jarmark na nowym targu

opublikowane: 20 wrz 2013, 02:48 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 24 wrz 2013, 14:09 ]
Ponowne odwiedziny na Nowym Targu - Jarmark Produktów Świeżych.
Jaka nasza ocena? Mieszana:
1. ESTETYCZNIE - dobrze, porządek iście estetyzacyjny, modernistyczny, tzw. ład przestrzenny, czyli zgodnie z wytycznymi architektonicznymi. Spójna forma i kolorystyka, estetyczne namioty, indywidualizacja stoisk nie narusza ogólnego wizerunku. Szare namioty idealnie pasują do nowego szarego wyposażenia i zabudowy placu. eMSA Inicjatywa Edukacyjna kocha szarości, ale z naszych rozmów wynika, że ludzie wokół raczej nie, tęsknią za kolorami. Jednak da się ich przekonać, że produkty (warzywa, owoce!) mają wystarczająco dużo kolorów, aby urozmaicić całość, a szarość namiotów stanowi dobre tło. Namioty ustawione w dwóch rzędach, symetria układu sugeruje porządek przestrzenny, wprowadza spokój, wg niektórych stagnację.
2. MARKETINGOWO - oficjalnie dobrze jest, wszyscy uśmiechnięci, dopiero w prywatnych rozmowach języki się rozwiązują i znika róż z okularów, narzekają na brak klientów, czarno widzą przyszłość, potwierdzają tłum w tygodniu otwarcia, teraz się martwią. Oficjalnie: gra gitara, świat się kręci:) Póki słońce świeci, jest dobrze, ale brakuje pobliskich luźno ustawionych miejsc do siedzenia, aby nacieszyć się sąsiedztwem straganów. Gdy słońce zajdzie lub spadnie deszcz - smutno i pusto. Zastrzeżenia mamy do nazwy: dlaczego jarmark nie nazywa się po prostu NOWY TARG? Nowa nazwa jest zbyt długa i niepotrzebnie narusza toponim Nowy Targ.
3. EKONOMICZNIE - dobre ceny, ale miejscami dość drogo. Niektóre produkty mają ceny 2x wyższe, niż w sklepach. Dobra cena suchej cieciorki (12zł) i oleju lnianego (16zł/0,25l), który jest wart polecenia u tego właśnie sprawdzonego przez nas sprzedawcy. Dobre ceny, jakość i smak chlebów i chałki, a także serów kozich i krowich.
4. FUNKCJONALNIE - ambiwalentnie: dla sprzedawców i sąsiednich lokali - nieźle, Dla klientów - słabo, ale w zakresie otoczenia (o tym dalej), a nie ustawienia namiotów. Namioty ustawione symetrycznie, z odstępami dobrze, co zapewnia możliwość lawirowania między straganami, dostęp z obu stron, nie ustawia jarmarku tyłem do sąsiednich ciągów pieszych i tamtejszych sklepów (jak w przypadku Jarmarku Bożonarodzeniowego na Rynku i Świdnickiej). Namioty pozbawione daszków (ten model nigdy nie ma), chronią tylko sprzedawców, którzy przy małym deszczyku tęsknią za klientami zmykającymi do wnętrza pawilonu kryjącego zejście do parkingu - przerwa między częściami pawilonu NIE MA zadaszenia - pomysł zły, kuriozalny i oderwany od rzeczywistości, ale jakże estetyzacyjny. Nie ma ani jednego dodatkowego siedziska pod zadaszeniem, by przeczekać deszcz. Ławki stałe (ochrzczone jako katafalki) - daleko od straganów, w większości puste przy kapryśnej pogodzie.
5. KULINARNIE - dobrze; jest trochę dobrych, smacznych i zdrowych produktów, dających szerokie możliwości i uczących kuli-kultury i podkreślających polską żywność. Oferta nie powala, w większości nie różni się niczym od oferty Hali, więc w oczach sprzedawców i klientów jest dla niej konkurencją, a nie uzupełnieniem, jak nas zapewnia Urząd Miejski. Jednak znajdziecie tu TAKŻE to, czego nie ma w Hali: dobry olej lniany i inne cudowne oleje, świetne polskie sery, oliwki nie-polskie (doskonałe w smaku, sprzedawane przez pana Francuza, który miał kiedyś stoisko w Hali), syrop z mniszka lekarskiego (i inne), dobre pieczywo. Jeśli coś sobie przypomnimy, dopiszemy :)
---
Przedwczoraj była kontrola Sanepidu, ustalali wytyczne, do których sprzedawcy mają się wkrótce dostosować - ciekawe, jakież one będą. Plotka jarmarczna mówi, że ktoś ze sprzedawców zaprosił sanepidowców na plac, ciekawa teza, w zasadzie niemożliwa do obronienia. No, ale jest już przynajmniej jakaś lokalna legenda, to dobrze. Szkoda tylko, że negatywna.
---
Miało być świeżo, regionalnie, zdrowo i ekologicznie, ale 1) świeżych produktów jest mało, jak to w Polsce jesienią, 2) oliwki (i in.) pochodzą z daleka, 3) syropy (nawet z mniszka!) na cukrze do zdrowych nie należą, 4) niewiele produktów ma certyfikat.
---
Jest kawa - stoi samochodzik z coffee-to-go, ale przydałyby się 3-4 krzesełka w pobliżu, byłoby po prostu MILEJ i EFEKTYWNIEJ. Ogólnie: jest jadło i napitki, ale nie ma gdzie po ludzku zjeść i wypić, jak niestety często we Wrocławiu w przestrzeni publicznej.
---
W Hali Targowej, tuż obok (5 X minie 105 lat od jej otwarcia) na pewno jest tłumniej, suszej i cieplej, niekoniecznie taniej, więc czas spytać halowych sprzedawców o ich wrażenia nt. Nowego Targu.