Podcień / Arcades

opublikowane: 15 paź 2012, 03:27 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 16 paź 2012, 00:26 ]
Podcień to m.in. i czasami wrocławska specjalność. My, architekci, chętnie i często je projektujemy, mając w rozmarzonej wyobraźni tzw. aktywną i przyjazną przestrzeń publiczną, czyli po przetłumaczeniu: podcień pełen ludzi - nie tylko spieszących się przechodniów, ale przede wszystkim klientów kawiarenek. To piękne wizje, doprawdy.
(kliknij na zdjęcie by zobaczyć zdjęcia)

Zapominamy jednak równie często, że 1) podcień jako przestrzeń w obrysie budynku, nie jest przestrzenią publiczną w sensie zarządzania nią przez jednostki gminne, lecz pozostaje w gestii zarządcy budynku, zatem to on wydaje zgody na to, co się będzie w tej przestrzeni działo, 2) najemcy z lokalizacjami wzdłuż podcieni nie zawsze mają tę samą wizję, co my, architekci, 3) podcień ma największy sens przy południowej lub płd-zach. wystawie fasady, ponieważ jego praźródłem jest M.IN. żądza cienia, dlatego tak popularne są w śródziemnomorskich miastach - podcień od strony północnej, jak na zdjęciu, jest przestrzenią zimną, zawsze zacienioną (tzn. bez szansy na języki promieni słońca) i zawsze chłodną = zawsze niezbyt przyjemną, 4) drugim praźródłem podcienia są względy użytkowe, czyli planowana po jego wybudowaniu aktywność (najczęściej handlowa, kupiecka) lokalizowana REGULARNIE  tej przestrzeni, 5) podcienia projektowano by znaleźli się pod nimi ludzie, zatem regularnie puste podcienia oznaczają albo cmentarz (jak na zdjęciach), albo zły projekt, albo złe zarządzanie przestrzenią.

Jeśli ww. aspekty są zignorowane, a podcień źle zaprojektowany lub źle zarządzany, wówczas efekt jest jak w wielu podcieniach we Wrocławiu, np. w Grunwaldzki Center zaprojektowanym od strony północnej: ruch pieszy - duży, czasami spokojniej, jednak praktycznie brak tu przystawania/przysiadania, brak tutaj przyjaznej przestrzeni w sensie spędzania czasu wolnego lub szans na zwiększenie przychodów lokali przyległych. Bo i po co się tutaj zatrzymywać?

Warto brać też pod uwagę fakt, że magistraty celowo pozbywają się pasów chodnika na rzecz nowego zarządcy, aby zmniejszyć własne koszty utrzymania. Tym samym już na etapie "planu miejscowego..." lub "decyzji o warunkach..." wskazują obowiązującą linię zabudowy, aby inwestor ujął ów chodnik w swojej inwestycji. W przeciwnym wypadku będzie on pod zarządem miasta, tym samym na jego liście wydatków. Co lepsze? Co gorsze? Można by o tym dyskutować. Warto jednak podkreślić, że władze miasta, pozbywając się takich chodników w formie wyznaczania przez planistów obowiązującej linii zabudowy w masterplanach, pozbywa się potencjalnych przychodów do kasy miejskiej (nie wspominając o zyskach SPOŁECZNYCH< ale ten aspekt większości władz nie porusza) oddając do dyspozycji przestrzeń w praktyce publiczną, lecz w przepisach półpubliczną, bo pozostającą w zarządzie właściciela budynku.

Nie jest prawdą, że ruch samochodowy zniechęca pieszych do przystanków. Dowodem są miasta włoskie, francuskie i inne - bardzo hałaśliwe, ale pełne przystankowiczów - pieszych w kawiarenkach lub po prostu na publicznych, miejskich siedziskach, ławkach itp. Ludzi do zatrzymania się, do siedzenia, tym samym do wydania pieniędzy i do spędzenia miło czasu, zawsze zachęcają stałe "rzeczy", np. możliwość:
- kupienia i zjedzenia małej przekąski,
- pogrzania się w słońcu,
- poczytania czegokolwiek (choćby metki odzieżowej),
- zagajenia z obcym,
- gapienia się na innych bez zagajania,
- odpoczynku w trasie,
- poczekania na kogoś siedząc (a nie stojąc),
- pokazania się ze swoim strojem, a szczególnie torbami i butami
itd.
Te "rzeczy" generują konkretne funkcje przylegające do podcienia, ale to zwykle NIE jest domena architektów. Prosimy, pamiętajcie.

Podcień wzdłuż ul. Plac Grunwaldzki we Wrocławiu, czyli tzw. Grunwaldzki Center - kompleks pełen ludzi, m.in. obcokrajowców, zlokalizowany przy dwóch węzłach komunikacyjnych (jeden skromny, ale intensywny, bo łączący peryferie z centrum).

MARTWO. ZERO PRZYSTAWANIA. TYLKO RUCH.

Tutaj piszemy o Arkadach KDM we Wrocławiu - kolejnym przykładzie straconej przestrzeni pozornie publicznej.

Na naszej cyfrowej wizualizacji Arkad KDM we Wrocławiu staramy się pokazać różnicę w kondycji przestrzeni publicznej osiągniętą li tylko poprzez wprowadzenie aktywności przystankowej, zamiast aktywności mobilnej.




*  *  *

Arcades are Wroclaw specialty sometimes. Willingly and quite frequently designed by us, architects, with our dreamy imagination of lively, friendly and welcoming public spaces translated to: spaces full of people - not just hurrying passers-by, but most of all cafes' customers. It's a wonderful vision, indeed.
(click the photo to see the pictures)

But we often forget that: 1) arcades are the space within the outline of the building, so not under the management of local municipalities, but under the responsibility of the building manager, and this lead to the point that it is him who approve (or not) any activity in this area, 2) the building owner and also the tenants of shops and cafes located along in the ground floor of
the arcades do not always have the same wonderful vision as us, architects, 3) the arcades make the most sense at the south or south-west side of facade, because its original source is - among others - the desire for shade, which is why they are so popular in Mediterranean cities - arcades on the north side are always shaded and cold = not nice, 4) future activities are the other original source of arcades, mostly commercial, mercantile, localized REGULARLY this space, 5) arcades were made for the regular preasence of people, so regurarily empty arcades mean either cemetry (as pictured), or bad design, or bad public space management.

If these aspects are ignored,  if arcades are badly designed or poorly managed, then the result are as in many arcades of Wrocław, e.g. the Grunwaldzki Center: heavy pedestrian traffic, from time to time more peaceful, but practically no stops, no friendly space in the sense of chances for leisure activities and opportunities for income. Anyway what is the use to stop here?

It should also be taken into account that municipalities deliberately get rid of pavement strips for a new manager to reduce their maintenance costs. Thus, at the stage of "masterplan" or other space regulation documents they indicate the applicable building line to the sidewalk that the investor put in their investments. Otherwise, it will be under the management of the city, the same on his list of expenses. Which is better? What is worse? We could surely discuss this.

It is not true that car traffic discourages pedestrians to stop. The proof is of Italian, French and others - very noisy, but full of stoppers, pedestrians that stop and spend their time - hiking in cafes or just in public, urban seats, benches, etc. There are usually similar "things" that encourage people to stop, to sit, to spend their money and to have a nice time, such as the possibilities:
-
to buy and eat small snacks,
-
of getting warm in the sun,
- to read
anything (even a clothing label),
-
of a chat with a foreigner,
- of
staring at foreigners without chatting with them,
- of taking a rest on the way,
-
to wait for someone while sitting (not standing),
- to show with your outfit, especially bags and shoes
etc.
T
hese "things" may be due to the specific features of the adjacent arcades, but it is usually NOT the domain of architects. Please remember this.


Arcades along the Plac Grunwaldzki Street in Wroclaw, ie. Grunwald Center - a complex full of people, including foreigners, located at the two hubs (one small, but intense, because it combines the suburbs of the city center).

DEAD. ZERO STOPS. TRAFFIC ONLY.

Here you can read about Arkady KDM in Wrocław - another example of the apparently lost public spaces.

In our digit visualisation of Arkady KDM in Wrocław we try to show the difference in the public space just by the input of stop-activities rather than move-activities.