ławkologia‎ > ‎

Na siedząco czy na stojąco? Ławki szkolne czy blaty stojące?

opublikowane: 14 sty 2016, 07:02 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 14 sty 2016, 07:56 ]
http://standupkids.org/
Coraz więcej mówi się na świecie o szkolnych lekcjach na stojąco, jako lepszej metodzie prowadzenia zajęć edukacyjnych. Polega to na wprowadzeniu do klas szkolnych blatów stojących na miejsce typowych ławek skzolnych - stolików, przy których się siedzi. W Polsce określeniem "ławka szkolna" nazywa się stolik, a nie siedzisko. W języku angielskim (tym samym w USA) określeniem desk nazywa się też stoliki,a nie siedziska. School desk to ławka szkolna. Standing desk to ławka stojąca. Dlatego dla uporządkowania będziemy tu nazywać owe wysokie stoliki do stania ławkami stojącymi.

Eliminacja lub minimalizacja krzeseł w edukacji szkolnej to typowe działanie proksemiczne: pokazuje, jak przestrzeń wpływa na zachowanie człowieka i jego percepcję. To również element ławkologii - brak ławek szkolnych zwraca uwagę na to, gdzie faktycznie są one potrzebne,a gdzie zbędne. Ciekawe, która polska szkoła na dobre zaakceptuje to rozwiązanie. Przekazujemy stale te postulaty naszym znajomym szkołom oraz pojedynczym nauczycielkom i dyrektorkom (używamy rodzaju żeńskiego, ponieważ większość kadry szkolnej to kobiety).

BADANIA

Z najnowszych badań wynika, że w klasach szkół podstawowych (powyżej 7. r.ż.) ławki do siedzenia nie powinny być jedynym wyposażeniem. Mało tego, nie powinny być ustawione w rzędy, a w literę L, ale o tym piszemy w innym rozdziale (klasy L i ławki do-społeczne). ie było jak dotąd wielu badań nt. stania w trakcie nauki szkolnej, ale te pierwsze diagnozy są bardzo obiecujące. Zamiana ławek siedzących na stojące na pewno przynosi wspaniałe rezultaty, o czym mowa poniżej, na przykładach wybranych amerykańskich szkół podstawowych. Stwierdzają to także wyniki badań wykonanych na 300 uczniach klas szkoły podstawowej: DIAGNOZA. Okazuje się bowiem, że dzieci często lepiej uczą się na stojąco: efektywność uczenia wzrasta o 12%Na pewno są wtedy zdrowsze - i psychicznie, i fizycznie, bo spalają więcej kalorii o 15-25%. Najlepsze są takie blaty, które umożliwiają stanie i siedzenie (wysokie krzesełka), a nawet klęczenie w przysiadzie. Stymulacja mózgu jest lepsza, gdy zmienia się pozycję w ciągu lekcji trwającej 45 minut. Na stojąco dzieci mogą przenosić ciężar ciała z nogi na nogę, co polepsza krążenie krwi w kończynach (i nie tylko). Zwiększa się poziom uwagi i zaangażowania, tym samym przyswajanie wiedzy i umiejętności jest bardziej efektywne. Spada poziom rozkojarzenia i - jak to mówią nauczyciele - chęć do brojenia, co oznacza, że dużo rzadziej zachodzi sytuacja znana ze szkół zarówno polskich, jak i amerykańskich i wielu innych: "natychmiast idź do dyrektora!". Trzeba podkreślić, że badania i obserwacje prowadzono nie tylko w środowiskach szkolnych, ale też akademickich i biurowych. Stanie jest po prostu korzystniejsze dla nas wszystkich. Oczywiście pomijając osoby, dla których jest przeciwwskazaniem ze względu na określone schorzenia.

Oto argumenty, które wymienia fundacja STAND UP KIDS (źródło):
1.Zbyt długie siedzenie powoduje choroby i zaburzenia ortopedyczne oraz utrudnia zdolność dzieci do uczenia się. 2.Przy ławkach stojących dzieci spalają 15-25% więcej kalorii w ciągu dnia w szkole, niż siedząc. 3.Zwiększenie spalania w przypadku dzieci otyłych wynosi nawet więcej: o 25-35%. 4.Niewielkie ruchy przy ławkach stojących (wiercenie się) ma duży wpływ na spalanie kalorii. 5.Dzieci w klasach stojących są bardziej zaangażowane. 6.Zarządzanie klasą jest łatwiejsze. 7.Jeśli dzieci mają możliwość przemieszczania się w ciągu dnia, będą to robić. 8.Kiedy uczniowie więcej się ruszają, ich edukacja jest bardziej efektywna. 9.Dzieci czują się szczęśliwsze, kiedy mogą się poruszać i nie są "przywiązane" do krzesła.
10.Dzięki aktywnemu uczestnictwu w nauce zachowanie w klasie ulega poprawie. 11.Dzieci, które się poruszają, mają większą kreatywność.
12.Polepszają się wyniki testów edukacyjnych. 13.Gdy trzeba się skupić, uczniowie mogą przenosić ciężar swego ciała i zmieniać pozycję.
14.Stanie zapobiega adaptacji tkanek organizmu na pozycjach statycznych (czyli krótkich zginaczy i ścięgien bioder, zaokrąglonej górnej części pleców, słabej pozycji ramion) i nie obniżają fizjologii dziecka, jak czyni to siedzenie. 15.Stanie utrzymuje funkcjonowanie rozmaitych umiejętności motorycznych potrzebnych do optymalnej sprawności fizycznej. 16.Zmniejszenie dziennego czasu trybu siedzącego wprost zmniejsza efekty starzenia się komórek, co oznacza, że ​​dzieci będą żyć dłużej w lepszym zdrowiu.

ILE DZIECI SIEDZĄ?

Policzmy zatem: dzieci zwyczajowo zaczynają lekcje o g. 8.00. Wstają więc o 6.30 i siedzą 30 minut przy śniadaniu (oby! no i rodzice stale poganiają, wiadomo). Następnie zasiadają do auta rodziców i jadą do szkoły - załóżmy, że siedzą w nim 30 minut (korki, odległość od domu do szkoły itd.). W przykładowej klasie IV (plan lekcji) dzieci ok. 10-letnie mają co najwyżej 5 lekcji, więc naukę w klasach kończą o g. 13.25. Jedna lekcja to WF, więc teoretycznie wtedy nie powinny siedzieć (chyba że mają karę na siedząco, co jest w szkołach nagminne), zatem siedzą przez 4 lekcje, co daje łącznie 180 minut. Załóżmy, że po lekcjach dzieci idą na obiad. Średnio siedzą kolejne 30 minut (jeśli jedzą spokojnie...). Potem idą na zajęcia pozalekcyjne. Siedzą tam np. 90 minut. Potem jadą do domu, siedzą kolejne 30 minut, po czym siadają do drugiego obiadu, bo ten szkolny im nie smakował (hipoteza, ale niestety to częste), więc siedzą kolejne 30 minut poganiane przez rodziców, aby siadły do lekcji. Przez np. 90 minut odrabiają lekcje (np. z rodzicami - to pożądane). Później są zmęczone (nic dziwnego, siedzenie naprawdę wykańcza), więc siadają do telewizora lub komputera. Powiedzmy, że siedzą tak przez 3 godziny, czyli 180 minut, co jest dość częste. W dni, gdy mają inne zajęcia pozalekcyjne, siedzą mniej przy telewizorze lub komputerze, ale więcej przy książkach. Na jedno wychodzi. Na siedzeniu minęło im już 660 minut, czyli 12 godzin. Dodajmy czas spędzony na nie-siedzeniu: poranne zabiegi w domu: 30 min., WF i przerwy szkolne między 5 lekcjami: 45+50=95 min., podróże i przejścia między zajęciami pozalekcyjnymi i domem: 30 min. Razem nie-siedzenie (teoretycznie) zajmuje ok. 2,5 godziny, co oznacza, że... zrobił się już wieczór - g. 21,30 i... trzeba iść spać. Dobrze, że nie na siedząco, jak w XV wieku. 

Podsumowując: w ciągu całego dnia trwającego 13,5 godz. nasze 10-letnie dziecko siedziało 12 godzin. Niewiarygodne, że można funkcjonować w ten sposób. Dodajmy do tego kary siedzące na WF, dodajmy więcej TV, komputera... Cały dzień tego dziecka upływa na siedzeniu. Takich dzieci są w Polsce tysiące. Na świecie - miliony. Może więc dać im więcej okazji do stania? Może z czasem to polubią?

Na początku niektóre dzieci zapewne stwierdzą oburzone, że wolą oczywiście siedzieć (poziom deklaratywny), bo to "wygodniejsze" albo że są zmęczone. Nic dziwnego. Na pewno znajdą się dzieci, które chętnie postoją, choćby po to, by robić inaczej, niż reszta (uff!:). W zmęczonym i "przesiedzonym" ciele mózg wysyła sygnał zachęty do minimalizacji wysiłku i podpowiada: siadaj. Ale nie zawsze. Czasami mózg mówi: poruszaj się, poćwicz. My go wtedy nie słuchamy, a dziecko? Co może uczeń? Pani każe, uczeń musi - to fatalna praktyka. Ponadto nawet jeśli chce się dzieciom usiąść, to mózg nie zawsze ma rację w dłuższej perspektywie. Mózg nie steruje naszym ciałem w 100%. Mamy wolną wolę i dar przewidywania, a dzieci mają silniejszy instynkt, niż dorośli, więc my, dorośli, musimy czasem korygować jego decyzje, ale dzieci często uradują się z zachęty do stania - świadomej lub nie. 

JAK WPROWADZAĆ?

Zatem drodzy nauczyciele, wypróbujcie lekcje na stojąco w waszych szkołach - zróbcie to jednak dyplomatycznie, strategicznie i stopniowo, aby uczniowie nie poskarżyli się w domach, że "pani nam każe stać na lekcji, a ja jestem zmęczony!". Uczniowie powinni mieć okazję i możliwość samodzielnego wyboru, czy wolą siedzieć, czy stać. UWAGA: poniższe obliczenia dotyczą średnio jednej klasy, ale warto stopniowo wprowadzać taką zmianę jednocześnie we wszystkich klasach, wzorem np. szkoły w New Jersey (poniżej). Wtedy można zaobserwować efekty w kilku grupach rówieśniczych jednocześnie.

1. Najpierw pokażcie rodzicom na zebraniu wyniki badań, które mówią, że lekcje wyłącznie na siedząco są nieefektywne, że dzieci słabo przyswajają materiał szkolny, że szukacie sposobu na polepszenie sytuacji. Podkreślcie, jak dużo dzieci siedzą w ciągu dnia i przytoczcie opinie z mediów światowych (link), według których wynika, że zbyt częste i długie siedzenie powoduje pogorszenie zdrowia psychicznego i fizycznego. Zauważcie, że dzieci w zasadzie przez większość dnia SIEDZĄ, co jest fatalne dla ich organizmów. Nawet WY, jako nauczyciele, częściej chodzicie i stoicie, bo prowadzicie lekcję chodząc po klasie lub stojąc przy tablicy, spacerujecie po korytarzach w czasie dyżurów. W tym czasie dzieci nadal często siedzą, nawet w czasie przerw.

2. Porozmawiajcie z rodzicami, czy mają pomysły, jak to zmienić, jak temu zaradzić. Być może ktoś z nich wpadnie na pomysł poprowadzenia części lekcji w ruchu, na leżąco lub na stojąco - to dobry znak. Chodzi o to, aby wymyślili to rodzice, wówczas będą bardziej przekonani do zmiany. Wasza, jako nauczycieli, rola polegać będzie na sprawdzeniu propozycji i dostarczeniu rodzicom informacji o skuteczności proponowanej techniki.

3. Na kolejnym zebraniu pokażcie rodzicom wyniki badań, które stwierdzają, że lekcje na stojąco są efektywniejsze, niż na siedząco. Wspólnie podejmijcie decyzję, jaka na początek część lekcji będzie prowadzona w pozycji stojącej. Pamiętajcie, drodzy nauczyciele, że to oznacza, iż WY też będziecie stać.

4. Przystosowanie klas szkolnych do nowych mebli jest najtrudniejsze, bo kosztowne, oznacza najczęściej konieczność zakupu nowych blatów. Najlepsze są takie z łatwo regulowaną wysokością oraz takież krzesełka. Przygotujcie się, drodzy nauczyciele, że pierwszą reakcją dzieci będzie manipulowanie mechanizmem opuszczania i wznoszenia - pozwólcie im na ten okres badania. Warto, aby oswoiły nowy sprzęt, z którego mają osobiście korzystać. Asystujcie przy tym swoich uczniów. Specjalistyczne firmy meblarskie powinny wzbogacić swoje oferty w takie właśnie meble szkolne. Niektóre już takowe sprzedają - stoliki szkolne 2-osobowe z regulowaną wysokością. Jednak są one nieco droższe od tych bez regulowanej wysokości. Różnica jest niewielka, w podlinkowanych przykładach jest to: 141,50zł versus 116,00zł, czyli tylko 25,50zł. Przy zamówieniu np. na początek 30 szt. (jeden oddział szkolny = jedna klasa) oszczędność przy nieregulowanych wynosi 765zł. Jeśli więc dyrekcja wpisze taki wymóg w reguły przetargu, to jest szansa, że nie wygra firma w oparciu o kryterium najniższej ceny. Jeśli szkoła może to zrobić ze względów skarbowych, może sprzedać stare stoliki. Na jednym z portali sprzedażowych 2-osobowa, nieregulowana ławka szkolna ma wartość ok. 70zł, więc sprzedaż 30 starych ławek teoretycznie przyniesie 2100zł.

5. Pamiętajcie, że nie wolno dzieciom zakazywać ruchu, szczególnie, jeśli potrzebują przerwy w nauce. Pewien poziom hałasu trzeba w szkole znieść - po to jest własnie przerwa. Postawy nauczycieli opisane przez Dziennik Polski w szkole krakowskiej, są wyjątkowo szkodliwe.

PRZYKŁADY

1.
Świeże (grudzień 2015) doświadczenie z wprowadzeniem blatów szkolnych do nauki na stojąco ma już 25-osobowa klasa w szkole podstawowej w San Rafael w Kalifornii (USA - link). Po wprowadzeniu tej zmiany w jednej klasie planowana jest zmiana w całej szkole - stać w czasie nauki ma 450 uczniów. Po tym sukcesie rodzice, którzy to zapoczątkowali, założyli fundację STAND UP KIDS, więc można się do nich zwrócić o poradę. W Internecie warto też szukać słów kluczowych: standing desks, stand-biased desks, standing workstation...

2.
W innej szkole podstawowej (Aleksandria, USA) również wprowadzono stoliki do stania. Dzieci mogą przy nich siedzieć, stać lub klęczeć - jak wolą. Dyrektor szkoły, Scott Baytosh, sam używał takiego stolika od 8 lat, a dzięki wysokiej i anonimowej donacji dla szkoły zdecydował się wprowadzić tę innowację dla wszystkich uczniów. Anonimowa donacja... Niektórzy to mają szczęście... :)

3.
Inna podstawowa szkoła, a mianowicie w New Jersey (USA), poradziła sobie inaczej: aplikowała o dotację kierunkową na zakup takich stolików. Dzięki dotacji w pierwszym roku otrzymali po 3 stoliki na każdą klasę pierwszą. Użytkowanie tych stolików było w klasie rotacyjne - uczniowie się po prostu zmieniali. W drugim roku otrzymali po 5 kolejnych stolików.

4.
Na Starym Kontynencie również podjęto to wyzwanie: odwagę wykazała szkoła podstawowa w Anglii, w której badania proksemiczne z użyciem ławek stojących zrealizował Uniwersytet Loughborough (link). W szkole zainstalowano "stację" złożoną z sześciu ławek stojących. Ich użytkowanie przez uczniów 9-10 letnich ustalono jako rotacyjne, jak powyżej. Przyjęto limit dla każdego dziecka: min. 1h stania dziennie, średnio były to 52 minuty. Wyniki badania porównywano z tymi podjętymi równolegle w szkole australijskiej. Badacze podkreślają, że rotacja i zmienny czas stania przypadający na jednego ucznia jest efektem ograniczeń finansowych (jeśli szkoły nie stać na wiele ławek), ale i szansą dla elastyczności w tym zakresie. Wnioski te - to trzeba PODKREŚLIĆ - przedstawiał dr David Dunstan, pracownik Baker IDI Heart and Diabetes Institute w Melbourne (Australia). Jest to ważne, ponieważ kwestie stania, siedzenia, leżenia, klęczenia i chodzenia (a więc kondycji aparatu ruchu) mają bezpośredni związek z zachorowalnością na cukrzycę, o czym piszemy w artykule Stopa zysku - czyli korzyści z ruchu pieszego, a także w tekście opublikowanym w Magazynie Miasta: "Stopa zysku czyli pieszo po mieście".

CIEKAWOSTKI

We wszystkich tych szkołach rezultaty zadziwiły i uradowały: uczniowie przestali rozmawiać wtedy, gdy nie trzeba, zabawiać się rozmaitymi przedmiotami (uporczywe stukanie długopisem), krążyć po klasie wbrew prośbom nauczycieli, prosić o wyjście do toalety pomimo braku faktycznej konieczności (z nudów).

Bardzo ciekawym elementem nowatorskich stolików są też fidget bars, czyli coś, co nazwalibyśmy wierciołkami :) Są to pręty wygięte w kształcie litery U zwisające pod blatem ławki, na których uczniowie mogą oprzeć swoje stopy i pobujać nogami. Jest to doskonałe i dla krążenia krwi w nogach, i dla rozładowania emocji, a jednocześnie owe bujanie nie zagraża ani im, ani nikomu obok. Rozwiązuje to odwieczny problem "nie huśtaj się na krześle!".

OTO KILKA LINKÓW DO ARTYKUŁÓW ŹRÓDŁOWYCH NA TEMAT LEKCJI STOJĄCYCH (linki wykorzystane w powyższym artykule):

Anna Rumińska
architektka, antropolożka kultury, placemaker, ławkolożka