placemaking czyli miejscotwórstwo

opublikowane: 12 mar 2013, 06:20 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna
Zjawiska artystyczne w PPM - udostępniamy link do publikacji poniżej, bo zawsze warto takie teksty czytać, a także po to, byście się zapoznali. Jednak mamy nadzieję, że wiecie, iż nam chodzi przede wszystkim o PLACEMAKING - działania na rzecz pro-społecznych zjawisk/wydarzeń/akcji/aktywności, mylone niestety w Polsce z iwentami (event'ami;) i animacją kulturalną. Zdjęcie przedstawia rzeźbę konia (ewentualnie szkapy) stojącą na skwerze przy Szewskiej (przy skrzyżowaniu ul. Wita Stwosza). To miejsce, ta okolica, doskonale prezentuje różnicę między miejscotwórstwem (placemaking) a zjawiskami artystycznymi mającymi prowadzić m.in. do aktywizacji artystycznej, zwiększenia wrażliwości, wiedzy i świadomości artystycznej. Tutaj na skwerze przesiadują gospodarze - lokalni seniorzy (głównie kobiety) oraz bywalcy - pasażerowie czekający w pobliżu tutejszego przystanku na tramwaje.

Ktoś jednak uznał, że to Miejsce (kiedyś bez konia) jest świetnym placem do ekspozycji rzeźby, innym słowem dzieła sztuki. Co gorsza, ktoś ustawił tu rzeźbę, która miała stać w stadninie koni. Siedzą więc seniorki i spod końskiego obwisłego brzucha tej szkapy patrzą na jej kopyta i na inne seniorki na przeciwko lub po przekątnej. Chciałyby usiąść w grupie, pogadać, wypić ziółka z termosu, ale ani nie ma takich ławek, ani stolików, ani stosownego zagospodarowania terenu. Jest skwer dla rzeźby, nie dla ludzi. Ławki są ustawione na modłę XIX-wieczną, gdy stawiano je po to, by napawać się widokiem tego, co na przeciwko: drzew lub rzeźb - bez względu, czy to ogrody, czy place miejskie. Na tym skwerze ławki powinny być ustawione tak, by umożliwić integrację i interakcję społeczną. Jednak tutaj ludzie mają być i z przymusu są li tylko widzami, czymś dodatkowym, bo sedno uwagi ma przypaść szkapie. O przepraszam, sztuce.

Jaka jest naszym zdaniem promowana przez nas praktyczna różnica między PLACEMAKING'iem a ANIMACJĄ ARTYSTYCZNĄ w PPM?

W 1. przypadku na deptaku śpiewa ten, kto na tej ulicy pracuje lub mieszka lub po prostu przyszedł by zaśpiewać jak w hyde parku. My dajemy tylko miejsce i umożliwiamy ludziom, by to robili (inne rzeczy też:). Takie wydarzenie nie musi być promowane ani reklamowane w kontekście sławy tej konkretnej osoby, bo z placemakingowego założenia nie robi tego dla sławy, lecz dla zabawy i integracji lokalnej. O takim wydarzeniu się po prostu informuje - że jest, że ten deptak warto odwiedzić. Zaprasza się ludzi do MIEJSCA, a nie do ARTYSTY. Nie ściąga się na nie tłumu widzów, nie biletuje się wstępu, nie napędza się sztucznie ruchu. Jeśli ten ktoś śpiewa tak, że ludziom się podoba, przychodzą coraz to nowi, deptak sam staje się popularny z tego lub innego powodu.

W 2. przypadku na deptaku śpiewa artysta, osoba zaproszona przez organizatora eventu, opłacona, wynajęta, promowana w mediach. Taki EVENT sie promuje, reklamuje, zaprasza na niego widzów, ściąga się tłum, sztucznie się go napędza, zaprasza się ludzi nie do MIEJSCA, lecz do ARTYSTY, do osoby, jednostki. Miejsce wybiera się takie, by było tłumnie odwiedzane w formie tranzytu lub stacjonarnej bytności. Nie tworzy się MIEJSCA, lecz tworzy się ARTYSTĘ, wspiera się jego sławę.


Wszystko, czym zajmuje się eMSA Inicjatywa Edukacyjna, czy to są wydarzenia placemakingowe, czy warsztaty, czy publikacje, czy projekty, wszystko to służy MIEJSCOM, nie jednej osobie. Poprzez wzrost "bywalności", popularności, kondycji MIEJSCA, wzmacniać się ma kondycja osób, jako tubylców, gospodarzy, regularnych bywalców, przechodniów itd. PLACEMAKING to nie jest animacja kulturalna, ani animacja artystyczna, ani animacja sportowa lub społeczna. To jest <miejscotwórstwo> którego celem jest wzrost społecznej, psychicznej i finansowej kondycji ludzi jako społeczności przeplatanej przez gości. W dalszej perspektywie celem placemakingu jest po prostu dobre życie ludzi.

Link do obiecanej na wstępie nowej publikacji IBPP o zjawiskach artystycznych w PPM - tutaj.