projektowanie przestrzeni publicznej

opublikowane: 13 wrz 2014, 02:48 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 13 wrz 2014, 03:01 ]
Patrzcie, jaki piękny plan. W sensie merytorycznym rzecz jasna :) Tyle świetnych miejsc obok siebie... Tyle kreatywnych podmiotów, nazw, marek. Tyle wielkich potencjałów... Dalsze okolice Hali nie są z resztą gorsze. Całe miasto takie jest. I nie tylko Wrocław! Temat otoczenia i projektowania przestrzeni publicznej tylko pozornie nie wiąże się z samą Halą Targową. Prowadzimy badania terenowe i obserwacje w wielu miastach, także wokół naszej Hali. Otoczenie takich obiektów DECYDUJĄCO wpływa na ich funkcjonowanie. Podstawowa diagnoza mówi, że jeśli w otoczeniu obiektu targowego (pomijając, że w nim samym również) nie ma funkcji i elementów ZATRZYMUJĄCYCH LUDZI NA DŁUŻEJ, wówczas obiekt ten i jego OTOCZENIE funkcjonują ŹLE, dokładnie tak, jak nasza piękna, acz aspołeczna i niszczejąca Hala.

Dlatego postulujemy: oby więcej dobrego wynikało z tego przestrzennego sąsiedztwa dla dobrej, aktywnej przestrzeni publicznej, bo na razie jest pusto i mało przyjaźnie. Są skwery, alejki, drzewka, krzaczki i ławeczki. Wszystko jak w XIX wieku. Mamy jednak wiek XXI, w którym ludzie bardzo chcą spędzać czas w przestrzeni publicznej, więc owe zasoby przestrzenne - szczególnie te zlokalizowane w strefach intensywnej zabudowy -  muszą być wzbogacane o dodatkowe mikro-usługi oraz inne konfiguracje ww. elementów, dzięki czemu będą one lepiej zaspokajać potrzeby przechodniów.

Jakie mikro-usługi i konfiguracje? Ano choćby takie:
- gastrowózki i stragany, niewielkie wózki z obwoźną gastronomią, żywnością ludzką i psią, prasą oraz grami planszowymi i plenerowymi (do wypożyczenia, np. dmuchane szachy:)
- toalety plenerowe, pisuary lub tojtoje z inną obudową, aby wpisały się w historyczne otoczenie (dizajnerzy, nawiążcie współpracę z toy-toy i zaprojektujcie im -odpłatnie- nową, designerską obudowę!)
- poidła, czyli źródełka z wodą pitną
- zadaszenia tam, gdzie silne słońce
- toalety i wybiegi dla psów
- pojedyncze i rozmieszczone co kilkanaście metrów urządzenia rekreacyjne i sportowe dla wszystkich, np. wolnostojąca huśtawka, kręciołek, drążek, kosz do gry lub siatka (zamiast zbiorczego placu zabaw lub siłowni)
- pojedyncze i rozmieszczone co kilkanaście metrów urządzenia dla skejterów i BMXowców, np. murki, podjazdy, skrzynie itp. (zamiast zbiorczego skejtparku) - tutaj zwykły murek oporowy terenu zieleni powinien być murkiem wzmocnionym, z listwą krawędziową, aby służył nie tylko ograniczeniu zieleni, ale także rekreacji - społecznie zwróci się to dość szybko
- do-społecznie ustawione grupy ławek (na planie liter CLUE), aby mogły siadać małe grupy ludzi i rozmawiać twarzą do siebie
- latarnie stojące regularnie i świecące jasnym światłem, aby 1) wyeliminować ciemne kąty ryzyka, 2) zachęcić do wieczornych odwiedzin i przedłużyć dozór społeczny w przestrzeni
- podesty dla występów typu hyde-park z miejscem na gromadzenie się publiczności
- mini-parkiety dla mini-występów, mini-zgromadzeń i plenerowych potańcówek, ewentualnie rozbieralny parkiet, ale wtedy musiałby nim ktoś zarządzać, więc lepiej stały
- dzieła sztuki, happeningu, performansu itp., interaktywne i koegzystujące z przechodniami
- stanowiska bibliofilskie, book-crossingu itp., czyli po prostu książki
- przyłącza instalacyjne: woda, kanalizacja, energia elektryczna
- stojaki rowerowe, stanowiska dla skuterów
- więcej kubłów z segregacją odpadów
- klomby z roślinnością lokalną, rodzimą, o funkcji edukacyjnej względem ludzi (dzieci!), a także wabiącej owady, umożliwiającej im chowanie się w poszyciu (trawnik to najgorsze rozwiązanie generujące wydatki i zabijające bioróżnorodność)
- itd., dużo by wymieniać - co dodacie?

Taki powinien być skład projektu przestrzeni publicznej. Ktoś tego uczy na wydziale architektury lub architektury krajobrazu we Wrocławiu? W zasadzie NIE. Tamtejsi specjaliści uważają inaczej. OK, niech im będzie. Niestety obecnie projekt przestrzeni publicznej nazywany jest PROJEKTEM ZAGOSPODAROWANIA TERENU - koszmarna nazwa. Plac Nowy Targ dostał nagrodę w kategorii OBIEKT INŻYNIERSKI. Kolejny koszmar. Projekty te sprowadzają się co najwyżej do liniowo ustawionych ławek, paru stojaków rowerowych na peryferiach parku lub placu (a nie pod okiem, jak wolą rowerzyści w Polsce), kilku zaledwie kubłów, które zawsze są przepełnione, kilku latarń i wybrukowanej lub trawiastej nawierzchni. W efekcie mamy martwe place i sporadyczne odwiedziny przechodniów, bez miejscotwórstwa i dłuższych oraz regularnych spotkań o konkretnym charakterze.

Po co to wszystko? Nie tylko po to, by ludzie byli szczęśliwsi w mieście (ten argument nie przemawia w zasadzie do żadnego urzędnika, tj. do nikogo prócz przechodniów, bo urzędnik rzadko utożsamia się z tym statusem). Głównie po to, by przychodzili w te miejsca, dzięki czemu 1) będą bezpieczniejsze, bo mniej wyludnione, 2) pobliskie lokale usługowe i handlowe będą lepiej prosperować, 3) ruch pieszych wymusi częstszą pracę służb porządkowych, po prostu regularne sprzątanie. Na końcu zostaje argument najważniejszy (obecnie) dla zarządców miasta: atrakcyjność turystyczna.

Zbierzcie to razem do kupy i macie wystarczającą liczbę argumentów, aby w Urzędzie Miejskim powołać Wydział Przestrzeni Publicznej, w którym będą pracować osoby zarządzające poszczególnymi strefami w celu PRO-SPOŁECZNEJ (a nie estetyzacyjnej) aktywizacji przestrzeni publicznej. Może być nowy Wydział, ale to może okazać się zbyt trudne. Łatwiej więc zatrudnić dodatkowe osoby w ZZK, gdzie już teraz istnieje podział na strefy np. w zakresie wydawania zezwoleń na "ZAJMOWANIE PASA DROGOWEGO", bo tak obecnie nazywa się działania, które m.in. zmierzają do AKTYWIZACJI PRZESTRZENI PUBLICZNEJ i jej animacji, np. kulinarnej, artystycznej, sportowej, ogólnie - kulturalnej, bo kultura to wbrew pozorom szerokie pojęcie.

Ogólnie: ma być PROSPOŁECZNIE, a nie statycznie i estetycznie! Urzędnicy i projektanci, ruszcie głowami i weźcie się do roboty, ba denerwuje nas wasza bezczynność i przestarzałość waszych projektów.

Polub ten artykuł na Facebooku - tutaj