ogródki gastronomiczne

Tutaj publikujemy treści na temat ogródków gastronomicznych, zwanych też piwnymi. W wielu miastach ich lokalizacja jest regulowana stosownymi przepisami. W niektórych miastach, np. Wrocławiu, przepisy te ograniczają swobodę handlu i użytkowania przestrzeni publicznej przez przechodniów. Postulujemy ich zmianę oraz racjonalne planowanie ogródków.

mamy szpilkostradę, nie potrzebujemy nowej

opublikowane: 19 sie 2014, 09:48 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 19 sie 2014, 09:54 ]

MAMY GOTOWĄ SZPILKOSTRADĘ - NOWA KOSZTOWNA JEST ZBĘDNA
Po dzisiejszym artykule nt. przetargu na wykonanie szpilkostrady napisaliśmy list adresując go głównie do Pani Magdaleny Kozioł z Gazety Wyborczej, ale także do kilkunastu innych osób zaangażowanych w ten temat od długiego czasu - osób i środowisk, które mobilizujemy na rzecz uwolnienia chodników na wrocławskim Rynku. Z powodu obaw urzędników i radnych przed restauratorskim lobby sprawa wygląda n przegraną, niemniej warto zawsze przekazać swój głos w tej sprawie:
----------
Dzień dobry,
Niniejszego maila piszę również do osób zaangażowanych w tę sprawę - podobnie jak ja, od kilku lat.

W związku z Pani dzisiejszym artykułem spieszę uzupełnić informację nt. komunikacji w Rynku i oceny projektu nowej szpilkostrady - pragnę sprostować to, co twierdzi p.Skrzyński, który w mojej ocenie jak zwykle bezpardonowo mydli oczy czytelnikom. Nasz prezentacja nt. Rynku i szpilkostrady (+filmy i obszerny artykuł) znajduje się tutaj:
https://sites.google.com/site/emsasobotka/ogrodkigastro/ogrodkigastronomicznewparkukulturowymstaremiastowroclaw

Tutaj - pełna prezentacja.

JESTEŚMY ZWOLENNIKAMI ISTNIEJĄCEJ SZPILKOSTRADY, A NIE NOWEJ. Podkreślam: szpilkostrada już istnieje, zaprojektował ją bodajże T.Myczkowski w ramach projektu nowej nawierzchni płyty głównej Rynku, wydzielając pas gładkich płyt kamiennych mniej więcej w środku chodnika. Nie ma więc żadnej potrzeby wydawać 3mln PLN na nową szpilkostradę. Trzeba mieć tylko odwagę w nowym sezonie ogródkowym zarządzić odkrycie istniejącej szpilkostrady spod stolików ogródków gastronomicznych i zaprzestać w ZZK wydawania bezzasadnych zezwoleń na całkowite zajmowanie chodników. Ruch między stolikami funkcjonuje z powodzeniem we Wrocławiu w wielu miejscach poza Rynkiem, jak również w wielu innych miastach Polski i świata.

Środowisko osób z niepełnosprawnością wyjaśniało nam już wielokrotnie, że p.Skrzyński porusza się na wózku pchanym przez asystenta, więc nie doświadcza on tak mocno problemów nawierzchni i dojazdów do wejść w pierzejach. Mikrowstrząsy powodowane przez uskoki nawierzchni, krawężniki itd. to bardzo niebezpieczne doznania. Osoby niewidome prowadzone przez psów przewodników również oceniły ten projekt negatywnie, o czym wspominał w swej opinii p. J. Ogonowski (w linku powyżej, obok innych opinii). Trasa wydłużona o np. 200-300% nie stanowi dla p. Skrzyńskiego problemu, ale dla innych TAK. Dla mnie również, mimo że na razie mam nogi i oczy w miarę sprawne. Jednak nie zgadzam się, jako obywatelka, ani na nieekonomiczną i segregacyjną szpilkostradę, ani zajmowanie publicznych chodników do celów komercyjnych. Urzędnicy twierdzą, że tradycją Wrocławia są markizy, a nie parasole odsunięte od pierzei, jak we wszystkich czołowych miastach Polski - dlaczego tak selektywnie traktują ową tradycję, skoro tradycją mojego miasta są też otwarte targowiska i mnóstwo ławek? Dlaczego akurat markizom pozwalają pozostać? Powód jest oczywisty - silne lobby rynkowych restauratorów. Receptą ma więc być szpilkostrada, która rzekomo wszystkich uszczęśliwi. Prognozuję, że kilka lub kilkanaście lat po tej fatalnej realizacji pojawią się znów pomysły, że coś trzeba naprawić i wybudować za publiczne pieniądze, bo coś nie działa. Jak może działaś ścieżka wokół ratusza??? Pomysł iście... komunistyczny: pokazać ludowi, którędy ma dreptać.

W odróżnieniu od p. Skrzyńskiego jest wiele osób pieszych poruszających na wózkach samodzielnie, bez asystentów - te osoby mają teraz (i po wybudowaniu tej "arterii" również będą mieć) bezzasadnie wydłużoną trasę ruchu i dojść do wejść w pierzejach - nie tylko oni, także piesi chodzący. Argumentów przeciw szpilostradzie jest więcej, jak choćby fakt, że stanie się ona pasem ruchu pieszego i kołowego, co prowadzi wprost do ryzyka kolizji, o czym wielokrotnie mówiła radna, p. E. Góralczyk. Obrona projektu tej "arterii" powołująca się na dostawy i ruch kobiet na szpilkach jest z gruntu absurdalna. Łączenie bowiem tych dwóch typów ruchu jest złe. Po chodnikach nie chodzą tylko kobiety na szpilkach. Samochody jeżdżą po Rynku nie tylko w godzinach dostaw, lecz o wiele częściej, co ww. radna również wielokrotnie podkreślała.

Wspólnie z osobami reprezentującymi środowisko osób z niepełnosprawnością, a także osób starszych i rodzin, czyli ogólnie tzw. <przeciętnych pieszych>, oceniliśmy wspólnie szpilkostradę całkowicie negatywnie, łącznie z faktem ciągłego i w naszje ocenie bezprawnego zajmowania chodników przez gastrogródki. Podkreślam: CAŁKOWICIE. Szeroka informacja na ten temat znajduje się tutaj:
https://sites.google.com/site/emsasobotka/ogrodkigastro/ogrodkigastronomicznewparkukulturowymstaremiastowroclaw

Pomysł ten pogłębi problemy komunikacyjne na Rynku oraz wprowadzi bardzo niepożądaną segregację ruchu, która jest całkowicie sprzeczna z ideą uniwersalnego projektowania (Universal Design) obowiązującą w cywilizowanym świecie realnie, a  nie tylko wizerunkowo (jak UM Wrocławia) troszczącym się o problemy ruchu nie tylko osób z niepełnosprawnością trwałą, ale też okresową (np. złamana noga lub ciężary, walizki itp.) lub wiekową (dziecko, senior). Szpilkostrada pogłębi też negatywną aranżację Rynku opartą na markizach i gastrogródkach zasłaniających partery zabytkowych pierzei oraz odsuwających ruch pieszy od lokali pozbawionych ogródków. Lokalizacja gastrogródków przy pierzejach zwiększa ryzyko opóźnienia akcji ratowniczej na piętrach nad ogródkami, a także generuje kolejne nieuzasadnione wydatki publiczne - najpierw na błędny projekt, potem jego błędne wykonanie, teraz na błędną korektę. Argumentów przeciwko szpilkostradzie jest multum. Była o tym mowa na zorganizowanym przeze mnie i p.T. Ossowicza spotkaniu konsultacyjnym przy okazji tworzenia Parku Kulturowego Stare Miasto. Brali w niej udział przedstawiciele środowiska osób z niepełnosprawnością, przechodnie, w tym osoby niewidome negatywnie wyrażające się o projekcie szpilkostrady. Mediów na to spotkanie nie wpuszczono, mimo, że się pojawiły, mimo że było to spotkanie publiczne w ramach konsultacji społecznych oraz konsultacji z organizacjami pozarządowymi. Prezentacja na ten temat jest w linku na początku tego listu.

Na koniec przypomnę, że postulujemy przepuszczenie ruchu pieszego między stolikami po istniejącej szpilkostradzie (załącznik - więcej slajdów w prezentacji w linku powyżej). Przypomnę też, że nawet pozwolenie na budowę można zaskarżyć i nie dopuścić do budowy - z taką procedurą zderzyły się ostatnio TBS-y na Opolskiej. Zaskarżeniu powinny podlegać również zezwolenia wydawane przez ZZK na bezzasadne w sensie społecznym i komunikacyjnym zajmowanie chodników. Oburzające jest, że Wydział Transportu ma to w nosie bardziej dbając o interesy wszystkich innych, niż wrocławscy piesi. Wrocław miasto spotkań! W aucie - tak. Wrocław dla wszystkich! Zmotoryzowanych - tak.
I nadal dziwicie się Szanowni Państwo, że takie miasta się wyludniają?

Pozdrawiam,
Anna Rumińska, eMSA Inicjatywa Edukacyjna, członkini Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Towarzystwo Kultury Czynnej
www.eMSArelacje.pl
tel.660.968.363.
wraz z zespołem przeciwników nowej szpilkostrady i blokowania chodników we Wrocławiu, tj. m.in. osób zaangażowanych w ww. konsultacje ws. Parku Kulturowego:
Piotr Dąbrowski, Wrocławski Sejmik Osób Niepełnosprawnych
Michał Fitas, Klub Kibiców Niepełnosprawnych
Elżbieta Góralczyk, Radna Miasta
Leszek Kopeć, Polski Związek Niewidomych
Aleksandra Busse-Brandyk, Polski Związek Niewidomych, Instytut Psychologii UWR
Jerzy Ogonowski, Klub Inteligencji Niewidomej RP
Paweł Parus, Klub Kibiców Niepełnosprawnych
Tomasz Jakub Sysło, Uniwersytet Wrocławski
Ewa Wasilewska, Architekt
Maciej Zuzański, Rada Osiedla Ołbin
+
Do wiadomości:
P. Wiesława Borczyk, prezes Ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń Uniwersytetów Trzeciego Wieku
P. Tomasz Zdun, "Głos Seniora", Stowarzyszenie MANKO
Karkonoski Sejmik Osób Niepełnosprawnych
Stowarzyszenie Rodziców i Przyjaciół Dzieci Niewidomych i Słabowidzących "Tęcza"
---
Przedmiotowy artykuł w Gazeta.pl Wrocław: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/5,35751,11815760,Budowa_szpilkostrady__Rozkopia_Rynek_jak_17_lat_temu_.html

dyskryminacja pieszych a ogródki gastronomiczne

opublikowane: 25 mar 2014, 06:10 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna

Pełna prezentacja ilustrująca problem ogródkowo-chodnikowy: LINK

Temat utrudnień ruchu pieszego ujmujemy całościowo, jako przywilej osób pieszych (przepisy ruchu drogowego szeroko definiują te kategorię uczestników ruchu drogowego), a zatem nie tylko w kontekście problemów osób z niepełnosprawnością (choć to częsty "bat" na urzędników, ale jak widać, nie we Wrocławiu), ale także osób starszych (tym bardziej nie we Wrocławiu), jak również osób z innych grup wiekowych i innego typu, a poruszających się po mieście z ewentualną dysfunkcją lub utrudnieniem ruchu, konieczną lub świadomie wybraną (np. buty na szpilkach), ewentualnie bez nich (np. na urządzeniach mobilnych), ale mających prawo do poruszania się po chodnikach i wzdłuż pierzei, jako po drodze z najkrótszym dostępem do wejść do lokali usługowych. W tym kontekście w eMSA IE nawiązujemy współpracę nie tylko z "typowymi pieszymi" (badania terenowe), nie tylko rodzicami z dziećmi poruszających po mieście w wózkach lub na rolkach (to nadal piesi), ale także ze środowiskami osób z niepełnosprawnością oraz osób starszych. Przy okazji tworzenia Parku Kulturowego we Wrocławiu temat ten poruszyliśmy na spotkaniu z urzędnikami, ciekawi teraz jesteśmy, czy Dyr. Jacek Barski dotrzymał ówczesnej publicznej deklaracji i usunął - na swój wniosek - z projektu ustawy wszelkie regulacje dotyczące ogródków gastronomicznych. Temat to szeroki i interesujący, szczególnie w kontekście 19 jednostek Urzędu Miejskiego, które się o niego otarły w ciągu DWÓCH LAT naszych chodnikowo-ogródkowych postulatów, zatem temat zasługuje na odrębny wątek, innym razem. Poczekamy więc, jaką treść uchwały o Parku Kulturowym ogłoszą urzędnicy.

Śpieszymy zatem z inną, tym razem pozytywną wiadomością, że dzięki informacji i sugestii Pani Wiesławy Borczyk, Prezes Zarządu Ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń Uniwersytetów Trzeciego Wieku (za które serdecznie dziękujemy w imieniu wszystkich pieszych), oraz dzięki podjętej przez nas w wyniku tych sugestii partnerskiej inicjatywie zgłoszenia tematu do badań antydyskryminacyjnych,biuro Rzecznika Spraw Obywatelskich otrzymało pozytywne opinie zewnętrznych ekspertów co do zasadności podjęcia tych badań w postulowanym przez nas temacie utrudnień ruchu pieszego na chodnikach, w tym także dyskryminacji osób niewidomych w dostępie do chodników.

W zgłoszeniu do biura RPO podaliśmy wiele linków do literatury online, w tym do moich licznych opracować i ekspertyz. Cieszymy się, że w opinii eksperckiej powołano się na te źródła, np. Federacja Mazowia. Teraz, na podstawie opinii eksperckich biuro RPO sformułuje rekomendacje dotyczące wyboru 4-5 tematów. Ostateczny wybór będzie zależeć od arbitralnej decyzji Rzecznika. Potem, na podstawie wybranych tematów, zostaną sformułowane koncepcje badań, a następnie ogłoszona zostanie procedura przetargu publicznego w celu wyłonienia wykonawcy badania. Informacje te przekazuję na podstawie wiadomości przesłanej mi przez biuro Rzecznika.

Co do spraw merytorycznych, to TEMAT zgłoszony do badań opisano następująco: "Badanie stopnia dyskryminacji osób niepełnosprawnych jako osób pieszych; dyskryminacja osób niewidomych w zakresie dostępu do chodników". Natomiast pozytywna OPINIA ekspercka brzmi następująco: "Skala tego problemu jest duża –występuje w każdym mieście w mniejszym lub większym stopniu. Zastawianie chodników utrudnia poruszanie i życie codzienne, ale nie wyklucza aktywności osób z niepełnosprawnością. Temat ten był przedmiotem badań, choć raczej w szerszym kontekście – barier architektonicznych, np. mapa SISKOM-u, czy projekt Mazowii (link m.in. z moim opracowaniem nt. Wrocławia - na dole / przyp. AR). Ewentualne badanie można przeprowadzić w ramach spacerów etnograficznych/badań w działaniu angażujących osoby z różnymi niepełno sprawnościami, które dokonywałyby oceny przestrzeni publicznej. Projekt ma potencjał medialny, ewentualne zmiany negatywnego postępowania nie pociągając dużych kosztów, czyli opublikowanie i nagłośnienie wyników może zmienić rzeczywistość. Rekomendacja do realizacji."

Pozostaje nam trzymać kciuki, by Rzecznik uznał temat za ważny i pilny. Dlatego zwracam się z apelem wszystkich osób i podmiotów działających na rzecz rozwoju ruchu pieszego, w tym na rzecz osób starszych lub osób z niepełnosprawnością, aby choćby teraz zwróciły się na piśmie do biura RPO z apelem o rekomendację Rzecznika dla tego tematu badań. Po etapie zgłaszania uwag do eksperckich opinii, biuro RPO przystępuje do etapu rekomendacji i wyboru. To ostatni moment, aby inni poparli tę inicjatywę, tym bardziej, że problem utrudnień ruchu pieszego na chodnikach rozumie i postulat jego rozwiązania popiera wielu wrocławskich radnych. W załączniku jedna z kart prezentacji dostępnej w linku powyżej, na stronie eMSA IE, pokazująca stopień zajętości chodników wokół Rynku w sezonie ogródkowym w 2013 r.

Opracowanie:
Anna Rumińska z Zespołem eMSA IE i Partnerami
architekta, antropolożka przestrzeni publicznej, placemakerka, ławkolożka - na rzecz i ku czci ruchu pieszego;)

Link do opracowania Federacji Mazowia:
http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:3E60GHAcwnIJ:mazowia.org.pl/files/raport_bez_grafiki_vdrd.doc+&cd=7&hl=pl&ct=clnk&gl=pl

Link do pełnej prezentacji eMSA IE nt. utrudnień na Rynku we Wrocławiu w porównaniu do innych miast:
https://plus.google.com/u/0/photos/105259009233878765810/albums/5977208183882465873


ogródki gastronomiczne i ruch pieszy w Parku Kulturowym Stare Miasto Wrocław

opublikowane: 18 gru 2013, 15:59 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 15 lut 2014, 10:02 ]

TUTAJ FILM pokazujące utrudnienia ruchu pieszego na Rynku we Wrocławiu.

TUTAJ PREZENTACJA JPG prezentująca ten sam problem.

TUTAJ OPINIE ORGANIZACJI I OSÓB DZIAŁAJĄCYCH NA RZECZ OSÓB Z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ.

Zanim przejdziemy do postulatów UWOLNIENIA CHODNIKÓW, obejrzyjmy krótkie filmy z Rynku, które pokazują, jak ogródki gastronomiczne utrudniają w sezonie letnim ruch pieszy:
film 7 - utrudnienie spowodowane przez konstrukcję związaną z organizacją Sylwestra 2013/2014 - wydaje się oczywiste, że taka blokada chodnika musi być okresowa i niedługa, można się zgodzić na krótki okres utrudnienia, choć mądrzejsze, bardziej demokratyczne i prospołeczne byłoby ustawienie konstrukcji na jezdni z pozostawieniem chodnika wolnego. Skoro zablokowano na krótko chodnik, skoro uznajemy, że taka blokada nie może trwać długo, to dlaczego ogródki maja prawo blokować chodniki przez 7 miesięcy???

------------

W 2012 eMSA IE postulowała (link) odsunięcie ogródków od pierzei, bo taki stan ma wiele wad (opublikowała to Gazeta Wyborcza - link). Dla przypomnienia: osoba na wózku inwalidzkim lub w wózku dziecięcym jest PIESZYM w świetle ustawy o ruchu drogowym;

Stan obecny, tj. z ogródkami na chodnikach na całej ich szerokości (na co zezwolenia wydaje stale Zarząd Zasobu Komunalnego), powoduje następujące reperkusje:
1 - utrudnia ruch pieszy, czyli narusza obowiązujące zarządzenie prezydenta miasta w zakresie lokalizacji ogródków, tj. utrudnia ruch pieszy przede wszystkim osobom na wózkach, niewidomym, słabo widzącym, poruszającym się z białą laską lub psem, obciążonym (np. zakupami lub innym bagażem), starszym, o kulach, na wysokich obcasach, z wózkami dziecięcymi, nie tylko ze względu na nierówną powierzchnię, ale również z powodu nieuzasadnionego wydłużenia trasy podróży, narażając ją na nieuzasadniony wysiłek,
2 - eliminuje możliwość ruchu pieszego osób po gładkich płytach chodnika do tego przeznaczonych i zamontowanych, w tym zakresie jest sprzeczny z zamysłem projektanta i inwestora (=Gminy Wrocław) tej nawierzchni,
3 - poważnie upośledza dostęp pieszych do sklepów/lokali zlokalizowanych pomiędzy ogródkami (ludzie nie zachodzą w nisze przy pierzejach), powodując drastyczny spadek ich przychodów zagrażający ich istnieniu,
4 - zasłania całkowicie cenne parterowe fragmenty pięknych elewacji i w tym zakresie narusza zasady ochrony dziedzictwa kulturowego i marnuje ład przestrzenny wypracowany dzięki remontom fasad,
5 - poważnie utrudnia i opóźnia akcję ratowniczą w przypadku pożaru w lokalu nad lokalem gastronomicznym z ogródkiem (należy stosować dłuższe drabiny strażackie, niemożliwe jest ustawienie poduszki do skakania z okien itd. - opinia strażaka w naszym posiadaniu),
6 - generuje irracjonalne i segregacyjne projekty typu "szpilkostrada" marnotrawiące fundusze publiczne i wprowadzające fatalną segregację ruchu, zmuszając pieszych do ruchu ortogonalnego (jak w grze komputerowej), a zupełnie jednocześnie NIEROZWIĄZUJĄCYCH problemu ruchu pieszego po  nierównej powierzchni,
7 - naraża pieszych, w tym osoby niewidome, słabowidzące, poruszające się o laskach, starsze, obciążone i inne na utratę zdrowia lub życia z powodu zmuszania ich do poruszania się po nierównej powierzchni i na dłuższej trasie,
8 - naraża wózki inwalidzkie (a takie są najczęstsze) na uszkodzenie systemu amortyzacyjnego z powodu jazdy po nawierzchniach o zmiennych i nierównych teksturach (skoro awarii ulegają fleki wysokich obcasów, to tym bardziej wyspecjalizowane amortyzatory i jeszcze delikatniejsze części ludzkiego ciała),
9 - naraża osoby niewidome na poważne utrudnienie lub utratę orientacji przestrzennej, tym samym wzrost dyskomfortu i zagrożenie zdrowia (dodatkowo dezorientuje psy-przewodniki),
10 - buduje fatalny wizerunek miasta zaprzeczający kampanii "Wrocław bez barier", "Wrocław Miastem Spotkań", "Wrocław dla wszystkich" i in., koncentrując uwagę odbiorców na utrudnieniach ruchu pieszego, a nie znoszeniu barier,
11 - stawia Wrocław w szeregu miast ignorujących potrzeby osób pieszych, w tym seniorów i osób z niepełnosprawnością wobec wielu polskich (i nie tylko) miast, które nakazują ogródkom gastronomicznym pozostawianie chodnika otwartego, umożliwiając na nim ruch pieszy, tym samym rozwój zdrowego stylu życia, zmniejszania poziomu zachorowalności na choroby cywilizacyjne (które rozwijają się w wyniku braku ruchu pieszego), rozwoju zrównoważonego transportu - wzorem choćby Chicago, dla którego ruch pieszy jest obecnie priorytetem.

W tym samym artykule eMSA postulowała (link) i nadal postuluje podkreślenie możliwości zakładania ogródków przez okrągły rok z korzyścią dla przechodniów i restauratorów, wzorem miast zachodnich, a szczególnie zgodnie z zaleceniami Jana Gehla. O ile zarządzenie prezydenta nt. lokalizacji ogródków NIGDY NIE posiadało tego ograniczenia lokalizacji do sezonu letniego (precyzowało tylko wygląd i reguły ogródków w sezonie letnim), o tyle projekt uchwały o Parku Kulturowym wprowadza wyraźny zakaz lokalizacji ogródków tylko w sezonie letnim i jest to poważne ograniczenie zasad wolnego rynku oraz przywilejów mieszkańców. Jest to nieuzasadnione ograniczenie wolnego rynku i prospołecznych swobód obywatelskich. Możliwość organizowania ogródków przez cały rok zrekompensowałaby właścicielom lokali gastronomicznych utratę kilku stolików, co postulujemy poniżej.

Po wielu rozmowach i obszernej korespondencji z radnymi, widząc, że we Wrocławiu w obecnym czasie - przy negatywnym wobec tego pomysłu stosunku wielu urzędników i radnych opartym na lęku przed naruszaniem interesów restauratorów i na lekceważeniu potrzeb osób starszych i na wózkach - nie jest realne całkowite odsunięcie ogródków od pierzei, eMSA IE wraz z partnerami postuluje usunięcie stolików na gładkim pasie chodnika - uwzględnia to troskę o estetykę i komunikację na jezdni Rynku, choć nadal twierdzimy, że NAJKORZYSTNIEJSZYM rozwiązaniem byłoby odsunięcie ogródków od pierzei częściowo na pas jezdni i zamianę markiz na parasole, wzorem Krakowa. Nasz postulat uwolnienia chodników podchwyciły liczne podmioty, co odczytujemy, jako poparcie dla tego pomysłu, zatem nie tylko my postulujemy uwolnienie chodników bez przesuwania ogródków na jezdnię, bo ten manewr chroni restauratorów przed koniecznością zmiany markiz na parasole, co z resztą nie stanowiłoby ogromnego kosztu, jeśli dobór parasoli i ich aranżacja byłyby profesjonalne i przemyślane. Na drodze do tej zmiany stoi nie tylko zrozumiały opór ze strony restauratorów (wydatki, mimo że w wielu przypadkach ponoszą je kampanie piwowarskie, a nie właściciel ogródka), ale także stanowisko Koordynatora ds. projektu plastycznego wystroju miasta (dalej: KPPWM - de facto, mało kto wie, jaki ów projekt jest i gdzie można się z nim zapoznać), która twierdzi, że lokalizowanie ogródków na jezdni z dala od pierzei byłoby nieestetyczne - takie ustawienie nie narusza estetyki w opinii decydentów Parku Kulturowego w Krakowie, zatem są oni dla nas autorytetami, jako ZESPÓŁ, przeważając nad opinią jednej osoby wrocławskiego Koordynatora. Kolejny raz daje się we znaki we Wrocławiu BRAK zespołu zajmującego się profesjonalnie przestrzenią publiczną - nie tylko w aspektach wąsko rozumianej estetyki i ochrony zabytków, ale przede wszystkim spraw społecznych, a dopiero potem estetyki i ochrony dziedzictwa kulturowego. We Wrocławiu problematyką przestrzeni publicznej zajmują się pojedyncze osoby nie współpracujące ze sobą i decydujące w ramach odrębnych wydziałów i zespołów. Pilnie potrzeba nam w Urzędzie Miejskim i Radzie Miasta po jednym zespole kilku/nastu osób, które profesjonalnie zajmą się tymi kwestiami, wyręczając w tym kłopocie KPPWM, która przyznała na spotkaniu w 2012 roku (potwierdzone notatką służbową), że takie zespoły są w mieście konieczne.

Dobrze się stało, że projekt uchwały o Parku Kulturowym dobitnie precyzuje, że na wrocławskim Rynku JEST CHODNIK, co kwestionowało swego czasu kilka osób. W przepisach o ruchu drogowym nie istnieje pojęcie deptaka. Jest tylko chodnik i jezdnia z ewentualnym ograniczonym ruchem kołowym, tak jest na Rynku. Ogródki na chodniku stojące na całych pasach chodnika lokalizowane są w oparciu o zezwolenie Zarządu Zasobu Komunalnego, zatem Straż Miejska nie ma podstaw do interwencji, skoro ogródek jest zlokalizowany zgodnie z wydanym zezwoleniem. Kwintesencją jest więc owe zezwolenie wydawane bezprawnie i te zezwolenia w całości kwestionujemy, jeśli zezwalają one na stawianie ogródków na gładkich, kamiennych płytach chodnika oraz zawłaszczają ławki publiczne potrzebne przechodniom szczególnie w lecie.
 

Ogródki tak zlokalizowane, jak obecnie we Wrocławiu na Rynku, utrudniają ruch pieszy i w tym zakresie było to i jest łamaniem przepisów, a przede wszystkim Zarządzenia prezydenta o ogródkach, które nadal obowiązuje. KPPWM stwierdziła (link) dodatkowo, nie mając kompetencji w tych sprawach (wszak jej stanowisko dotyczy plastycznego wystroju miasta, a nie spraw społecznych, medycznych ani komunikacyjnych), że "Ogródki gastronomiczne nie blokują ruchu, bo jest zachowana możliwość przemieszania się", czyli że pieszy (w tym osoba na wózku) może "obejść" ogródek. Wyjaśniamy, że w zarządzeniu prezydenta NIE MA MOWY O BLOKOWANIU, ani NIE MA MOWY o konieczności zachowania możliwości przemieszczania, lecz jest mowa o UTRUDNIANIU RUCHU PIESZEGO i ogródki w obecnych lokalizacjach to właśnie czynią - utrudniają ruch pieszy. Dlatego obecny stan jest bezprawny, a uchwała o Parku Kulturowym to bezprawie utrwala. Przy okazji proponujemy, by urzędnicy decydujący o kształcie przepisów regulujących publiczną przestrzeń architektoniczną we Wrocławiu, usiedli na wózki inwalidzkie,  chwycili kule lub zasłonili sobie oczy i chwycili białe laski, a potem choćby przez miesiąc próbowali poruszać się SAMODZIELNIE po Rynku.

Podkreślamy też, że zupełnie inaczej porusza się po mieście osoba, której wózek jest z konieczności pchany przez asystenta (jak np. wózek Pełnomocnika ds. Osób Niepełnosprawnych), a inaczej osoba, która może własnymi dłońmi obracać koła swego wózka i tym samym porusza się po mieście samodzielnie (jak wiele osób zauważalnych na Rynku). Do tego właśnie - samodzielności i aktywizacji osób starszych i z niepełnosprawnością - zmierza i uniwersalne projektowanie (uniwersalny dizajn), i programy aktywizacyjne Ministerstw, i reguły przystosowania środowiska zbudowanego do potrzeb osób z niepełnosprawnością. Universal Design głosi, iż każdy z nas ma jakąś okresową lub trwałą dysfunkcję, dlatego przeciwstawianie osób niepełnosprawnych osobom sprawnym jest błędem i jest porzucane w krajach rozwiniętych wdrażających tę ideę (np. Szwecja, Anglia, USA). UD nie polega na montażu pochylni i podnośników, lecz na takim projektowaniu przestrzeni, aby montaż tych dodatkowych urządzeń był niekonieczny - w tym zakresie UD zmierza do oszczędności finansowych i do korzyści dla dobra publicznego, aktywizacji i mobilności mieszkańców bez względu na ich dysfunkcje ruchowe lub dowolnie inne. Właśnie w myśl idei UD postulujemy uwolnienie gładkich płyt kamiennych chodnika i umożliwienie tranzytu przez ogródki gastronomiczne na Rynku w pasie szer.1,5 metra, a nie tylko poza RYnkiem, co zapisano w omawianej uchwale.


Szpilkostrada jest złym pomysłem. Absurdalne i dyskwalifikujące jest też to, że urzędnicy i radni podjęli temat naprawy nierównej nawierzchni dopiero po apelu dotyczącym kobiet na szpilkach, a nie w wyniku sygnałów osób na wózkach inwalidzkich, twierdząc jednocześnie, że Wrocław jest miastem bez barier, przyznając nagrody, ciesząc się, jakby było wspaniale - a nie jest. Naszym postulatem NIE JEST odsunięcie ogródków od pierzei, lecz ZMNIEJSZENIE OPŁAT za ogródki gastronomiczne poprzez otwarcie tranzytowego przejścia przez ogródek, czyli usunięcie lub przesunięcie 2-4 stolików (w zależności od ich rozmiarów) tak, aby nie stały one na pasie gładkich kamiennych płyt chodnika. Chodnik na Rynku ma podział trójpasmowy (idąc od pierzei): kostka brukowa, płyty kamienne, kostka brukowa - to zakończone jest krawężnikiem. Żądamy więc odsunięcia stolików i krzeseł z tych właśnie płyt kamiennych. Rozwiązanie, jakie postulujemy, jest stosowane zwyczajowo w wielu miastach Europy i Ameryki. eMSA IE posiada obszerną dokumentację fotograficzną i filmową nt. lokalizacji ogródków w Rynku, opublikowaliśmy wiele tekstów na ten temat, przeliczyliśmy liczbę stolików do usunięcia i możliwości zmiany aranżacji, oczywiście służymy tymi materiałami. Porównaliśmy Wrocław do Krakowa (a także innych polskich i zagranicznych miast), na którego uchwale o Parku Kulturowym wzoruje się ponoć wrocławski magistrat. Kraków ma Rynek o podobnej powierzchni, co Wrocław, i odsunął gastrogródki od wszystkich pierzei nakazując w uchwale o Parku Kulturowym ich lokalizację poza gładkimi płytami chodnika. Kompromis restauratorów jest również we Wrocławiu niezbędny, a nowa formuła lokalizacji będzie skutkować korzyściami dla pieszych i restauracji. Tym bardziej, jeśli opłaty za ogródek będą niższe, tj. pomniejszone o "wyjęty" fragment chodnika.
 
Skutki dla pieszych, w tym mieszkańców będą następujące:
- tranzyt przez ogródek i zgodność z przepisami, m.in. zarządzeniem prezydenta,
- uwolnienie chodnika i ułatwienie ruchu pieszego,
- zaoszczędzenie 3 mln PN z kasy miejskiej poprzez eliminację konieczności budowy szpilkostrady i możliwość przeznaczenia tej kwoty na realnie istotne cele,
- ułatwienie dostępu do lokali gastronomicznych poprzez zasysanie ruchu do wnętrza ogródka,
- ułatwienie dostępu do lokali handlowych sąsiadujących z tymi gastronomicznymi poprzez zbliżenie ruchu pieszego do pierzei i witryn sklepowych,
- zwiększenie szans najmu przez lokale handlowe (sklepy), nie tylko gastronomiczne,
- ułatwienie i przyspieszenie akcji gaśniczej wewnątrz budynku, przy którym stoi ogródek,
- zwiększenie amfiladowej widoczności wzdłuż pierzei poprzez eliminację foliowych osłon niektórych ogródków,
- zwiększenie estetyki ogródków poprzez eliminację licznych foliowych osłon,
- większa integracja ogródka z ruchem pieszych skutkująca zwiększeniem szans handlowych.
Skutki dla restauratorów będą następujące:
- mniejsze opłaty o kilka m2,
- zasysanie ruchu do wnętrza lokalu, częściowe wprowadzanie potencjalnych klientów do strefy lokalu = szansa dla przechodniów na poczucie zapachów kulinariów, usłyszenie muzyki (wobec zakazu nagłośnienia zewnętrznego w projekcie uchwały o PK), większa zachęta dla przechodniów, by stali się klientami lokali,
- konieczna czujność w krzyżowaniu trasy ruchu obsługi i pieszych - wzorem Krakowa i wielu innych miast (to jest bardzo często rozwiązanie, mające więcej korzyści, niż wad),
- mniej stolików=klientów, ale większe szanse na zdobycie nowych
- konieczność przerwania ogrodzeń tam, gdzie one są,
- usunięcie foliowych osłon wiatrowych fatalnie ograniczających amfiladową widoczność wzdłuż pierzei - folia po kilku dniach jest już tylko częściowo przezierna - nigdy nie będzie niewidoczna, jak chce tego p.Urbanowicz.
- mniejsze koszty montażu ogródku poprzez mniejsze ogrodzenia/płotki i brak foliowych osłon,
- podobnie, jak w przypadku korzyści dla przechodniów - większa integracja ogródka z ruchem pieszych skutkująca zwiększeniem szans handlowych.

Wnioskujemy także o publiczną informację (ponieważ wiele osób o tym nie wie), w jakim stopniu nowa uchwała zastąpi obowiązujące obecnie przepisy - z podaniem konkretnych aktów prawa, tj. np. uchwał Rady Miejskiej, które wprowadziły zarządzenia Prezydenta miasta, lub innych dokumentów. Jest ich sporo, a dotyczą spraw poruszanych w projekcie nowej uchwały o Parku Kulturowym (np. handel poza budynkami, organizacja ogródków gastronomicznych itd.).

We Wrocławiu i w regionie Dolnego Śląska realizowane były i są kampanie na rzecz osób z niepełnosprawnością:
1. Wrocław bez barier - od 2009, organizator: osoby skupione przy Wrocławskim Sejmiku Osób Niepełnosprawnych i Urząd Miejski Wrocławia
2. Nie ma barier Dolny Śląsk - od 2007 roku, organizator: osoby skupione przy Wrocławskim Sejmiku Osób Niepełnosprawnych i Urząd Marszałkowski
3. Wrocław dla wszystkich - od 18 XII 2013, organizator: Dolnośląskie Forum Integracyjne i
Urząd Miejski Wrocławia

Nie chcemy, aby 2014. rok zapisał się w historii miasta, jako niechlubny w utrwaleniu poważnych i antyspołecznych ograniczeń ruchu pieszego w ścisłym, zabytkowym centrum miasta. Tym bardziej, że mapa, wskazująca w ramach kampanii "Wrocław bez Barier" miejsca we Wrocławiu przyjazne dla osób z niepełnosprawnością, nie wskazuje Rynku, jako przestrzeni publicznej - z resztą bardzo słusznie, czego dowodzi niniejszy list otwarty i wiele wcześniejszych publikacji autorstwa eMSA. Wspomniana mapa koncentruje się na miejscach zamkniętych, np. muzeach, nie uwzględniając prawa pieszych, w tym mieszkańców, do dostępu bez barier do przestrzeni publicznej, co jest przywilejem pieszych usankcjonowanym prawnie.

Z powodu ograniczenia dostępu mieszkańców do ww. debaty dn.17 XII (kilkudniowa awaria windy poprzedzająca dzień debaty i trwająca również w tym dniu), p.Dyrektor Ossowicz (Biuro Rozwoju Wrocławia) zaproponował dodatkowe spotkanie umożliwiające osobom zainteresowanym zabrać głos. Postanowiliśmy więc wspólnie zorganizować kolejne spotkanie nt. ruchu pieszego po Rynku w ujęciu omawianego projektu uchwały, spotkanie odbędzie się między 7 a 20 stycznia. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych, powiadomimy media o terminie spotkania. Jest ono tym bardziej konieczne, że konsultacje w tej sprawie zorganizowano w okresie świątecznym, kiedy większość osób - na czele z urzędnikami-autorami projektu uchwały - jest pochłoniętych przygotowaniami do świąt i przy okazji do urlopu (bardzo długi weekend). Z tego powodu wiele osób z konieczniości NIE MOŻE ZABRAĆ GŁOSU W TEJ SPRAWIE, co nie powinno mieć miejsca.

Zwracamy się więc z prośbą do Biura Rozwoju Wrocławia, jako organizatorów konsultacji społecznych i planowanego spotkania, o uczestnictwo w nim również osób reprezentujących te jednostki Urzędu Miejskiego, które mają ścisły związek z funkcjonowaniem ruchu pieszego w Rynku, sprawami społecznymi i publicznym dobrem mieszkańców oraz promocją miasta, co ma z kolei ścisły związek z ochroną dziedzictwa kulturowego. Nie chcemy, aby reprezentując Urząd Miejski uczestniczyli w nim nieomal wyłącznie przedstawiciele Departamentu Architektury i Rozwoju, jak to miało miejsce 17 grudnia. Dlatego prosimy o przybycie na spotkanie przedstawicieli:
1.Zarządu Zasobu Komunalnego (
jako organu wydającego
zezwolenia na sprzeczne z przepisami (w naszym przekonaniu) lokalizację e ogródków gastronomicznych na Rynku)
2.Wydziału Inżynierii Miejskiej (jako organu wydającego opinie o zajmowaniu pasa drogowego i lokalizacji ogródków gastronomicznych)
3.Departamentu Spraw Społecznych (jako jednostki odpowiedzialnej za publiczne dobro i zdrowie mieszkańców i w związku z faktem, że blokowanie chodników przez ogródki gastr.utrudnia mieszkańcom ruch pieszy)
4.Zespołu ds. Osób Niepełnosprawnych lub Pełnomocnika Prezydenta ds. Osób Niepełnosprawnych (jako odpowiedzialnego za dobro tych osób)
5.Biura Promocji Miasta (jako organu odpowiedzialnego za promocję miasta, w tym miasta bez barier przestrzennych)
6.Rady Miejskiej, w szczególności Komisji: Praworządności i Bezpieczeństwa, Promocji i Współpracy z Zagranicą, Kultury i Nauki, Rozwoju Przestrzennego i Architektury, Inicjatyw Gospodarczych, Infrastruktury Komunalnej, Rodziny, Zdrowia i Spraw Socjalnych, Edukacji i Młodzieży, Budżetu i Finansów.
Pragniemy podkreślić, że kwestie przestrzeni publicznej, szczególnie Rynku i Świdnickiej, to nie tylko dziedzictwo materialne, ale także problemy społeczne, finansowe, promocji i marketingu, zdrowia i transportu.

Nie oczekujemy obecności Koordynatora Projektu Plastycznego Wystroju Miasta, jako że kompetencje tego stanowiska, skupione wokół projektu plastycznego wystroju miasta (wąsko rozumianej estetyki i estetyzacji przestrzeni publicznej) nie mają bezpośredniego związku z ww. problemem ruchu pieszego na Rynku, a KPPWM nie ma kompetencji do zabierania głosu w tej sprawie.

Życzymy wesołych i spokojnych Świąt, a także Szczęśliwego i Przestrzennie Wygodnego Nowego Roku.

---
Anna Rumińska, architekt, antropolog kultury / eMSA Inicjatywa Edukacyjna
niektórzy Partnerzy:
Tomasz Jakub Sysło, działacz społeczny i bloger
Piotr Dąbrowski / Wrocławski Sejmik Osób Niepełnosprawnych
Paweł Parus / Klub Kibiców Niepełnosprawnych
Michał Fitas / Klub Kibiców Niepełnosprawnych
Łukasz Szymanowicz, architekt / Stowarzyszenie Przyjazny Wrocław
I INNI

co ma krawężnik do ogródka i niepełnosprawności?

opublikowane: 3 gru 2013, 05:58 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 3 gru 2013, 14:05 ]

Tallin ma przepiękne, średniowieczne Stare Miasto, ale dla osób na wózkach jest ona praktycznie nie do przebycia bez pomocy asystenta. Niektórzy nie owijają w bawełnę i piszą wprost: "http://www.visitestonia.com/en/things-to-see-do/estonia-for-people-like-you/disabled" - ten uśmiech jest oryginalny, ze źródła... No bo co tu począć, pozostaje się tylko bezradnie uśmiechnąć. Tallińska Starówka ma wiele barier przestrzennych (kliknij w podkreślone wyrazy, by zobaczyć zdjęcia):

1 - bruki (ang. cobbles) wyboiste,
2 - krawężniki (ang. curbs) wysokie,
3 - niewiele obniżeń krawężników (ang. curb cuts),
4 - koryta odwodnienia (ang. drainage ditches cut) z rur spustowych przecinają chodniki,
5 - częste są schody terenowe, bo miasto posiada wzgórze,
6 - ulice bywają strome,
7 - chodniki bywają bardzo wąskie,
8 - do wielu wejść prowadzą kamienne stopnie lub...
9 - ...wysokie schody,
10 - sporo sklepów znajduje się w piwnicach,
11 - czasem wcale nie ma chodników,
12 - wejścia są zbyt wąskie na wózek.
Projektanci nawierzchni czasami bardzo dobitnie promują ruch pieszy, ścieżką kulturową wskazując, co robi się na chodnikach i jakie ślady (butów, a nie kół) pozostawili w tym mieście Wielcy... Na szczęście można znaleźć tu miejsca, w których nawierzchnie są przyjazne dla kółek i obcasów, np. w formie gładkich płyt kamiennych, których nikomu nie przyjdzie do głowy zastawiać stolikami restauracyjnymi - wszak nie po to zostały one położone za publiczne pieniądze, by korzystał z nich prywatny właściciel. W strefach, gdzie widać ślady nowych inwestycji, chodniki wykonane są z gładkich płyt, niemniej nadal bardzo wąskie, a dodatkowo zwężone przez wystające rury spustowe - ot, prawa Starówki...

Z perspektywy np. turysty amerykańskiego, dla którego dostępność przestrzenna jest często oczywistą oczywistością, brak obniżeń krawężników, a nawet sama obecność krawężników musi powodować zaskoczenie i całkowite niezrozumienie. Krawężniki bowiem są przestrzennym elementem spornym między projektantami przestrzeni wrażliwymi na potrzeby pieszych na wózkach a wytycznymi norm, które przestrzegać chcą projektanci drogowi, mimo że często nie są wcale obowiązujące, po prostu stanowią treść doradczą (w odróżnieniu od przepisów). W USA np. w centrach handlowych (również w niektórych centrach handlowych z amerykańskim kapitałem realizowanych w Europie) krawężniki projektuje się z WIELKĄ UWAGĄ, aby uniknąć ewentualnych pozwów o potknięcie i skręcenie lub złamanie nogi. W Europie zaś krawężniki wydają się oczywistością tak dalece, że rzadko które miasto z nich rezygnuje, mimo że w kontekście sytemu transportu miejskiego są najczęściej CAŁKOWICIE BEZZASADNE.

Dlaczego w USA rezygnuje się więc z krawężników, a w Europie nie? Różnica wynika z historii i polityki: w USA weteranów wojennych poruszających się na wózkach uznaje się m.in. za godną uwagi grupę wyborców, a walory historyczne (czytaj: ZABYTKOWE) przestrzeni i architektury stoją daleko za koniecznością spełniania potrzeb obywateli, wyborców i podatników (ach, ta amerykańska konstytucja...). W Europie jest po prostu odwrotnie: historia i potrzeba ochrony zabytków, to aspekty nieomal zawsze wyprzedzające potrzeby człowieka, a przestrzenią miejską zarządza się dla dobra zabytków, dopiero potem ludzi - obywateli, wyborców, podatników. Dowodem jest wiele obiektów w Polsce i we Wrocławiu, choćby organizacja komunikacji przestrzennej na obszarze Pergoli w otoczeniu Hali Stulecia, czy omawiany tutaj Rynek.

Jeśli ktoś musi/chce SAMODZIELNIE i NA SIEDZĄCO zwiedzać miasto, to wyjściem jest skuter (ang. mobility scooter) albo sterowany elektronicznie wózek (ang. power w/c) z silnym systemem antywstrząsowym. W przeciwnym wypadku musi wziąć taksówkę ze słupka na ulicy, zamówić ją w hotelu lub zamówić specjalne auto (ang. w/c van). Nie wiemy, czy w Tallinie istnieje silne lobby pieszych na wózkach, póki co, mało widać, by ich działania przyniosły efekty wpływające na zmiany tego, co widzimy na zdjęciach. Z konieczności stosowane są więc rozwiązania typowe w miastach historycznych, w których trudno mówić o dostępności i uniwersalnym projektowaniu, które zakłada maksimum samodzielności i eliminowanie sytuacji, w których pieszy musi prosić kogokolwiek o pomoc. W Tallinnie na Starym Mieście wszyscy są ponoć przeszkoleni by w razie potrzeby wspomóc dowolnego potrzebującego w kwestiach dostępności. Wyrównanie nawierzchni oznaczałoby w tych miastach usunięcie materiałów historycznych, co wiele magistratów i rzesze mieszkańców uznaje za wysoce niestosowne - czy słusznie, czy nie, osądzamy indywidualnie - w zależności od naszej sprawności ruchowej. Co do krawężników i nawierzchni na Rynku, Wrocław wyprzedza więc Tallin w wielu miejscach. Co do nawierzchni - jest tak samo nieprzyjazny.

Podobnie sytuacja wygląda np. w miastach włoskich, np. Bolonii, gdzie pieszy na wózku może podziwiać wzrokiem zabytkowe bruki lub kocie łby i... czekać na asystenta, by pójść do przodu, podczas gdy pieszy stojący usiądzie i zacznie strzelać fotografie pięknych faktur, np. tej na Piazza Santo Stefano. Każde średniowieczne miasto ma ten problem: JAK POGODZIĆ historyczność i zabytkowość ze współczesnością, empatią i prawami jednostki? Jednak te miasta nie robią szumnego i bezpodstawnego PR-u pn. "Miasto bez Barier".

O ile dla pieszego stojącego nawierzchnie placów, ulic, skwerów i chodników mogą być przedmiotem zachwytu, o tyle dla pieszego siedzącego sa one przedmiotem niezadowolenia, rozczarowania, stresów i ryzyka uszczerbku na zdrowiu. To swoista SZÓSTA ELEWACJA miasta, poza pięcioma typowymi, gdzie piątą są dachy. Podłoga miasta może być więc elementem albo prospołecznej, albo estetycznej marki miejskiej. Dopiero gruntowne badania przestrzenne udziału poszczególnych typów nawierzchni sklasyfikowanych pod względem ich funkcjonalności i estetyki mogą dać pełniejszy obraz w rankingu. W mini-skali wybranego fragmentu przestrzeni miejskiej - RYNKU - Wrocław i Tallin z pewnością uplasowałyby się na ostatnich miejscach. Wystarczy przeczytać przykładowe wypowiedzi forumowiczów. Jedna z turystek stwierdziła, że właśnie w Tallinie spotkała najbardziej wyboiste bruki. Ciekawe, czy była w Bolonii na ww. Piazza Santo Stefano. Najwyraźniej nie, bo tam nawierzchnia przypomina makro-płaskorzeżbę przypadkowo leżącą poziomo...

Na koniec wracam do ogródków gastronomicznych, chodników i krawężników. Otóż wszystko się ze sobą wiąże. Nawet z tematem ławek. Wąskie chodniki w Tallinie oznaczają, że na pewno nie pojawi się na nich ogródek, ewentualnie małe stoliki tuż przy pierzei. Wysokie krawężniki oznaczają, że ogródki lokalizowane tuż przy nich muszą mieć podesty, aby klienci i kelnerzy nie potykali się, a piesi na wózkach mogli na nie wjechać. Lokowanie ławek na wąskich chodnikach jest utrudnione, bo zawężają światło przejścia/przejazdu - faktycznie, publicznych ławek nie ma na tallińskiej Starówce sporo. Jak jest w lecie? O tym następnym razem.

Anna Rumińska

chodniki blokowane przez ogródki gastronomiczne

opublikowane: 2 gru 2013, 03:50 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 22 gru 2013, 23:46 ]

Jutro 3. grudnia: Międzynarodowy Dzień Osób Niepełnosprawnych. Z tej okazji musimy przypomnieć nasze postulaty z 2012 i nagłośnić sprawę, która jest coraz bardziej kuriozalna i jednocześnie oburzająca. Otóż rozpoczęły się już dyskusje nt. utworzenia Parku Kulturowego "Stare Miasto" na obszarze Starego Miasta i wysp odrzańskich we Wrocławiu. W środę 27 listopada odbyło się pierwsze czytanie tej uchwały. Szykuje się niestety kolejne całkowicie legalne bezprawie utrwalające tę ułudę, jakoby Wrocław był Miastem bez Barier - szczególnie dziś ma to smutny wydźwięk, gdy na Stadionie Miejskim skończyła się właśnie szumna konferencja "Wrocław dla Wszystkich" wraz z wręczeniem certyfikatów "Wrocław bez Barier". Wrocławski Rynek nie może dostać takiego certyfikatu, dla osób z niepełnosprawnością jest w większości przypadków bezużyteczny. Wyjaśniamy więc i podkreślamy: Wrocław NIE JEST dla wszystkich, to pusty slogan. Wydaje się więc, że ww. konferencja, jak i certyfikaty i kampania są po prostu niezgodne z prawdą. Owszem, zwiększa się ilość miejsc dostępnych dla osób z niepełnosprawnością, ale w kontekście całkowitej blokady chodników na Rynku taka promocja jest nie na miejscu.

Par.6 pkt 3 ww. projektowanej uchwały mówi, że ogródki gastronomiczne można lokalizować wyłącznie między pierzejami Rynku a linią krawężnika chodnika. Dotyczy to wielu gastrogródków wzdłuż pierzei okalających Rynek, nie dotyczy zaś - to ciekawe - bloku śródrynkowego, bo tu nakazuje się pozostawienie 1,5-metrowego przejścia - zgodnie z przepisami. Na Świdnickiej gastrogródek Coffee Heaven zlokalizowany jest od wielu lat właśnie tak, z pozostawieniem przejścia wzdłuż pierzei, czego nie można powiedzieć o innym, zlokalizowanym bliżej Przejścia Świdnickiego, o czym pisaliśmy wcześniej. Obejrzyjcie, jak to wygląda w praktyce na wrocławskim Rynku.

Przypominamy więc nasze postulaty dotyczące chodników z 2012 roku: UWOLNIĆ CHODNIKI DLA PIESZYCH, w tym osób na wózkach. Przeliczyliśmy w 2012 i 2013 stoliki, które trzeba byłoby usunąć w każdym gastrogródku. To nie są wielkie zmiany, ponadto okażą się korzystne dla restauratorów: zasysanie ruchu pieszego między stoliki na całym świecie działa tylko pozytywnie - w tym duchu wypowiedziała się jedna z restauratorek z Rynku.

Restauratorzy z Rynku powinni więc pójść w tej sprawie na kompromis i uwolnić gładkie płyty kamienne dla ruchu pieszego, aby lokalizacja gastrogródków była zgodna z prawem i pozostawiała 1,5-metrowy pas wolny od barier. Pisaliśmy już o tym wielokrotnie, zmuszeni jesteśmy wysłać kolejne pismo na ten temat, bo magistrat zdaje się podejmować rozmaite taktyki w tej kwestii: 1) udawać, że nie ma problemu, 2) chwalić się, jak to Wrocław zwalcza bariery, 3) utrwalać łamanie prawa, 4) utrwalać negatywne stereotypy. Projekt uchwały ws. utworzenia Parku Kulturowego WSKAZUJE WPROST LOKALIZACJĘ gastrogródków na chodnikach blokując je całkowicie. W tym szczęściu-nieszczęściu cieszymy się, że uchwała ta głosi wyraźnie, że na Rynku są chodniki i jezdnia - tyle że z ograniczonym ruchem kołowym, podobnie jak na Świdnickiej lub Oławskiej. W prawie drogowym nie funkcjonuje pojęcie DEPTAK. Dlatego prawo drogowe wskazuje, gdzie i dlaczego nikt nie ma prawa utrudniać ruchu pieszego. Jeśli tak się dzieje, jest to podstawa do skargi np. do Straży Miejskiej, która nakaże usunąć przeszkodę. Przypominamy, że ustawa ta jest prawem nadrzędnym nad uchwałą.

Jeśli projekt uchwały nie ulegnie w tej sprawie zmianie, to będzie trwać jako ANTYSPOŁECZNY i niezgodny z przepisami. Będzie też podstawą do skarg i interwencji, co jest nieprzyjemne i kosztowne dla wszystkich.

Porównaliśmy Rynek wrocławski z innymi miastami w Polsce - tutaj przegląd zdjęć własnych i ze Street View. Przyjrzyjmy się więc trzem miastom w Polsce, równie ważnym, co Wrocław, ale wyprzedzającym go pod względem liczby mieszkańców:
1.Warszawa
2.Kraków
3.Łódź
...i na dodatek:
4.Poznań
5.Gdańsk
6.Szczecin
7.Bydgoszcz
8.Lublin
9.Katowice
...czyli pierwsza dziesiątka w Polsce.
Przy okazji - czy wiecie, że od 01.01.2011. mamy pięć nowych miast w Polsce? Oto one: Czyżew, Gościno, Nowe Brzesko, Pruchnik i Wolbórz.

Będziemy tu sukcesywnie publikować informacje o gastrogródkach w ww.miastach. Na początek: Kraków

2. Kraków
Przedstawiamy wam Kraków i jego Park Kulturowy, na który powołują się wrocławscy urzędnicy tworząc omawianą uchwałę. W Krakowie wyraźnie stwierdza się, że (par.5, ust.3) "na terenie Rynku Głównego (...) odległość ogródków gastronomicznych od fasady budynków wyznacza linia brukowana w nawierzchni chodnika wokół Rynku, a odległość ogródka od jezdni nie może być mniejsza niż 0,5 m, przy jednoczesnym zapewnieniu dojścia do budynku na szerokości portalu bramy wjazdowej (...)". Poprzez linię brukowaną rozumie się pas kostki ciemniejszej, niż płyty kamienne, którymi wyłożony jest pas chodnika między pierzejami budynków, a omawianą linią brukowaną. Innym słowem nakazuje się tu pozostawić pas chodnika dla pieszych nie zajmowany przez gastrogródki. Z naszych obserwacji i pomiarów poczynionych w terenie - na Rynku krakowskim - wynika, że:
- wskazany pas wolny od gastrogrodków wyłożony jest gładkimi płytami kamiennymi, podobnie jak pas przeznaczony pod ogródki; obydwa pasy rozdzielone są klarownie wyznaczoną linią-pasem kostki brukowej gładko ułożonej, która nie wprowadza dysonansu lub utrudnień w ruchu kół wózków prowadzonych przez osoby będące pieszymi w świetle prawa o ruchu drogowym,
- wzdłuż pierzei między ulicami Floriańską a Sławkowską, pas tego wolnego chodnika ma szer. ok. 4 m, a pas chodnika pod ogródki - ok. 7,5 m,
- wzdłuż pierzei między ulicami Grodzką a Wiślną, pas wolnego chodnika ma szer. ok. 3,5 m, a pas pod ogródki - ok. 11,75 m.

kolejne miasta - wkrótce - artykuł w opracowaniu
-----

Proporcjonalnie do sporych rozmiarów chodników, szerokie są też jezdnie. Płyta główna Rynku Głównego w Krakowie jest bardzo podobna powierzchnią od wrocławskiego (krakowski wydaje się większy, bo kubatura śródrynkowej zabudowy Sukiennic jest tu dużo mniejsza):
- Rynek wrocławski ma ok.3,56 ha,
- Rynek krakowski ma ok.4 ha.
Zatem pierzeje budynków okalających Rynek krakowski są odkryte, gładkie chodniki dla pieszych uwolnione oraz a miejsce na gastrogródki - wskazane. Pozostaje też wolna płyta główna, na której całkowicie zakazuje się lokalizacji gastrogródków (par.5, ust.2) prócz tych związanych z lokalami gastronomicznymi w Sukiennicach. Prócz powierzchni, jeszcze jeden element jest podobny między tymi rynkami i proponowaną uchwałą o Parku Kulturowym: zakaz stawiania gastrogródków na płycie głównej Rynku (z wyjątkami). Rynek/Kraków, mając szerokie chodniki, uwolnił szeroki, ciągły pas dla pieszych. Rynek/Wrocław chodniki ma węższe, a wyznaczając główną płytę jako wolną zezwala się jednocześnie zastawiać chodniki gastrogródkami - to jest sedno sprawy. W Krakowie płyta główna wyłożona kostką jest gładka, więc osoby na wózkach i z wózkami mogą tam się w miarę wygodnie poruszać nie tylko po chodnikach z gładkimi płytami kamiennymi, ale także po gładkim bruku. Pełen luksus, którego krakowskiemu Rynkowi szczerze zazdrościmy. Na zdjęciach Google Street View wygląda to tak.

We Wrocławiu osoby na wózkach NIE MOGĄ SAMODZIELNIE I WYGODNIE PORUSZAĆ ANI PO CHODNIKU (bo jest zastawiony gastrogródkami), ANI PO PŁYCIE GŁÓWNEJ (bo bruk jest wyboisty i nierówny). Magistrat i architekci wymyślili więc utworzenie ścieżki dla osób na szpilkach - w wyniku apelu mieszkańca, który podkreślił, na obcasach nie da się tam chodzić bez ryzyka uszczerbku na zdrowiu. Dopiero i tylko ten argument przekonał urzędników, by poprawić jakość użytkową tego bruku, w dodatku tylko w części - a nie argument o trudnościach w ruchu u osób na wózkach. Dlatego ten pomysł nowego pasa ruchu na płycie głównej Rynku (na jezdni!) nazwano szpilkostradą. Jest jednak tak samo zły, jak stan obecny i problemów ruchu pieszych nie rozwiąże. Wrocław bez Barier? Pusty slogan. Szpilkostrada spowoduje zbędny wydatek 3 mln zł i wprowadzi bezzasadną segregację ruchu, całkowicie niezgodną z zasadami uniwersalnego projektowania, które dyktują zarządzanie przestrzenią w nowoczesnych miastach.

Porównanie Wrocławia z Krakowem wypada bardzo źle dla Wrocławia i wygląda tak.
Tutaj porównanie Wrocławia z Tallinem.

Ktoś spyta, dlaczego w ogóle pozostawia się wolną płytę główną Rynku? Ponoć dla:
- ruchu samochodowego dostawczego (ograniczony do okresu porannego),
- samochodów specjalnych (karetka, straż pożarna, obsługa techniczna?),
- ruchu pieszych - z wyjątkiem osób na wózkach, które po bruku nie mogą samodzielnie jeździć na wózku. Ważne jest to, że stopień niepełnosprawności niektórych osób na wózkach jest tak wysoki, że nie mogą samodzielnie go prowadzić - wózki tych osób są popychane przez asystentów. Jeśli poziom ten jest niższy, osoba siedząca może samodzielnie jeździć wózkiem obracając dłońmi koła. Dla tych wózek zjeżdżanie z chodnika co chwilę, gdy na przeszkodzie stoi gastrogródek lub ciągłe jeżdżenie po nierównym bruku jest po prostu NIEBEZPIECZNE I GROZI UPADKIEM, UTRATĄ ZDROWIA A NAWET ŻYCIA.

Wynika stąd fakt, że Rynek-Wrocław wraz z autorami projektu omawianej uchwały (pracownikami magistratu), bardziej dbają o interesy samochodów, które tutaj praktycznie nie wjeżdżają (poza godzinami porannymi), niż o interesy pieszych, szczególnie na wózkach, o których ten sam magistrat mówi, że nie mają barier w ruchu i dla nich, jak i dla wszystkich jest Wrocław. Jest to nieprawda.

Opracowanie
Anna Rumińska

pusto w zimie na Rynku

opublikowane: 25 lis 2013, 08:50 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 2 gru 2013, 03:29 ]

http://www.trendsetter-europe.org/index.php?ID=1015
Taki widok, jak na zdjęciu obok (źródło - link na końcu lub kliknij w zdjęcie), nie będzie już definitywnie możliwy we Wrocławiu poza sezonem letnim, jeśli bez zmian w projekcie uchwały utworzony zostanie Park Kulturowy (tutaj projekt ustawy) na obszarze Starego Miasta i wysp odrzańskich, o czym pisała także wrocławska Gazeta Wyborcza. To bardzo zły pomysł. To cofnięcie w rozwoju, zaprzeczenie polityki rozwoju pieszego ruchu i przestrzeni publicznej miasta. Jesienno-zimowe ogródki polepszają jej funkcjonowanie w tym trudniejszym okresie i taka możliwość POWINNA BYĆ DOSTĘPNA dla przedsiębiorców i mieszkańców Wrocławia. Pisaliśmy o tym wcześniej postulując uwolnienie ogródków na cały rok - z pozostawieniem rzecz jasna przejścia dla pieszych lub odsunięciem ogródków na jezdnię.
---
Par.6, pkt 1, ust. 2 stwierdza: "Ogródki gastronomiczne dopuszcza się wyłącznie w okresie od 15 marca do 15 listopada każdego roku."
---
Przypomnimy, że w swych licznych publikacjach, Jan Gehl, niedawny konsultant naszego magistratu w kwestiach przestrzeni publicznej, oraz jego zawodowy partner, Lars Gemzoe, rekomendują wydłużenie na cały rok możliwości organizacji gastrogródków.
---
Krakowski Park Kulturowy DOPUSZCZA organizację ogródków gastronomicznych w sezonie jesienno-zimowym, przy zamontowaniu urządzeń ogrzewczych. I słusznie! We Wrocławiu jednak niemożliwe będzie na obszarze Parku (=Stare Miasto + Świdnicka) otwieranie zimowych ogródków - poza sezonem letnim, tj. między 15 XI a 15 III. Czy naprawdę chcemy takiego ograniczenia? Dlaczego magistrat chce nam to zafundować? Wyjaśnimy: tłumaczy się to:
1) chęcią uwolnienia mieszkańców kamienic od uciążliwości, jaką generują ogródki w sezonie letnim,
2) chęcią uwolnienia od ich widoku i pokazania architektury.
Z całym szacunkiem, ale to irracjonalna argumentacja, bo:
1) skoro ogródki są rzekomo uciążliwe, dlaczego zezwala się na ich lokalizację w sezonie letnim? W lecie mieszkańcy mogą cierpieć, a w zimie nie muszą?
2) skoro zasłaniają architekturę, to dlaczego mają ją zasłaniać w okresie wzmożonego ruchu turystycznego, a odsłaniać, gdy ten ruch zamiera?
3) ....być może magistrat dołoży do tego argument, że w zimie piesi (w tym osoby na wózkach) będą mieli ułatwiony ruch po chodnikach. Naprawdę? Dziękujemy :) Ale dlaczego tylko jesienią i zimą, gdy wcale nam się tak bardzo nie chce tam chodzić/jeździć i minimalizujemy to tylko do koniecznych odwiedzin?
---
Sensu w tym brak, tym bardziej, że jest to swoiste:
1) ograniczenie wolnego rynku,
2) ograniczenie swobody obywateli,
3) działanie na stratę ekonomiczną gminy,
4) zabijanie wrocławskiej przestrzeni publicznej i utrwalanie stereotypu, że zimą nie warto nigdzie chodzić, poza parkiem koło domu.
Dlaczego? Bo:
1) jeśli restaurator chce otworzyć ogródek w zimie i na tym zarabiać, w dodatku przez 3 najtrudniejsze miesiące, gdy klientów nie ma zbyt wielu (szczególnie we Wrocławiu), to dlaczego ma nie móc tego zrobić, skoro magistrat i rada miejska tak bardzo dbają o interesu restauratorów, szczególnie tych w Rynku? A jeśli restaurator potraktuje to jako formę reklamy - dlaczego nie będzie mógł tego zrobić? Przecież to tylko
2) jeśli klienci chcą wydać pieniądze, wypocząć na fotelu pod kocem lub ewentualnie pomarznąć przy kawie, to dlaczego mają nie móc tego zrobić? Komu to szkodzi? Tym ponad markizami? Przecież w lecie im to nie szkodzi, skoro ogródki są wtedy dopuszczane.
3) Nie jest uzasadnione pozbawianie Gminy potencjalnych wpływów do kasy miejskiej z opłat za ogródki w sezonie jesienno-zimowym, tj. przez 3 najtrudniejsze miesiące.
4) Mamy problem z ruchem pieszym i aktywną i przyjazną przestrzenią publiczną - tego po prostu brakuje, więc nie można proponować sytuacji i działań, które ten problem pogłębiają, zamiast zmieniać zwyczaje i uczyć ludzi, że TRZEBA (nie tylko warto!) spacerować po mieście nawet w chłodzie, a po drodze pogadać przy kawie pod kocykiem.
---
Wnioskujemy zatem o zlikwidowanie tego zapisu wytyczającego możliwość organizowania ogródków wyłącznie do sezonu letniego.
---
Fot: http://www.trendsetter-europe.org/index.php?ID=1015

utrudnianie ruchu pieszego - znów

opublikowane: 26 sie 2013, 11:38 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 26 sie 2013, 14:06 ]

Niestety musimy pokazać kolejny wrocławski przykład utrudniania ruchu pieszego przez lokalizację ogródka gastronomicznego - tym razem na ul. Świdnickiej we Wrocławiu. W czym problem? W tym, że ogródek znów stoi na pasie gładkich płyt chodnikowych przeznaczonych dla ruchu wózków, które operowane przez ludzi, stają się PIESZYMI w świetle prawa o ruchu drogowym - art. 2, ust. 18 - tutaj.

Ulica Świdnicka to w dużej części deptak, czyli pas drogowy z wyłączonym ruchem kołowym, możliwy jest tutaj tylko ruch pieszy i rowerowy, a także okazjonalny dostawczy. W związku z lekkim spadkiem terenu (w części północnej, tj. między Przejściem Świdnickim a Rynkiem) Świdnicka ma niewielkie terenowe podniesienie wzdłuż pierzei wschodniej, na które wiodą wzdłużne stopnie, a z obu krańców tego fragmentu - pochyły teren. Projektant w ten sposób zapewnił dostęp dla pieszych w wózkach i z wózkami. Dla pieszych-chodzących te 3 stopnie nie stanowią problemu. Dla pieszych-jeżdżących jest to fakt nie pozwalający im na poruszanie się tą częścią pasa drogowego. Nawierzchnia tego terenowego podniesienia jest tak sprytnie zaprojektowana i wykonana, że na jego krańcach nie wiadomo, co czeka pieszego w środku.

Praktyka jest taka: jeśli wjedziesz/wejdziesz wzdłuż pierzei na chodnik i jeśli podejmiesz autonomiczną decyzję zejścia z tego podniesienia w jego środku, to MUSISZ użyć schodków. Pieszy-chodzący to zrobi, ale pieszy-jeżdżący - NIE. Będzie zmuszony zawrócić do początku podniesienia, gdzie różnica terenu jest zniwelowana, ponieważ nie objedzie ogródka - nie zostawiono tutaj pasa przejazdu/przejścia szerokości 150 cm. Innym słowem wjeżdżając na to terenowe podniesienie pieszy-jeżdżący nie spodziewa się zupełnie (NIE MUSI o tym wiedzieć na początku!), że nie przejedzie na całej długości tego chodnika z Rynku do Przejścia Świdnickiego. Co więcej, nie wie o tym, bo BRAK OZNAKOWANIA na ten temat, ale to zrozumiałe: oznakowanie takie ("brak przejazdu/przejścia"!) byłoby niezgodne z prawem i jaskrawo ukazałoby utrudnienie ruchu pieszego w tym miejscu. Reasumując, powstała tutaj BARIERA czyniąca tę część Wrocławia Miastem Barier, a nie - jak by tego chcieli urzędnicy, a także Rzecznik ds. Osób Niepełnosprawnych  - Miastem Bez Barier.

Rynek ma ogromny problem, teraz Świdnicka również, bo ktoś zapomniał sprawdzić teren i widocznie oparł się na mapie geodezyjnej, nie odczytał jej dokładnie, nie wybadał różnicy terenu. Podobnie wydawane są zezwolenia na lokalizację ogródków na Rynku. Ostatnio ZZK odpisało nam, że od strony OKiS ogródki nie blokują żadnych publicznych ławek, bo murek wzdłuż tych ogródków "zasadniczo nie jest przeznaczony do siedzenia". To bardzo zabawne, ale albo ZZK udaje wariata, albo wydaje zezwolenia nie znając terenu. Wracając do ogródków i nawierzchni: na Rynku na jezdniach jest kostka granitowa, planuje się zrobić na niej szpilkostradę, wymienić nawierzchnię, powielić błąd sprzed lat, to nie rozwiąże problemu, nawet jeśli w to wierzy ww. Rzecznik Skrzyński i chwali się tym w swoich tekstach. Szpilkostrada (sama nazwa jest już egregacyjna!) jest zaprzeczeniem uniwersalnego dizajnu, jest przykładem segregacji ruchu, a od tego na świecie już się ucieka, ale nie we Wrocławiu, w mieście spotkań i mieście bez barier. 3 miliony wydane na szpilkostradę mogły być zaoszczędzone i rpzekazane na Wrocławski Budżet Obywatelski w kwocie 2,5 mln, a za 500 tys. można zakupić nowe parasole, by powetować straty restauratorom, bo dając im zezwolenia na ogródki na chodniku, wpuszczono ich w maliny.

W naszej ocenie, Rzecznik powinien być dopuszczonym do rzetelnego i bezstronnego (tj. wraz ze stosownym zespołem!) opiniowania - podobnie jak wskazane przez obecne przepisy jednostki - wszelkich zezwoleń na lokalizację ogródków gastronomicznych, a także innych form zajmowania pasa drogowego, tj. terenu w zarządzie Gminy.

W Zarządzeniu Prezydenta nr 4863/05 z dn. 7 III 2005 r. (zmienionym w zarządzeniu nr 4780/08 z dnia 18 XI 2008 r. w zakresie nazwy jednostki Gminnej) napisano w par. 3, ust. 3, pkt 7: "w przypadku organizowania ogródka gastronomicznego w pasie drogowym - [do wniosku o zawarcie umowy w sprawie organizacji ogródka gastronomicznego na gruncie Gminy należy dołączyć] opinię Wydziału InŜynierii Miejskiej (Działu Zarządzania Ruchem) w zakresie zasad organizacji ruchu i bezpieczeństwa ruchu."

W Załączniku nr 1 (tutaj) do zarządzenia prezydenta nr 4780/08 z dnia 18 XI 2008 r. w punkcie 1.1. ustalono, że: "elementy zadaszenia i wyposaŜenia ogródków nie mogą stanowić przeszkód czy utrudnień w ruchu pieszym." Niejeden pieszy potwierdza, że ta na Świdnickiej, jak i wszystkie lokalizacje ogródków wokół Rynku, utrudniają ruch pieszy. Wrocławianie są twardzi, zniosą wiele utrudnień, dlatego pobieżne opinie przechodniów jednak nie powinny tutaj być wyłącznym kryterium. Indywidualna opinia pani beaty Urbanowicz (tutaj), jakoby brak jest tych utrudnień, jest również błędna, wszak nie porusza się tam ani z wózkiem, ani w wózku, szczęśliwie ma zdrowe nogi. Wierzymy, że zna definicję PIESZEGO zawartą w prawie o ruchu drogowym, tym bardziej przeczy temu przepisowi. Twierdzi, że "ogródki gastronomiczne nie blokują ruchu, bo jest zachowana możliwość przemieszania się" - to nieprawda. W zarządzeniu prezydenta nie ma mowy o BLOKOWANIU, ale UTRUDNIANIU ruchu pieszego i TO wystarczy, by stwierdzić, że pracownicy Urzędu Miejskiego mylą się wydając pozytywne opinie i zezwolenia na takie i podobne (na pasie gładkich płyt chodnikowych) lokalizacje ogródków gastronomicznych. Ponadto nie chodzi o PRZEMIESZCZANIE SIĘ, lecz o RUCH PIESZYCH,  to ogromna różnica.

Na Świdnickiej, prócz zablokowania gładkich płyt, jest problem dodatkowy - schody. Tym bardziej szokująca jest zezwolenie na taką lokalizację ogródka, ale w takim razie zaczniemy interwencję od zapytania Straży Miejskiej, czy jest ona zgodna z przepisami, czyli z wydanym zezwoleniem. W przypadku Rynku, pieszym-chodzącym pozostaje możliwość zejścia na jezdnię (wg Straży Miejskiej tam takowa istnieje, ale ma wyłączony ruch kołowy, poza ruchem dostawczym w godzinach rannych). Jednak pieszym-jeżdżącym jest o wiele trudniej, bo muszą jechać po nierównej kostce, co naraża ich na UPADEK.  Na Świdnickiej sytuacja jest o wiele gorsza: piesi-jeżdżący nie zjadą na bok, muszą zawrócić i ogromnie wydłużyć czas i dystans swej podróży. Zatem lokalizacja ogródków, jak tu, na Świdnickiej, a także wokół Rynku, UTRUDNIA RUCH PIESZY. Tutaj miarodajne są WYŁĄCZNIE opinie pieszych-jeżdżących.

W przypadku i tego ogródka, najwyraźniej opinia wydana została błędnie, bo taka lokalizacja 1) dezorganizuje ruch pieszych, szczególnie osób poruszających się w wózkach i osób prowadzących wózki, 2) narusza bezpieczeństwo ruchu pieszych poruszających się w wózkach, wprost zmuszając ich do poruszania się nie po gładkich płytach chodnikowych tam ułożonych (a zajętych przez ogródek), lecz po kostce brukowej, po której poruszanie sie na wózku jest bardzo niebezpieczne i naraża takiego pieszego na upadek i tym samym uszczerbek zdrowia. Najwyraźniej, poza opinią, wydano także błędną zgodę na taką lokalizację - jak na całym Rynku wrocławskim. Czekamy, aż znajdzie się pierwszy odważny, który zaskarży po kolei wszystkie te opinie i zezwolenia, bo Straż Miejska weryfikuje tylko, czy wydano zezwolenie. Jeśli je wydano, nie może nic więcej zrobić. Zatem trzeba interweniować dalej, w ZZK, ZDiUM, gdziekolwiek, to MUSI SIĘ ZMIENIĆ.

Tutaj więcej zdjęć blokowanych chodników na wrocławskim Rynku.

zawłaszczanie siedzisk publicznych

opublikowane: 25 lip 2013, 07:01 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 25 lip 2013, 07:35 ]

W czerwcu 2013 wysłaliśmy LIST OTWARTY: w sprawie utrudniania dostępu do siedzisk publicznych we Wrocławiu wskazując dwie lokalizacje: Rynek koło OKiS oraz ul. Świdnicka koło Przejścia Świdnickiego - tutaj zdjęcia.

"Lato w pełni, więc proszę uprzejmie o wyjaśnienie, dlaczego i na jakiej podstawie prawnej wydaje się pozwolenia na taką lokalizację ogródków gastronomicznych, która powoduje zagarnianie, zawłaszczanie publicznych, miejskich siedzisk? Jest to stała praktyka na Rynku w części wschodniej przy OKiS, a także tym razem na ul. Świdnickiej.

Gdyby chociaż te ławki były w obrębie ogródków użytkowane, zrozumiałabym taką praktykę, mimo że nadal uznałabym ją za bezprawną i wysoce niesłuszną. Jednak moje obserwacje dowodzą, że tak nie jest. Te zagarnięte ławy po prostu stoją nieużywane, są - mówiąc wprost - zmarnowane, a powstały z funduszy publicznych.

Proszę zatem o wyjaśnienie i uzasadnienie, dlaczego ZDiUM i inne jednostki gminne wydają zezwolenia na takie lokalizacje? Wrocław nie obfituje w ławki, ulica Świdnicka szczególnie. Pracownicy urzędu miejskiego, jak również dziennikarze i specjaliści niezależni wielokrotnie stwierdzali publicznie, że jest to ulica, która wymaga wsparcia. Wiemy, że staje się lumpeksowym zagłębiem. Zatem dlaczego zabiera się "na niej" te nieliczne publiczne, miejskie siedziska, które dają choćby minimalne szanse na zatrzymanie na niej przechodniów, co przełożyć się może na zwiększenie szans nabywczych tamtejszych lokali?

Jak wielu z państwa zapewne pamięta, prowadzę od kilku lat analizy na temat liczby i typów siedzisk miejskich we Wrocławiu, głównie w obrębie Starego Miasta, Nadodrza i placu Grunwaldzkiego. Wyniki z 2012 są bardzo smutne, załączam mały wycinek dotyczący dwóch ostatnich osiedli.

Przebudowa pl. Staszica polepszyła nieco wyniki, ale nadal jest źle. Rozumiem, że montaż ławek wymaga wysokich nakładów finansowych, ale tym bardziej powinniśmy chronić każdą sztukę już stojącą w przestrzeni publicznej naszego miasta.

Moim zdaniem, wydawanie zgód lub przyzwalanie na takie lokalizacje ogródków, które zawłaszczają ławy publiczne, nie ma uzasadnienia ani prawnego, ani zwyczajowego, ani promocyjno-marketingowego, ani kulturalnego, ani po prostu żadnego. Być może wynika to z niewiedzy na temat lokalizacji, być może jest to lokalizacja bezprawna - w tym wypadku proszę stosowne jednostki o pilną interwencję. Proszę zatem o wyjaśnienie i merytoryczną odpowiedź w czasie przewidzianym w stosownej ustawie.

Proszę też o pilną interwencję w tej sprawie, aby wszystkie wrocławskie publiczne ławki były wolne i ogólnie dostępne dla przechodniów."

------------

Dostaliśmy odpowiedzi:

Od Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta:
"Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta przekazuje interwencję pani Anny Rumińskiej dotyczącą lokalizacji ogródków gastronomicznych rozlokowanych na płycie rynku oraz na ul. Świdnickiej, a więc obszarze poza kompetencjami ZDiUM w zakresie uzgodnień i decyzji co do ich bytności na wskazanym terenie."

Od Straży Miejskiej:
"Uprzejmie informuję, że podległy mi strażnik przeprowadził kontrole zgodności ustawienia wskazanych przez Panią letnich ogródków gastronomicznych z zezwoleniami wydanymi Zarząd Zasobu Komunalnego, w wyniku czego ustalił co następuje:
- Rynek, lokal „Bierhalle” – ogródek ustawiony zgodnie z otrzymanym zezwoleniem,
- ul. Świdnicka, lokal „Sombrero” – po interwencji pracowników Zarządu Zasobu Komunalnego właściciel lokalu zdemontował płotek okalający ogródek, udostępniając tym samym kamienne siedzisko do użytku publicznego."

Od Zarządu Zasobu Komunalnego:
"W odpowiedzi na Pani pismo (...) w sprawie rozmieszczenia ogródków gastronomicznych w rejonie Rynku i ul. Świdnickiej we Wrocławiu, które powoduje ograniczenie dostępu do ławek publicznych uprzejmie informuję, że lokalizacja ogródków gastronomicznych w rejonie Rynku każdorazowo jest uzgadniana z Wydziałem Inżynierii Miejskiej, Biurem Miejskiego Konserwatora Zabytków i Koordynatorem projektu plastycznego wystroju miasta. W przypadku ogródka gastronomicznego, który został zorganizowany przed restauracją "Bierhale" wyjaśniam, że ogródek nie przylega do murku, który nie jest zasadnbiczo miejscem do siedzenia. Ponadto zajęcia terenu na cele ogródków gastronomicznych jest kontrolowane przez Zarząd Zasobu Komunalnego i Straż Miejską. Dlatego też jeżeli chodzi o ogródek przy ul. Świdnickiej znajdujący się przed lokalem "Sombrerro Club" organizator ogródka został zobowiązany do przywrócenia stanu zgodnego z zaopiniowaną aranżacją i usunął drewniane płotki utrudniające dojście do siedziska kamiennego."
Innym słowem ZZK udaje głupiego, że nam chodzi o murki koło OKiS, a nie o trzy koliste ławy z latarniami pośrodku - żałosna postawa urzędników.

Od Rady Miejskiej:
"Do Pana Prezydenta Rafała Dutkiewicza: w załączeniu przekazuję (...) pismo (...) w sprawie sposobu rozmieszczenia ogródków gastronomicznych w rejonie Rynku i ul. Świdnickiej we Wrocławiu, który powoduje ograniczenie dostępu do ławek publicznych. Proszę o zainteresowanie się opisaną sprawą i udzielenie odpowiedzi." [zainteresowanej]

----
Innym słowem czyżby ZZK uznało, że nam chodzi o murki i poinformowało nas, że murki "zasadniczo nie służą do siedzenia"? TO BARDZO CIEKAWE, czyli jeśli nie można na nich siadać, bo są zablokowane przez gastrogródki (wszak nie zawłaszczone:), to mamy siadać na ziemi, tak? Zapewne okaże się, że plyta Rynku również "zasadniczo nie służy do siedzenia", więc siadanie na niej jest zabronione? To wszystko jest absurdalne i dobitnie pokazuje problem, jaki ZZK, a także inne jednostki gminne, ma z przestrzenią publiczną. No ale fakt, murki "zasadniczo nie służą dosiedzenia". To tacy nierozgarnięci przechodnie, jak my, na nich siadają i uznają je za "murki m.in. do siedzenia".

A może ZZK udaje, że nie wie, iż chodzi o trzy ławy? Jeśli udaje, to wychodzi to naprawdę absurdalnie i żałośnie. Jeśli nie udaje, to tym gorzej, bo oznacza to, że ZZK WYDAJĄC ZGODY NA ZAJĘCIE PASA ROGOWEGO, nie robi wizji lokalnej lub opiera się na starych planach nie uwzględniających współczesnego wyposażenia??? Tak czy siak, WYDAJE ZGODY BEZ ZNAJOMOŚCI TERENU. A to już jest po prostu niedopuszczalny błąd urzędowy i nie zostawimy tego ot tak.

ogrodzenie to stół

opublikowane: 23 maj 2013, 05:20 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna

Pokazujemy wam to świetne rozwiązanie, godne naśladownictwa. Lokalizacja: ul. Grunwaldzka 98 we Wrocławiu, przy rogu z ul. Liskiego. Miejsce to klubo-sklepo-restauracja, czyli obiekt multi-use. Nazwa to "Przyjaciele i Znajomi". Doskonale rozwiązane ogrodzenie polega na dwufunkcyjności jego paneli - są płotem - wtedy są zamknięte i ogródek nie funkcjonuje - lub stołem - wtedy otwierają przestrzeń. Gratulacje za pomysł i realizację. Powstało nowe, świetne miejsce w obszarze, w którym do niedawna nie było nowoczesnej i przyjaznej restauracji.

gdzie gastrogródki?

opublikowane: 24 lut 2013, 07:35 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 24 lut 2013, 09:44 ]

Tym razem ograniczymy się do ulicy Szewskiej we Wrocławiu. Realizujemy tam "Splot Szewska" zrzeszający kilkunastu Partnerów, m.in. restauratorów. Ich rola jest na Szewskiej ambiwalentna - z jednej strony dają szansę na okresowe ożywienie ulicy w określony sposób (ulica jest stale ożywiana również na inne sposoby), z drugiej - lokalizacją ogródków gastronomicznych na chodnikach powodują utrudnienia w ruchu pieszym. Sytuacja jest trudna, bo ZDiUM wydaje zgody na ustawianie ogródków na gładkim pasie płyt, a restauratorzy chcą je mieć blisko swej fasady - to zrozumiałe. Są tu też miejsca, gdzie strefa gładkiego chodnika jest nieco szersza, tym samym daje więcej miejsca na ruch, ale bywa, że zajmują ją w całości ogródki. Na Szewskiej sytuacja jest tym trudniejsza, że pas żółtawej kostki nieformalnie przeznaczono do ruchu rowerowego, w imię błędnie założonej strategii tranzytu w kierunku północ-południe przy jednoczesnym ustaleniu, że jest tutaj strefa zamieszkania. Innym słowem puszczanie tranzytu przez strefę zamieszkania było urzędniczym błędem z założenia. Jednocześnie urzędnicy przyznają, że tutaj nie mogło być formalnej ścieżki rowerowej, wybrano więc rozwiązanie cząstkowe, świadomie błędne i konfliktogenne, pokazuje to codzienność. Dlatego lokalizacja ogródków wg urzędników możliwa jest tylko na gładkich płytach, inaczej rowerowe lobby zaprotestuje, że "zabiera im się tranzyt N-S". Można zrozumieć potrzeby rowerzystów, wielu pieszych jest nimi okresowo lub okazjonalnie, ale nie można zaakceptować sytuacji, w której interesy pieszych są zagubione na rzecz interesów rowerzystów, w dodatku w strefie zamieszkania!

Naszym celem - eMSA i inicjatywy Splot Szewska, jest polepszenie sytuacji na tej ulicy, powiększenie komfortu zgodnie z przepisami, tj. w tej kolejności: mieszkańców (rezydentów), pieszych (przechodniów, gości, w tym turystów), lokalnych przedsiębiorców (restauratorów, handlowców, usługodawców i in.), rowerzystów, pasażerów transportu publicznego i kierowców (mieszkańców, bo inni mają tutaj zakaz wjazdu). Uważamy, że systemowe, zbiorowe, partnerskie ustalenie opisywanych tutaj problemów i ich rozwiązań pomogłoby i ludziom, i przestrzeni. Teraz, w lutym 2013, gdy zmieniono wreszcie (rok temu złożyliśmy taki postulat) ustawienie city-lightów tutejszej plenerowej galerii ze wzdłużnego na poprzeczny, można lepiej wykorzystać fragment Szewskiej między Nożowniczą i Kotlarską. Utworzyły się zatoki między kasetonami, zachęcające do odpowiedniej aranżacji, szczególnie w czasie kolejnych akcji "Splot Szewska".

Ogródki gastronomiczne od dawna zastawiają wrocławskie chodniki. Zajmują najczęściej pas ruchu zaprojektowany jako gładki dla ułatwienia ruchu wszelkim wózkom - tak jest np. na Szewskiej i na Rynku. Dobrze jest, gdy restauratorzy stawiają ogródki na chodnikach, ale musi to być robione z uwagą, a ZDiUM nie może wydawać zgód bez zastanowienia i rozeznania lokalnej sytuacji, bez sprawdzenia, jak dane miejsce funkcjonuje. Jednak na Szewskiej sytuacja jest patowa, a jej najgorsze konsekwencje ponoszą właśnie piesi, szczególnie z wózkami lub na wózkach. Restauratorzy z jednej strony napędzają ruch na ulicy - i dobrze, bo dzięki ogródkom ludzie zatrzymują się w przestrzeni publicznej. Jednak z drugiej strony ci sami restauratorzy utrudniają ruch pieszy, ponieważ zajmują strefę ruchu pieszego. Nie może być tak, że ogródki gastronomiczne, tym samym aspekty komercyjne, mają pierwszeństwo przed przywilejami pieszych. Jeśli ma się pojawić ogródek, niechaj stanie tak, aby nie utrudniał ruchu pieszego, tym bardziej ruchu tych pieszych, którzy poruszają się na wózkach lub z wózkami.

Konieczne jest zatem systemowe rozwiązanie tego problemu - na Szewskiej jest to możliwe, ale rowerzyści musieliby zjechać na jezdnię, która w większości czasu jest wolna od pojazdów! Tramwaje jeżdżą tutaj tylko w jednym kierunku, więc jest to dobra okazja, by do ruchu rowerowego wykorzystać jezdnię z torowiskiem. Drugim warunkiem jest znaczne zmniejszenie zwolnienie tempa jazdy tramwajów, z poszanowaniem praw strefy zamieszkania. Wówczas Szewska stałaby się strefą zwolnionego ruchu pojazdów, ale zwiększonego ruchu pieszych, którzy mogliby chodzić tą samą jezdnią co tramwaje i rowerzyści, ale muszą mieć tutaj zdecydowane pierwszeństwo. Tak, trzeba by wówczas zaakceptować sytuację, w której motorniczy musieliby tutaj mocno zwolnić, a rowerzyści zrozumieć, że nie są uprzywilejowani. Jednak wówczas byłoby to lepsze dla pieszych, tym samym dla restauratorów i innych sprzedawców lub usługodawców, a tym samym dla ogólnego funkcjonowania ulicy. Zmniejszenie czasu przejazdy tramwaju musiałoby być uwzględnione w rozkładach jazdy.

Co dalej? Strategie są dwie:
Strategia 1 - tania
Chcemy uniknąć wydatków na eliminację nierównej żółtej kostki i wymiany jej na gładkie płyty, znacznie droższe. Wówczas ogródki powinny stać na tym właśnie pasie, bliżej jezdni, przy zachowaniu skrajni, przepisowej odległości od główki szyny. Wynosi ona 125 cm i jest możliwa do zachowania, co pokazały sześciokrotne edycje wydarzenia ulicznego "Splot Szewska". Ogródki byłyby odsunięte od fasad restauracji i sklepów. Pas głądkich płyty byłby dostępny dla pieszych, którzy przechodząc między wejściami a ogródkami mogliby być "zasysani" do środka, zwiększa to szanse nabywcze. Tutejsze ogródki nie mają rozbudowanych konstrukcji przystosowanych do lokalizacji przy fasadach, jak to jest na Rynku, więc koszty ich montażu byłyby takie same, jak w obecnej sytuacji, gdy stoją na gładkim chodniku. Większość ogródków posiada po prostu mobilne parasole.
Strategia 2 - droższa
Wymieniamy żółtą kostkę obecnej niby-ścieżki rowerowej na gładki płyty i prowadzimy tędy ruch pieszy (czyli również z wózkami), a ogródki zostawiamy przy fasadach. To rozwiązanie jest droższe i czasochłonne, małe są szanse jego realizacji, poza tym wydawanie kolejnych publicznych pieniędzy na nową nawierzchnię nie gwarantuje, że w przyszłości . Ponadto pozostawia obecną sytuację, w której zatokowe wejścia do lokali powodują pewne straty dla tych, którzy mają wejścia między tak ustawionymi ogródkami. Sytuacja taka ma miejsce na Rynku, na Szewskiej póki co, jeszcze nie, ale warto o tym pamiętać.

Tutaj pojawia się ważny wniosek: projekty nawierzchni ciągów pieszych, deptaków, chodników, ulic, nie powinny warunkować na stałe rodzajem nawierzchni sposobu ich użytkowania. Muszą być wykonane elastycznie, aby mogły być różnorodnie użytkowane w zależności od okresowych zmian sytuacji rynkowej i społecznej. Szewska została zaprojektowana w myśl określonego sposobu jej użytkowania, który zmienił się w ciągu kilku lat. Ten projekt pokazał, że usztywnił możliwość zmian na tej ulicy, spowodował, że trudno jest wprowadzać tutaj zmiany na lepsze. Projekt nawierzchni, wynikający z określonej i sztywnej wizji ulicy (wizji błędnej!) praktycznie spowodował usztywnienie jej funkcjonowania na wiele lat. Spowodował problemy i konflikty.

Pozostaje jeszcze kwestia miejsc o wysokim potencjale, które są obecnie niewykorzystane, a mogłyby być, z korzyścią dla lokalnych firm i przechodniów. Szczególnie, że pojawiły się już kilkakrotnie głosy o tym, że ktoś z lokalnych podmiotów chciałby je wykorzystać. Tak powstała kolejna strategia:
Strategia 3.
Do takich miejsc należą (idąc od południa w stronę Grodzkiej):
- przedpole tylnego wejścia do Feniksa (róg z Kurzym Targiem)
- przedpole sklepu spożywczego (róg z Wita Stwosza)
- przedpole sklepów wzdłuż pierzei zachodniej (na przeciwko sklepu spożywczego) - tutaj poszerzenie chodnika, cofnięcie modernistycznej fasady
- arkada koło fryzjera (róg z Kotlarską)
- przedpole sklepu z lodami (róg z Kotlarską, po drugiej stronie)
- wąski chodnik wzdłuż pierzei między Kotlarską i Nożowniczą (przedpole wejścia do lokali kilku podmiotów)
- przedpole księgarni językowej
- przedpole poszerzenia chodnika przed fryzjerem (koło sklepu z grami)
- przedpole sklepu z grami
- podcień koło kiosku (róg z Nożowniczą)
- skwer przy kościele Św. Macieja i pomniku Nepomucena (róg z Nankiera)
- przedpole bloku (róg z Uniwersytecką, na przeciwko wejścia do ogrodu Ossolineum)
Wszystkie te miejsca mogłyby być aktywne i ożywione, pełne ludzi, ale są całkowicie niewykorzystane. Wiele z nich ma piękną słoneczną ekspozycję lub interesujące zadaszenie, co dodatkowo wpływa na zwiększenie chęci zatrzymania się w nich.

Zauważmy przy tej okazji, że wszystkie wyżej wymienione przedpola utworzone są przez zabudowę późnego modernizmu - to właśnie te budynki dawały i dają wielkie szanse na wykorzystanie faktu cofnięcia fasad. Historyczna zabudowa tworzy ciasną pierzeję, nie faluje, nie ma cofnięć, wybrzuszeń, jest płaska w sensie urbanistycznym, tym samym nie tworzy szans na zatrzymanie tranzytowego ruchu pieszego. Warto o tym pamiętać i w kontekście doceniania późnej moderny, i aranżacji przestrzeni publicznej miasta.

Jest jeszcze jeden problem: kilka podmiotów od wielu lat chciałoby postawić swoje stoliki (nie rozbudowane ogródki z zadaszeniami i płotkami!) na pasie chodnika wzdłuż wschodniej pierzei, szczególnie między Kotlarską i Nożowniczą. Urzędnicy nie zezwala na to błędnie argumentując, że zajęcie tego chodnika (nawet w części, bo tego chcą te podmioty - tylko wąski pas przy ścianie) powodowałoby ryzyko wpadnięcia pod tramwaj. Moment - jak może powstać takie ryzyko, skoro pieszy ma tutaj pierwszeństwo,a urzędnicy wiedzą, że wynika to z przepisów strefy zamieszkania? Niekonsekwencja, prawda? Swoją odmowę oparli o domniemanie i praktykę, wysoki próg strachu, mimo że posługiwać się powinni przepisami. W odległości 125 cm od główki szyny można w strefie zamieszkania ustawiać sprzęty i urządzenia. Co w tym złego?

Z drugiej strony - opierając się niejako na tej informacji o ryzyku - niektóre tutejsze podmioty chciały zamontować barierkę zabezpieczającą przed owym wpadnięciem pod tramwaj, bo wyjście mają zlokalizowane przy tym właśnie wąskim chodniku. Wówczas ci sami urzędnicy, nie znając zupełnie lokalnych problemów i faktu, że tramwaje jeżdżą tutaj o wiele szybciej niż im wolno, argumentowali dokładnie odwrotnie: tutaj barierka nie jest konieczna, bo tutaj jest strefa zamieszkania, więc tramwaje jeżdżą powoli. W tym momencie oparli swoja odmowę o przepisy - literalnie. O co więc chodzi? O konieczne, celowe, świadome uniemożliwienie podmiotom komercyjnym rozwijanie tutaj swego biznesu? Te dwie argumentacje są wszak sprzeczne! Gdyby pozwolić podmiotom zająć w części pas tego wąskiego chodnika (nikt nie chodzi tuż przy ścianie!) malutkimi stolikami i parami krzeseł ustawionych tuż przy ścianie, piesi nada mieliby pas ruchu, a powołując się konsekwentnie na przepisy strefy zamieszkania, mogliby spokojnie iść jezdnią z torowiskiem, ponieważ tramwaj nie ma tutaj pierwszeństwa.
 
Więcej zdjęć ogródków na Ulicy Szewskiej we Wrocławiu - tutaj.

1-10 of 13