznej) dla urzędników, projektantów, radnych i pozarządowców oraz debaty publiczne na ten temat z otwartym i większościowym głosem dla publiczności, a mniejszościowym panelem urzędniczo-projektowym,

7 - podjęcie systemowych i wieloletnich badań terenowych w celu formułowania corocznej diagnozy nt. kondycji przestrzeni publicznej m.in. w kontekście możliwości siadania,

8 - stworzenie interaktywnej i publicznie dostępnej mapy lokalizacji siedzisk miejskich,

9 - ławkologiczna korekta wybranych stref i siedzisk we Wrocławiu w celu ich zamiany z od-społecznych na do-społeczne,

10 - stały monitoring okazjonalnych i regularnych wydarzeń w przestrzeni publicznej pod względem prospołecznej aranżacji ich urządzeń oraz do-społecznych ustawień siedzisk,

11 - zapobieganie praktykom anti-sitting: blokowaniu chodników gastrogródkami, zawłaszczaniu ławek publicznych przez gastrogródki, mocowaniu kolców i bolców na parapetach lub murkach, unikaniu stawiania publicznych siedzisk w mieście, traktowaniu murków oporowych jako "rzeczy zasadniczo nie służących do siedzenia" itp.,

12 - stały monitoring realizacji architektoniczno-urbanistycznych, w tym konkursów, pod względem występowania w nich propozycji prospołecznej aranżacji przestrzeni publicznej z uwzględnieniem strategii typu CLUE, funspace, wrolka, równowagi citying/sitting, obwoźnej gastronomii, gier planszowych i plenerowych,

13 - lobbowanie za zmianą przepisów zajęcia pasa drogowego i innych stref przestrzeni publicznej w celu zachęcania mieszkańców i pracowników do spędzania czasu w sposób codzienny, prospołeczny i poza wnętrzami.

Dla uświadomienia wagi problemu anti-sitting - projekt Fabiana Brunsinga PAY&SIT

--------------------------

Opracowanie i fotografia: Anna Rumińska

Na zdjęciu: ul. Nowowiejska we Wrocławiu

Wolne krzesła białe plastikowe

opublikowane: 19 paź 2013, 10:28 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 19 paź 2013, 10:49 ]

W nomenklaturze ławkologicznej to są 'wolne krzesła' - siedziska ustawione swobodnie w przestrzeni publicznej - mogą być wynoszone przez użytkowników pomieszczeń w parterach, a mogą być też ustawiane przez zarządców danego wycinka przestrzeni. Ten przykład pokazuje sposób/technikę/mechanizm artystycznej nobilitacji rzeczy pospolitych, w tym wypadku białego, plastikowego krzesła. Od czasu instalacji Tiny Roeder to już jest Białe Plastikowe Krzesło. Coś pięknego, prawda? :)

Tina Roeder wykonała ok.10000 otworów w każdym krześle, następnie je 'wypiaskowała'. Wystawa składa się z 33 krzeseł, stąd liczba w tytule. Oto jej witryna: www.tinaroeder.com

Podniesienie statusu rzeczy pospolitych znane jest od czasów Warhola, albo i dłużej..., ale gdzieżby ktoś pomyślał, że to krzesło, przez wielu nazywane 'tandetą' lub 'badziewiem', może okazać się pięknym meblem? Bo w istocie takim zawsze był, lecz jego powszedniość przyćmiła naszą czujność :) Ten model jest bardzo wygodny, czego nie można rzec o licznych 'krzesłach dizajnerskich'.

Co do zdjęć po lewej - oczywiście plastikowe krzesła nie są tylko białe. Pokazujemy te cudze zdjęcia (Sycylia i Holandia), jako przykład jakże powszechnej sytuacji źródłowej, która nadała mu cechy powszedniości i pospolitości, a to zwróciło uwagę artystki, Tiny Roeder. Te krzesła są na całym świecie, od Europy, przez Afrykę, po Amerykę. W wielu miejscach na świecie sa one masowo i na co dzień używane przez lokalne społeczności do spotkań okazjonalnych lub codziennych. Są uczestnikami życia w przestrzeni publicznej - oprócz ludzi, których podtrzymują... Jak wiele innych krzeseł, są świadkami ludzkich radości i nieszczęść, również śmierci, jak w marcu 2013 w Meksyku, gdzie posłużyły w potwornej ekspozycji siedmiu zabitych. Dlatego projekt Tiny Roeder bardzo nam się podoba, bo zwraca uwagę na zwyczajność, codzienność, powszedniość, ich względność i ambiwalentność. Podoba nam się również spojrzenie Ethana Zuckermana, które głęboko podzielamy (link nr 3). Przywołana przez niego grupa na Flickr (link nr 5 poniżej) pn. Those White Plastic Chairs zgromadziła ponad 900 zdjęć takich krzeseł. Musimy sprawdzić, czy są tam Białe Plastikowe Krzesła z Polski...:)

Odchodząc od samych krzeseł, wracamy jednak na chwilę do przestrzeni. Otóż Chcielibyśmy, aby mieszkańcy polskich miast mieli taką ODWAGĘ i MOŻLIWOŚĆ, jak ci panowie tutaj na Sycylii i w Holandii. Ten kraj pełen jest takich sytuacji, gdy ludzie wychodzą na skwery i chodniki wynosząc swoje krzesła - nie byliśmy, ale wici rozniosła nasza zaprzyjaźniona etnolożka/antropolożka kulturowa :) To naprawdę zachwycająca lekcja użytkowania przestrzeni publicznej - zwyczajna, codzienna, bez eventu, bez zadęcia, takiej nam brakuje w Polsce i we Wrocławiu.






Linki:
1. http://www.tinaroeder.com
2. http://www.designboom.com/design/white-billion-chairs-33-by-tina-roeder/
3. http://www.ethanzuckerman.com/blog/2011/04/06/those-white-plastic-chairs-the-monobloc-and-the-context-free-object/
4. http://www.designboom.com/design/white-billion-chairs-33-by-tina-roeder/
5. http://www.flickr.com/groups/those-white-plastic-chairs/pool/with/161839742/#photo_161839742

Ławkologia / Benchology

opublikowane: 24 wrz 2013, 10:42 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 2 gru 2013, 01:01 ]

Tutaj
obejrzycie najnowszą prezentację o ŁAWKOLOGII (pokazaliśmy ją na IV Kongresie Mobilności Aktywnej w Gdańsku - tutaj) oraz propozycję mebla ulicznego, nad którego promocją objęliśmy merytoryczny aktywny mecenat, aby znaleźć producenta i lokalizację. Autorką mebla o nazwie CITYNEST, zaprojektowanego w oparciu o wytyczne eMSA, jest Monika Zachara, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych, Wydziału Architektury Wnętrz, specjalność Projektowanie Mebli.
---
Here you can see the PPT presentation about BENCHOLOGY (we showed it at 4th Congress of Mobile Activity in Gdansk - here) and the design of a piece of street furniture, on which we took substantial and active patronage in order to gain an adequate producer and location. The author of the furniture named CITYNEST is Monika Zachara, graduate of Academy of Fine Arts, Interior Design Faculty, Furniture Design specialty.

(nie)zabawy ławkologiczne

opublikowane: 14 wrz 2013, 07:04 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 14 wrz 2013, 07:26 ]

Jeppe Hein to duński artysta eksplorujący m.in. temat ławkologiczny w szerszym kontekście miejskiej przestrzeni publicznej. Bardzo nam się podoba jego działalność, polecamy ją waszej uwadze, inspirujcie się. Źródło zdjęcia - tutaj. Więcej o ławkologicznych (nie)zabawach miejskich Jeppe Heina - tutaj.

Ławkologia Dospołecznie CLUE / Benchology Sociopettally CLUE

opublikowane: 2 sie 2013, 03:37 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 2 sie 2013, 03:40 ]

W sensie językowym Petting to dogadzanie. Nie tylko pieszczota seksualna, ale także szerzej - społeczna:) Dlatego wyraz socioPETAL oznacza DOspołeczny - pieszczotliwy w sensie społecznym i przestrzennym.
DOspołeczne ławki lub ich ustawienia powodują:
- zwiększanie szans społecznych,
- wzrost kapitału społecznego,
- silniejsze więzi w lokalnych społecznościach,
- zapełnianie ludźmi przestrzeni publicznej,
- zwiększanie dozoru społecznego przestrzeni publicznej,
- zwiększanie szans ekonomicznych lokali w pierzejach ulicznych,
- odpoczynek osób z problemami medycznymi i dysfunkcjami (np. ruchowymi lub kardiologicznymi),
- integrację społeczną, rodzinną i międzypokoleniową,
- zwiększanie ruchu pieszego w otwartej przestrzeni publicznej
- itd.
Aby sprawdzić źródło tych określeń, zajrzyjcie do polskiej wersji książki "Ukryty wymiar" Edwarda Halla z 1997 roku (rozdział IX), tłum. prof. dr hab. Teresa Hołówka.

Przeczytaj o CLUE tutaj.

///////

In linguistic sense Petting is indulging. Not only sexual outercourse, but also wider - social:) Therefore the word "socioPETAL" means PROsocial - pettal in communal and spatial meaning.
Sociopetal benches and their arrangement in open public spaces cause:
- increase of social chances,
- growth of social capital,
- stronger kinships in local communities,
- completing open public spaces,
- growth of social supervision of public spaces,
- economical increase of street fronts,
- rest of persons with medical (e.g. motion or cardiologic) problems and disabilities,
- social, family and intergenerational integration,
- increase of pedestrian traffic in open public spaces,
- etc.
In order to check out the source of these phrases, check out "The Hidden Dimension" by Edward Hall, 1969 (chapter 9).

Read about CLUE here.

ławka C: od- czy dospołeczna?

opublikowane: 18 lip 2013, 06:04 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 3 lis 2013, 15:58 ]

Podejrzane na Wyspie Słodowej:) Dlaczego i po co? Bo także w projekcie "Kulturka Podwórka 3D" realizowanego w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego zajmujemy się kultura w przestrzeni publicznej, tym, co można, czego nie można, co jest, czego brakuje itp. Temat ławek jest w tym kontekście szczególnie istotny, bo umożliwia przeprowadzenie nieformalnych wydarzeń kulturalnych. Co więcej, ławki są ważne także w trakcie tych wydarzeń formalnych, organizowanych przez instytucje, firmy lub organizacje w przestrzeni publicznej. Jeśli nie ma na czym usiąść w grupie, parze lub indywidualnie, to po prostu gorzej się bawimy, często bywa tak, że wiele osób rezygnuje z pozostania na koncercie, wystawie lub festynie.

Na Wyspie Słodowej znajdują się jedne z nielicznych dospołecznych ławek we Wrocławiu - powinny być objęte ochroną:) Ich geometria jest na tyle oszczędna, że przyciągają kameralne grupy bliskich znajomych lub osób powiązanych wspólnym tematem rozmowy. Z tyłu widać taką samą ławkę zajętą przez dwie osoby - jej geometria, tj. stosunkowo mały promień okręgu oraz stosunkowo wąskie otwarcie/przejście, powoduje, że do nich nikt już się raczej nie dosiądzie. Raczej...:)

Mamy więc dwa skrajnie różne przykłady wykorzystania ławek kolistych w kształcie litery C: na przodzie w pełni wykorzystana ławka C, zajęta przez grupę znajomych. Takich rozwiązania powinniśmy promować w miastach. Z tyłu rozwiązanie niewykorzystane w pełni, a praktyce pokazuje, jak marnuje się potencjał przestrzeni, ponieważ dwie osoby zajmują przestrzeń, którą może z sukcesem społecznym wykorzystać ok. 10 osób. Proporcjonalnie przypomina to promowanie jazdy aut 5-osobowych zajmowanych jedynie przez jedną osobę - kierowcę. Dla miejskiej sieci transportowej jest to całkowicie nieopłacalne, dla środowiska - szkodliwe, nie tylko w kontekście emisji spalin, ale także nakładów produkcji - podobnie z miejskimi ławkami.

Ich zaletą jest fakt, że umieszczone są w skarpie - stwarzają bardzo przyjemne kameralne otoczenie, które daje wysokie poczucie bezpieczeństwa. Dlatego często siadają na nich pary, tym samym grupy muszą szukać innych miejsc do siedzenia. Wniosek? Aranżacje mebli miejskich powinny być MIESZANE i ZRÓŻNICOWANE - nie tylko w strefie ulic, deptaków, chodników i placów, ale także w strefach terenów zieleni - parków, skwerów, placów zabaw. MIX-USE czyli zróżnicowanie użytkowania powinno przyświecać aranżacjom miejskich siedzisk. Nie tylko zakochane pary chętnie wybierają ławki w zagłębieniach...

---Po pierwsze: warto umieszczać różnorodne typy siedzisk: nie tylko ławki koliste, ale także wolne (czyli mobilne, do samodzielnego przestawienia) lub stałe (jak np. przed Głównym Dworcem Kolejowym) siedziska jednoosobowe (krzesła, fotele, cokolwiek, najlepiej z oparciem), także ławki 2-3 osobowe proste (typu I), ławki łamane w literę L lub zagięte na łagodnym łuku o dużym promieniu itd. Na pewno nie pełne plecówki, o tych po prostu powinniśmy zapomnieć, jeśli zależy nam na pro-społecznej przestrzeni publicznej - jest ich aż nadto we Wrocławiu, również w innych miastach, są niestety najbardziej popularne i niestety z automatu wybierane przez projektantów, są też promowane w katalogu mebli miejskich. Jeśli koniecznie chcemy zaoszczędzić pieniądze (jedno oparcie mniej) i ustawiać plecówki, wybierajmy te z otwartymi i dość szeroko rozstawionymi oparciami, aby można było siadać na nich w "karciany" sposób - jak figura na karcie, wsuwając nogi pomiędzy siedziska i opierając się łokciami na wspólnym oparciu plećówki - sposób siedzenia lubiany przez młodzież. Plecówki karciane urozmaicają sposoby siadania - małym grupom znajomych lub obcych osób dają o wiele większe szanse ruchu i integracji, niż plecówki pełne. Najlepszym rozwiązaniem są jednak ławki uniwersalne z możliwością zmiany strony patrzenia.

---Po drugie: jeśli pozbawione stołów ławki C, które w sensie społecznym są naprawdę doskonałe, to o różnej średnicy - granica kameralności oscyluje w pobliżu wewnętrznej średnicy 150cm - jeśli jest większa (bez względu na typ siedziska - z oparciem czy bez), traci na kameralności, ale zwiększa szanse siadania obcych ludzi. Jeśli jest mniejsza, wzmacnia kameralność i przyciąga zintegrowane grupy, a zwiększa prawdopodobieństwo zajęcia jej przez parę, co tym samym nieomal eliminuje szansę skorzystania z niej przez inne, obce osoby. Najlepiej więc różnicować średnicę ławek kolistych C bez stołów, aby zwiększyć szanse siadania wszystkich potencjalnych typów użytkowników.

---Po trzecie: ważne jest najbliższe otoczenie ławek. Warto tworzyć niewysokie nasypy nieznacznie różnicujące konfigurację terenu. Przy ławkach warto sadzić niską zieleń izolacyjną tworzącą kameralne zakątki. Warto wkopywać strefy do siedzenia w teren, aby tworzyć swoiste gniazda ławkowe. Wyspa Słodowa jest tego przykładem.

---Po czwarte - dostawiać stoły. Ławki C o zwiększonej średnicy wewnętrznej warto wzbogacić stołem, który zwiększy liczbę potencjalnych sposobów używania takiego zestawu. Pryz średnicy wewnętrznej mniejszej niż 150cm warto zrezygnować ze stołu, aby zwiększyć wygodę przemieszczania się między siedziskami i pozwolić na stawanie przy siedzących.

---Po piąte - warto stosować ławki z oparciami - niektóre siedziska mogą być ich pozbawione, ale lepiej, by większość je miała. Jeśli w pobliżu znajduje się mała gastronomia lub lodziarnie, jest wysoce prawdopodobne, że oparcia przyciągną przechodniów na dłużej w takie miejsce. A to już pierwszy krok do miło spędzonego czasu, do nowej rozmowy lub znajomości, do kolejnego zakupu w pobliżu ławki. Ogólnie mówiąc, ławki bez oparć służą: 1) młodzieży, 2) krótkiemu przystankowi, 3) odłożeniu przedmiotów.

Dla przypomnienia - artykuł we wrocławskiej Gazecie Wyborczej nt. naszego postulatu przyjęcia dla Wrocławia pro-społecznej aranżacji przestrzeni publicznej miasta, w tym m.in. promowania dospołecznych ustawień mebli miejskich. Pod artykułem - głosowanie internautów. Jak widać, większość zgadza się z nami.

Opracowanie:
Anna Rumińska

Artykuł powstał w projekcie "Kulturka Podwórka 3D" realizowanego w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w zakresie animacji i edukacji kulturalnej w II półroczu 2013 roku.

nowe badania siedziskowe

opublikowane: 12 cze 2013, 07:09 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 12 cze 2013, 07:14 ]

ZNÓW BADAMY ŁAWKI. Znów we Wrocławiu:) W tym czasie nadal badamy je w innych miastach, ale teraz  otwieramy nabór wolontariuszy do kolejnego etapu wrocławskich badań terenowych.
Realizujemy kolejny etap obywatelskiego i naukowego projektu badawczego nt. przestrzeni publicznej Wrocławia. W tej edycji również skupiamy się na badaniach siedziskowych (zwanych też "ławkologicznymi"), jak nazywamy pozyskiwanie danych (liczbowych, fotograficznych, opisowych i innych) natężenia, ustawień oraz rodzajów siedzisk miejskich. Działania te są skupione w ramach placemakingu, tj. określonego typu działań mających na celu lokalną i tubylczą (nie opartą na podmiotach zewnętrznych) aktywizację przestrzeni publicznej miasta. Współpracując z licznymi podmiotami we Wrocławiu i poza nim, dążymy do promocji DO-społecznej filozofii aranżacji i zarządzania przestrzenią publiczną. Są to działania systemowe, sukcesywne i terytorialnie rozległe, dlatego potrzebni są w nich ludzie mogący badać symultanicznie dość dużą część miasta. Celem jest aktualizacja mapy siedziskowej Wrocławia, którą tworzymy jako pierwsi. W w tych działaniach podstawową grupę pozyskującą i opracowującą dane stanowią wolontariusze. Dlatego zapraszamy wolontariuszy do udziału w tym projekcie. Po zakończeniu prac wystawiamy pisemne referencje (PL+EN). Projekt można też realizować w ramach praktyk studenckich lub stażów w instytucjach kultury, co zakończy się otrzymaniem zaświadczenia z Narodowego Centrum Kultury. Wolontariusze mają okazję nauczyć się realizacji badań placemakingowych, zawrzeć nowe kontakty, poznać przystępne oprogramowanie graficzne oraz nauczyć się systemów gromadzenia i opracowywania danych. Tutaj możecie obejrzeć małą część fotodokumentacji.

1-10 of 23