Lobby pieszych

opublikowane: 22 kwi 2013, 01:39 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 29 kwi 2013, 06:55 ]
Jak to mówią w BWTC, "to step and to pedal". Oto NMPP czyli The Nonmotorized Transportation Pilot Program realizowany przez Federal Highway Administration, jednostkę US Department of Transportation (Ministerstwa Transportu). Polecam raport. Tutaj nie podkreśla się zmiany z ruchu samochodowego na rowerowy, ale z ruchu samochodowego na PIESZY I rowerowy. Wypatruję tej świadomości w polskich miastach, m.in. w naszym, bo irytuje mnie i nudzi ciągłe dbanie o ruch rowerowy kosztem i samochodowego, i pieszego. Brakuje silnego lobby pieszych we Wrocławiu. Być może wynika to z faktu, że ruch pieszy wcale nie jest popularny w puli typów dostępu do celów podróży, ponieważ tempo życia jest tak wysokie, że "pieszo to za wolno". Skoro cel można osiągnąć szybciej, to... dawaj.

Ostatnio znajomy powiedział, że ludzie chcą być wolni, dlatego chcą jeździć samochodami. On pochodzi z Europy, ale mieszkał parę lat w USA, teraz mieszka w Polsce (ale kocha USA). I tak sobie przypomniałam, gdy ja mieszkałam w USA i drogę na zebrze (byłam na rowerze) zajechało mi auto osobowe, to arcy-przepraszająca mina kierowcy jakoś mi tej jego wolności nie przybliżyła. Wolę jednak inną wolność, niż tę zapuszkowaną wolność mojego znajomego. Ruch pieszy postrzegany jest u nas wciąż jako bierna rekreacja, senioralne spacerowanie lub przejaw bezczynności, wszak aktywni zawodowo menedżerowie i przedsiębiorcy zasuwają autkami (ponoć to przedłużenie penisa, a u kobiet? nie wiem), oglądanie kolejnych pomników lub wyremontowanych fasad (byle nie zachodzić na podwórka, bo tamte fasady są fotogenicznie zaniedbane), ewentualnie dreptanie za 5-latkiem lub mijanie kolejnych zaślepionych witryn zmierzając od punku A do punktu B (tak, tak, tradycyjnych urbanistów mamrotanie o "generatorach ruchu"). Chodzenie ma swoje ogromne zalety, medycyna sporo o tym wie, rehabilitacja również. Ruch pieszy to też rolki, deski, wózki, inne liczne nowe "przenośniki" (nie-pojazdy). Prawo o ruchu drogowym jeszcze nie zareagowało na ten rozwój techniki i zmiany obyczajowe. Jednym słowem ruch pieszy to nie-rowery, nie-auta, po prostu ruch niezmotoryzowany - faktycznie, przymiotnik "pieszy" nie przystaje do XXI-wiecznej, technicznej formuły tego ruchu. Zastanawiam się tylko, czy deska z napędem silnikowym będzie przyrządem ruchu pieszego czy pojazdem?

Zatem chodzić, chodzić, chodzić... codziennie 20 minut z pulsem dwukrotnie wyższym, niż na co dzień. No, ale nie ma sensu o tym gadać komuś, kto zasuwa na 8 do pracy, musi wcześniej zawieźć dzieci do szkoły, albo wklepać kremy i pudry, albo po stokroć przejrzeć się w zwierciadle, albo po prostu pokazać się światu w gablocie. Po cholerę nam w ogóle promocja ruchu pieszego...? Kto chce, ten chodzi i kwita. Analogicznie, po co nam promocja kultury? Kto chce, ten chłonie i kwita. Po tej analogii mam wniosek, że niezbędne jest Ministerstwo Ruchu Pieszego i Dziedzictwa Mobilnego - idealny donator dla np. Kongres Mobilności Aktywnej. W USA promocją i zwiększaniem ruchu pieszego w USA zajmuje się tamtejsze Ministerstwo Transportu, a jednostka FHA ma w nazwie HIGHWAY. No takie dziwne państwo, że ojej, normalnie na pewno robią głupoty i nie mają racji, na pewno ktoś w Polsce musi ich za to skrytykować. Byle pilnie!

W kwietniu 2012 FHA zaprezentowała wyniki programu NMPP w amerykańskim Kongresie.
Tutaj strona programu. Tutaj raport.
Raport zwięźle i konkretnie opisuje poziom ruchu pieszego i rowerowego, korzyści zdrowotne, środowiskowe, społeczne, ekonomiczne (małej lokalnej przedsiębiorczości)...
---
P.S.
Cheers to Smart Growth Thailand:)