kolejny aspołeczny projekt

opublikowane: 6 sie 2013, 13:57 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 26 paź 2013, 10:48 ]
Ojoj... Znów nam przychodzi analizować ryzyko wrocławskiej przestrzeni publicznej. A już wydawało się, że będzie radosna inwestycja. Jakiś czas temu Gazeta Wyborcza Wrocław opublikowała informację o planowanej przebudowie kampusu, który doskonale znamy, m.in. w związku z Audytorium Chemii - ACH Wspieramy, a także pracą przy projekcie budowy KEBB, czyli nowego gmachu Wydz.Biotechnologii i Wydz.Chemii. Projekt KEBB nie obejmował tego terenu, dlatego konieczny był kolejny. Ogłoszono właśnie przetarg, a podstawą jest ta właśnie koncepcja - o autorach nieco dalej, ale to zapewne ci, co są podpisani pod wizualizacjami, czyli pracownia Kosik.

Naprawdę wystarczy nam rzut okiem, by znać ryzyko tak sformułowanej przestrzeni. Komisje uczelniane (jak w tym przypadku) i konkursowe (jak w przypadku np. Pl. Nowy Targ) nie muszą czekać z oceną projektu aż do zapełnienia placu - taką "poprawność" i "życzliwość" sugerują tylko osoby niekompetentne w kwestiach przestrzeni. PODKREŚLAM: komisje konkursowe oceniają projekty odpłatnie - tylko na podstawie rysunków 2D, wizualizacji i kwiecistych opisów przyznając nagrody pieniężne. My oceniliśmy Pl. Nowy Targ bezpłatnie na podstawie realnej przestrzeni, ale skoro komisje mogą, to my też - tutaj oceniamy na podstawie wizualizacji - również bezpłatnie.
---
Pierwsza reakcja: radość, że wreszcie! Nastąpiła zmiana wcześniejszego projektu, który opracowała inna pracownia, a pokazywał nam ją pan dziekan. Zaprojektowała tu kuriozalne rzeczy. Druga reakcja: smutek, że przy okazji cennej przebudowy powstaną kolejne OD-społeczne skwery, placyk w krateczkę (łatwy do narysowania w Autocadzie), kolejna patelnia bez cienia, przestrzeń ze wzdłużnie, czyli OD-społecznie (=obok siebie) ustawionymi ławkami... Szkoda. Jakby architekci nie wiedzieli, że takie ustawienie ławek, to formuła z parków krajobrazowych z XIX wieku. Jakby sugerowali studentom wyłącznie kontemplowanie otoczenia (a raczej pustego placu przed oczami), zamiast również opcji wygodnego siadania w grupach. Jakby nie wiedzieli, jak studenci spędzają czas w przestrzeni publicznej, jakby brakowało przykładów lub choćby wspomnień i wniosków z podróży zagranicznych, odwiedzin tamtejszych kampusów akademickich. Jakby nie wiedzieli, że tutaj wokół mieszkają setki nie-studentów, seniorów, mieszkańców dorosłych i dzieci, którzy będą wchodzić w tę przestrzeń, do czego mają prawo, chyba że UWR zamknie teren, ale tak nie będzie i nie może być. Dobrze, że to tylko koncepcja, liczymy, że późniejsze ją nieco polepszą w zakresie jej prospołecznej aranżacji, ale... zachodzi obawa, że tak nie będzie. We Wrocławiu jest kilka kampusów i stref akademików  - można je edukacyjnie odwiedzić przed projektowaniem. Warto też zbadać ten teren, obserwować go - służymy informacjami i radami.

Kosik Autorska Pracownia Architektury pokazuje swoje wizualizacje, wnioskujemy więc, że są autorami tego projektu. Zatem KAPA dołącza do listy wrocławskich pracowni, które w XXI wieku projektują martwe XIX-wieczne placyki. Oczywiście studenci dadzą sobie radę, przyniosą leżaki lub koce, albo obsiądą trawniki. Mieszkańcy? Im będzie trudniej, wokół sporo seniorów (w tym tych z pieskami), a ci jak wiadomo unikają stref studenckich. Przed budynkiem ww. pięknego, starego Audytorium Chemii funkcjonuje psia toaleta, więc czy przyjdą tutaj? Nieeee... Czy w ogóle projekt przewiduje toaletę dla psów, skoro wokół jest ich mnóstwo? Pewnie nie, wszak studenci ich nie mają. Do kogo więc adresowana jest TA PRZESTRZEŃ? Do wszystkich czyli do nikogo? Teren jest otwarty, więc każdy może tutaj wejść, nawet osoba mieszkająca na dalekich Popowicach. Wypadałoby, aby projektanci ruszyli głową i wcześniej zaobserwowali choćby Wittigowo lub kampusy zagraniczne. Ciekawe, czy obserwowali tutejszy teren przed tym wykonaniem tego projektu? Jeśli nie, służymy informacjami.

Być może UWR, podobnie jak UM, nie chcą organizować przyjaznej, DOspołecznej przestrzeni publicznej, aby minimalizować ryzyko kłopotów. Ale czy to jest pewne? Mamy nadzieję, że nie. Dziwne, że studenci to cierpliwie znoszą, przecież płacą za studia i to sporo, ale jakoś mało kto stara się zorganizować im dobrą przestrzeń otwartą, więc radzą sobie sami. Lud przeciw władzy? Czy przyjazna ppm to kwestia "radzenia sobie z tą nieprzyjaźnie zaprojektowaną"??? A co na to samorząd studentów lub doktorantów UWR?