gdzie gastrogródki?

opublikowane: 24 lut 2013, 07:35 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 24 lut 2013, 09:44 ]
Tym razem ograniczymy się do ulicy Szewskiej we Wrocławiu. Realizujemy tam "Splot Szewska" zrzeszający kilkunastu Partnerów, m.in. restauratorów. Ich rola jest na Szewskiej ambiwalentna - z jednej strony dają szansę na okresowe ożywienie ulicy w określony sposób (ulica jest stale ożywiana również na inne sposoby), z drugiej - lokalizacją ogródków gastronomicznych na chodnikach powodują utrudnienia w ruchu pieszym. Sytuacja jest trudna, bo ZDiUM wydaje zgody na ustawianie ogródków na gładkim pasie płyt, a restauratorzy chcą je mieć blisko swej fasady - to zrozumiałe. Są tu też miejsca, gdzie strefa gładkiego chodnika jest nieco szersza, tym samym daje więcej miejsca na ruch, ale bywa, że zajmują ją w całości ogródki. Na Szewskiej sytuacja jest tym trudniejsza, że pas żółtawej kostki nieformalnie przeznaczono do ruchu rowerowego, w imię błędnie założonej strategii tranzytu w kierunku północ-południe przy jednoczesnym ustaleniu, że jest tutaj strefa zamieszkania. Innym słowem puszczanie tranzytu przez strefę zamieszkania było urzędniczym błędem z założenia. Jednocześnie urzędnicy przyznają, że tutaj nie mogło być formalnej ścieżki rowerowej, wybrano więc rozwiązanie cząstkowe, świadomie błędne i konfliktogenne, pokazuje to codzienność. Dlatego lokalizacja ogródków wg urzędników możliwa jest tylko na gładkich płytach, inaczej rowerowe lobby zaprotestuje, że "zabiera im się tranzyt N-S". Można zrozumieć potrzeby rowerzystów, wielu pieszych jest nimi okresowo lub okazjonalnie, ale nie można zaakceptować sytuacji, w której interesy pieszych są zagubione na rzecz interesów rowerzystów, w dodatku w strefie zamieszkania!

Naszym celem - eMSA i inicjatywy Splot Szewska, jest polepszenie sytuacji na tej ulicy, powiększenie komfortu zgodnie z przepisami, tj. w tej kolejności: mieszkańców (rezydentów), pieszych (przechodniów, gości, w tym turystów), lokalnych przedsiębiorców (restauratorów, handlowców, usługodawców i in.), rowerzystów, pasażerów transportu publicznego i kierowców (mieszkańców, bo inni mają tutaj zakaz wjazdu). Uważamy, że systemowe, zbiorowe, partnerskie ustalenie opisywanych tutaj problemów i ich rozwiązań pomogłoby i ludziom, i przestrzeni. Teraz, w lutym 2013, gdy zmieniono wreszcie (rok temu złożyliśmy taki postulat) ustawienie city-lightów tutejszej plenerowej galerii ze wzdłużnego na poprzeczny, można lepiej wykorzystać fragment Szewskiej między Nożowniczą i Kotlarską. Utworzyły się zatoki między kasetonami, zachęcające do odpowiedniej aranżacji, szczególnie w czasie kolejnych akcji "Splot Szewska".

Ogródki gastronomiczne od dawna zastawiają wrocławskie chodniki. Zajmują najczęściej pas ruchu zaprojektowany jako gładki dla ułatwienia ruchu wszelkim wózkom - tak jest np. na Szewskiej i na Rynku. Dobrze jest, gdy restauratorzy stawiają ogródki na chodnikach, ale musi to być robione z uwagą, a ZDiUM nie może wydawać zgód bez zastanowienia i rozeznania lokalnej sytuacji, bez sprawdzenia, jak dane miejsce funkcjonuje. Jednak na Szewskiej sytuacja jest patowa, a jej najgorsze konsekwencje ponoszą właśnie piesi, szczególnie z wózkami lub na wózkach. Restauratorzy z jednej strony napędzają ruch na ulicy - i dobrze, bo dzięki ogródkom ludzie zatrzymują się w przestrzeni publicznej. Jednak z drugiej strony ci sami restauratorzy utrudniają ruch pieszy, ponieważ zajmują strefę ruchu pieszego. Nie może być tak, że ogródki gastronomiczne, tym samym aspekty komercyjne, mają pierwszeństwo przed przywilejami pieszych. Jeśli ma się pojawić ogródek, niechaj stanie tak, aby nie utrudniał ruchu pieszego, tym bardziej ruchu tych pieszych, którzy poruszają się na wózkach lub z wózkami.

Konieczne jest zatem systemowe rozwiązanie tego problemu - na Szewskiej jest to możliwe, ale rowerzyści musieliby zjechać na jezdnię, która w większości czasu jest wolna od pojazdów! Tramwaje jeżdżą tutaj tylko w jednym kierunku, więc jest to dobra okazja, by do ruchu rowerowego wykorzystać jezdnię z torowiskiem. Drugim warunkiem jest znaczne zmniejszenie zwolnienie tempa jazdy tramwajów, z poszanowaniem praw strefy zamieszkania. Wówczas Szewska stałaby się strefą zwolnionego ruchu pojazdów, ale zwiększonego ruchu pieszych, którzy mogliby chodzić tą samą jezdnią co tramwaje i rowerzyści, ale muszą mieć tutaj zdecydowane pierwszeństwo. Tak, trzeba by wówczas zaakceptować sytuację, w której motorniczy musieliby tutaj mocno zwolnić, a rowerzyści zrozumieć, że nie są uprzywilejowani. Jednak wówczas byłoby to lepsze dla pieszych, tym samym dla restauratorów i innych sprzedawców lub usługodawców, a tym samym dla ogólnego funkcjonowania ulicy. Zmniejszenie czasu przejazdy tramwaju musiałoby być uwzględnione w rozkładach jazdy.

Co dalej? Strategie są dwie:
Strategia 1 - tania
Chcemy uniknąć wydatków na eliminację nierównej żółtej kostki i wymiany jej na gładkie płyty, znacznie droższe. Wówczas ogródki powinny stać na tym właśnie pasie, bliżej jezdni, przy zachowaniu skrajni, przepisowej odległości od główki szyny. Wynosi ona 125 cm i jest możliwa do zachowania, co pokazały sześciokrotne edycje wydarzenia ulicznego "Splot Szewska". Ogródki byłyby odsunięte od fasad restauracji i sklepów. Pas głądkich płyty byłby dostępny dla pieszych, którzy przechodząc między wejściami a ogródkami mogliby być "zasysani" do środka, zwiększa to szanse nabywcze. Tutejsze ogródki nie mają rozbudowanych konstrukcji przystosowanych do lokalizacji przy fasadach, jak to jest na Rynku, więc koszty ich montażu byłyby takie same, jak w obecnej sytuacji, gdy stoją na gładkim chodniku. Większość ogródków posiada po prostu mobilne parasole.
Strategia 2 - droższa
Wymieniamy żółtą kostkę obecnej niby-ścieżki rowerowej na gładki płyty i prowadzimy tędy ruch pieszy (czyli również z wózkami), a ogródki zostawiamy przy fasadach. To rozwiązanie jest droższe i czasochłonne, małe są szanse jego realizacji, poza tym wydawanie kolejnych publicznych pieniędzy na nową nawierzchnię nie gwarantuje, że w przyszłości . Ponadto pozostawia obecną sytuację, w której zatokowe wejścia do lokali powodują pewne straty dla tych, którzy mają wejścia między tak ustawionymi ogródkami. Sytuacja taka ma miejsce na Rynku, na Szewskiej póki co, jeszcze nie, ale warto o tym pamiętać.

Tutaj pojawia się ważny wniosek: projekty nawierzchni ciągów pieszych, deptaków, chodników, ulic, nie powinny warunkować na stałe rodzajem nawierzchni sposobu ich użytkowania. Muszą być wykonane elastycznie, aby mogły być różnorodnie użytkowane w zależności od okresowych zmian sytuacji rynkowej i społecznej. Szewska została zaprojektowana w myśl określonego sposobu jej użytkowania, który zmienił się w ciągu kilku lat. Ten projekt pokazał, że usztywnił możliwość zmian na tej ulicy, spowodował, że trudno jest wprowadzać tutaj zmiany na lepsze. Projekt nawierzchni, wynikający z określonej i sztywnej wizji ulicy (wizji błędnej!) praktycznie spowodował usztywnienie jej funkcjonowania na wiele lat. Spowodował problemy i konflikty.

Pozostaje jeszcze kwestia miejsc o wysokim potencjale, które są obecnie niewykorzystane, a mogłyby być, z korzyścią dla lokalnych firm i przechodniów. Szczególnie, że pojawiły się już kilkakrotnie głosy o tym, że ktoś z lokalnych podmiotów chciałby je wykorzystać. Tak powstała kolejna strategia:
Strategia 3.
Do takich miejsc należą (idąc od południa w stronę Grodzkiej):
- przedpole tylnego wejścia do Feniksa (róg z Kurzym Targiem)
- przedpole sklepu spożywczego (róg z Wita Stwosza)
- przedpole sklepów wzdłuż pierzei zachodniej (na przeciwko sklepu spożywczego) - tutaj poszerzenie chodnika, cofnięcie modernistycznej fasady
- arkada koło fryzjera (róg z Kotlarską)
- przedpole sklepu z lodami (róg z Kotlarską, po drugiej stronie)
- wąski chodnik wzdłuż pierzei między Kotlarską i Nożowniczą (przedpole wejścia do lokali kilku podmiotów)
- przedpole księgarni językowej
- przedpole poszerzenia chodnika przed fryzjerem (koło sklepu z grami)
- przedpole sklepu z grami
- podcień koło kiosku (róg z Nożowniczą)
- skwer przy kościele Św. Macieja i pomniku Nepomucena (róg z Nankiera)
- przedpole bloku (róg z Uniwersytecką, na przeciwko wejścia do ogrodu Ossolineum)
Wszystkie te miejsca mogłyby być aktywne i ożywione, pełne ludzi, ale są całkowicie niewykorzystane. Wiele z nich ma piękną słoneczną ekspozycję lub interesujące zadaszenie, co dodatkowo wpływa na zwiększenie chęci zatrzymania się w nich.

Zauważmy przy tej okazji, że wszystkie wyżej wymienione przedpola utworzone są przez zabudowę późnego modernizmu - to właśnie te budynki dawały i dają wielkie szanse na wykorzystanie faktu cofnięcia fasad. Historyczna zabudowa tworzy ciasną pierzeję, nie faluje, nie ma cofnięć, wybrzuszeń, jest płaska w sensie urbanistycznym, tym samym nie tworzy szans na zatrzymanie tranzytowego ruchu pieszego. Warto o tym pamiętać i w kontekście doceniania późnej moderny, i aranżacji przestrzeni publicznej miasta.

Jest jeszcze jeden problem: kilka podmiotów od wielu lat chciałoby postawić swoje stoliki (nie rozbudowane ogródki z zadaszeniami i płotkami!) na pasie chodnika wzdłuż wschodniej pierzei, szczególnie między Kotlarską i Nożowniczą. Urzędnicy nie zezwala na to błędnie argumentując, że zajęcie tego chodnika (nawet w części, bo tego chcą te podmioty - tylko wąski pas przy ścianie) powodowałoby ryzyko wpadnięcia pod tramwaj. Moment - jak może powstać takie ryzyko, skoro pieszy ma tutaj pierwszeństwo,a urzędnicy wiedzą, że wynika to z przepisów strefy zamieszkania? Niekonsekwencja, prawda? Swoją odmowę oparli o domniemanie i praktykę, wysoki próg strachu, mimo że posługiwać się powinni przepisami. W odległości 125 cm od główki szyny można w strefie zamieszkania ustawiać sprzęty i urządzenia. Co w tym złego?

Z drugiej strony - opierając się niejako na tej informacji o ryzyku - niektóre tutejsze podmioty chciały zamontować barierkę zabezpieczającą przed owym wpadnięciem pod tramwaj, bo wyjście mają zlokalizowane przy tym właśnie wąskim chodniku. Wówczas ci sami urzędnicy, nie znając zupełnie lokalnych problemów i faktu, że tramwaje jeżdżą tutaj o wiele szybciej niż im wolno, argumentowali dokładnie odwrotnie: tutaj barierka nie jest konieczna, bo tutaj jest strefa zamieszkania, więc tramwaje jeżdżą powoli. W tym momencie oparli swoja odmowę o przepisy - literalnie. O co więc chodzi? O konieczne, celowe, świadome uniemożliwienie podmiotom komercyjnym rozwijanie tutaj swego biznesu? Te dwie argumentacje są wszak sprzeczne! Gdyby pozwolić podmiotom zająć w części pas tego wąskiego chodnika (nikt nie chodzi tuż przy ścianie!) malutkimi stolikami i parami krzeseł ustawionych tuż przy ścianie, piesi nada mieliby pas ruchu, a powołując się konsekwentnie na przepisy strefy zamieszkania, mogliby spokojnie iść jezdnią z torowiskiem, ponieważ tramwaj nie ma tutaj pierwszeństwa.
 
Więcej zdjęć ogródków na Ulicy Szewskiej we Wrocławiu - tutaj.