fontanny miejskie jako miejsce kultury

opublikowane: 15 lip 2013, 09:14 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 4 lis 2013, 01:50 ]
Każde nasze warsztaty makieciarskie, w czasie których badamy opinie dzieci nt. przestrzeni publicznej i spędzania przez nie wolnego czasu, przynoszą ten sam efekt w postaci identycznych dziecięcych postulatów - bez względu na wiek: więcej wody w mieście. Woda zdaje się być dla dzieci ważnym elementem kultury miejskiej, której im po prostu bardzo w miastach brakuje. Każdego lata, szczególnie w dni upalne, słychać w mediach głosy, że basenów w miastach jest za mało, inwestycje idą zbyt wolno albo wcale ich nie ma, wstęp jest zawsze za drogi, jakość wody zbyt zła, tłok częsty, dojazd trudny.

Również w czasie warsztatów "Kulturka Podwórka 3D" realizowanych w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w kilku dolnośląskich miejscowościach (lipiec-grudzień 2013), słyszymy głosy, że dzieci marzą o miejscach, w których mogą mieć dostęp do wody. Na każdych warsztatach makieciarskich, na których dzieci mają wskazać miejsca, które lubią lub o których marzą, pokazują one przede wszystkim "miejsca mokre" - baseny, fontanny, kąpieliska, parki wodne, wodne place zabaw.

Okazuje się, że dla dzieci strefy mokre w mieście są miejscami kultury, nie tylko rekreacji. "Miejsce kultury" to dla dzieci miejsce kontaktów z rówieśnikami i dorosłymi. Dzieci odróżniają miejsca kultury i zabawy od miejsc edukacji. Szkoła częściej jest wymieniana w czasie warsztatów, jako miejsce nauki, rzadko jako miejsce kultury lub rozrywki - rekreacji, zabawy. Natomiast miejsca w przestrzeni publicznej - zawsze. Tym samym nie tylko "mokre", ale i "suche" miejsca w mieście lub na wsi pełnią bardzo ważną rolę w rozwoju kulturalnym dzieci. Fontanny, wodne place zabaw, baseny, kąpieliska i parki wodne, a także zwykłe sadzawki, rzeczki, jeziora, stawy i wreszcie brzeg morza - wszystkie te strefy są wysoce pożądanym miejscem na mapie miast i wsi.

Pozornie wydaje się, że dzieci zamieszkujące tereny wiejskie funkcjonują w tym kontekście inaczej, niż dzieci z miast. Tak było jeszcze niedawno, w latach 60. Jednak współcześnie, wobec nagłośnienia wielu przypadków topienia się dzieci w ciekach i zbiornikach wodnych na terenach wiejskich, ostrożność w samowolnych wędrówkach dzieci jest wyższa, niż dawniej. Tym samym dzieci wiejskie, mające niejako naturalny dostęp do wody, mają go poważnie utrudniony. Jednocześnie nie mają dostępu do tak spektakularnych inwestycji, jakie pojawiają się w miastach. Innym słowem dzieci wiejskie często mają trudniejszy dostęp do bezpiecznych "mokrych miejsc", niż dzieci miejskie, mające do dyspozycji (przynajmniej pośrednio, poprzez decyzje ich rodziców) wachlarz wodnych możliwości. Jeżeli we wsi lub w jej pobliżu nie ma bezpiecznej rzeki lub stawu, dzieci mają dostęp tylko do podwórkowych baseników.

Dlaczego "miejsca mokre" są dla rozwoju kulturalnego dzieci tak ważne? Oczywiście są one ważne nie tylko dla dzieci. Jednak w wieku rozwoju społecznego bardzo potrzebne są kontakty z innymi ludźmi w miejscach charakteryzujących się pewną odmiennością obyczajów. Takimi miejscami są te "mokre", gdzie trzeba wyważyć między żartem, tolerancją i złośliwością (chlapanie wodą), gdzie obowiązuje określony kod stroju (kąpieliska) i określone reguły zachowania ("nie gap się"), wreszcie stosunek do nagości (plaże nudystów, rozbieranie się w mieście w przestrzeni publicznej itp.). "Miejsca mokre" są zatem nie tylko miejscami rekreacji, ale przede wszystkim nauki kultury (rozumianej wąsko i szeroko) poprzez rekreację.

Na końcu rzecz mała, lecz istotna: poidła miejskie, inaczej zwane ulicznymi zdrojami. Na wsi jest lepiej - do domu zawsze blisko,, gdy się chce pić, pomogą czasem sąsiedzi. Turyści zwykle mają wodę w butelkach, nowe kupują w sklepach. W miastach jest to ogromny problem, narastający z każdym rokiem, w czasie każdego upalnego lata. Zdrojów na ulicach nie jest wiele, a czasem służą one bardziej robotnikom z pobliskiej budowy, niż przechodniom, w tym dzieciom, bo na wielu z nich brakuje informacji, że jest w nich woda pitna. Wbrew pozorom od poidła ulicznego do kultury jest bardzo blisko. Chodzi o ekologię - jeśli dzieci uczą się, że mają łatwy dostęp do pitnej wody w przestrzeni publicznej, uczą się też niekupowania tej w plastikowych butelkach.

Namiastką rozwiązująca chwilowy problem z upałami i brakiem ochłody są kurtyny wodne stosowane tymczasowo przez samorządowe jednostki zarządzające wodą w mieście. We Wrocławiu kurtyny wodne stały się prawdziwym miejscem spotkań i w tym sensie mają ogromne znaczenie w rozwoju kulturalnym dzieci i dorosłych. Ich tymczasowość i niezwykłość powodują, że stanowią wielką atrakcję przestrzenną.

Inną namiastką mogłyby być mikrofontanny lub mikrosadzawki w przestrzeni publicznej, które dzieci często postulują. Razem mówimy: mało ale gęsto. Jeśli w mieście jest już duża fontanna, to zamiast szykować budowę kolejnej, lepiej lokalizować mikro-zdroje na skwerach i placach, a najlepszym na nie miejscem są ławki okrężne, które doskonale gromadzą ludzi i jednocześnie sprzyjają zawieraniu nowych kontaktów - pod warunkiem, że ludzi siądą twarzami do siebie, czyli do-społecznie. Więcej o ławkach okrężnych - tutaj.

Więcej informacji o warsztatach w ramach ww. projektu "Kulturka Podwórka 3D" realizowanego w programie stypendialnym Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego znajdziecie w zakładce Warsztaty w rozdziale "kulturka podwórka".

Przy okazji przypominamy tekst o tym, jak mokry problem miały/mają niektóre miasta - tutaj. Zdjęcia różnych fontann - tutaj.