Rynek wrocławski - dla kogo?

opublikowane: 1 cze 2012, 03:22 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 1 cze 2012, 04:13 ]
Dla kogo jest wrocławski Rynek? Dla mieszkańców? Dla turystów? Dla restauratorów? Dla urzędników? Dla strażników? Dla rowerzystów? Dla pieszych? A może dla wszystkich? Nie będziemy poruszać kwestii strefy kibica i Euro2012.

Dwa poważne problemy przestrzeni publicznej wrocławskiego rynku - ławki od- i dospołeczne oraz ogródki gastronomiczne (jeden z nich - dospołeczność siedzisk publicznych opisany już w 1966 roku przez antropologa, Edwarda Halla w książce "Ukryty wymiar") opisywaliśmy już wcześniej w kilku artykułach - tutaj o dospołeczności ławek, tutaj o ich zagarnięciu, a tutaj o ogródkach. W tej sprawie jesteśmy wciąż w kontakcie m.in. z Radą Miejską, ponieważ kilka Komisji RM zastanawia się, czy to, co postulujemy, ma sens. To bardzo ciekawe stanowisko Radnych, będących wszak reprezentantami mieszkańców.

kliknij na fotografię, by zobaczyć więcej

Nurtuje nas problem ławek - ich niedostatecznej liczby oraz przede wszystkim ich odspołecznych modeli i ustawień. Nurtuje nas również fakt, że chodnik wokół Rynku jest nieomal w całości zajęty przez ogródki gastronomiczne, co uniemożliwia pieszym (w tym osobom na wózkach i z wózkami oraz osobom starszym) wygodne poruszanie się w tej przestrzeni. Z naszych ostatnich, kolejnych już badań terenowych wynika, że wrocławscy przechodnie (bez względu na to, czy są mieszkańcami, czy nie) często nie traktują Rynku, jako docelowej przestrzeni publicznej miasta, do której przychodzi się świadomie i celowo, by spędzić w niej czas. Zauważają też dość często fakt, że nie ma tutaj gdzie usiąść bez konieczności składania zamówienia gastronomicznego.

Poniżej - część wyników badań prowadzonych przez antropolożkę kultury i architektkę, Annę Rumińską wraz ze studentami etnologii i antropologii kulturowej Uniwersytetu Wrocławskiego w ramach przedmiotów "Antropologia przestrzeni publicznej miasta" oraz "Antropolog na rynku pracy i w działalności non-profit". Tutaj zdjęcia ogródków gastronomicznych i ławek na wrocławskim Rynku.

---------------------
Gdzie w przestrzeni publicznej wrocławskiego Rynku można wg P/P usiąść w grupie kilku osób?
--„Są ławeczki wokół Sukiennic, pod Ratuszem, koło Fredry. Moje dziecko lubi siedzieć przy fontannie. Chociaż uważam, że miejsc do siedzenia w Rynku jest za mało. Oczywiście nie mam na myśli kawiarni czy restauracji. Ławek jest mało i są najczęściej pozajmowane przez młodzież i starsze osoby nie mają szans na odpoczynek.”
--„W ogródkach przy kawiarniach, w kawiarniach, w pubach i barach, w restauracjach. Nic mi więcej nie przychodzi do głowy.”
--„Myślę, że z rodziną można usiąść tylko w jakiejś kawiarni, w restauracji. Jeśli jest się w gronie większym niż para, to ciężko znaleźć odpowiednie miejsce do siedzenia poza lokalami.”
--„Z tym jest czasem ciężko. W Rynku jest mało takich miejsc. Tzn. oczywiście są jakieś bary, lokale, restauracje, kluby, ale jeśli chodzi o siedzenie i relaksowanie się w Rynku, to takich miejsc nie ma. W naszym Rynku ławki można policzyć na palcach.”
--„Są ławki w Rynku i na Świdnickiej, ale jest ich ciągle za mało. Teraz przebudowują Kuźniczą i może powstaną tam kolejne miejsca. Uważam, że w naszym Rynku brakuje alternatywnej przestrzeni do siedzenia. Ktoś powie, że są przecież ogródki letnie. One tworzą naprawdę super klimat i inne miasta mogą nam go zazdrościć. Ale one są sezonowe i nie da się w nich przysiąść bez korzystania z usług lokalu. Chociaż oczywiście siedzenie w nich jest bardzo przyjemne.” 
--„Jest dużo takich miejsc: ogródki, lokale. Przecież w Rynku są same miejsca, gdzie można przyjść i posiedzieć ze znajomymi.”
--„Nie mam pojęcia. Chyba tylko w restauracjach.”
--„Z tym jest gorzej. Zazwyczaj korzystam z miejsc w pubach czy klubach w Rynku. Kiedy chcę usiąść na zewnątrz, zaczynają się problemy. Ławek nie ma wiele, chyba, że na Solnym. Można usiąść pod pręgierzem, ale to jest takie miejsce, gdzie wszyscy tylko się spotykają i idą dalej. Nie siedziałam tam nigdy dłużej niż 15 minut.”
--„Wokół Rynku stoi całkiem sporo ławek. Można usiąść koło pręgierza, czy na murkach lub na betonowych ławkach wokół latarń.”
--„Siedzieć można wszędzie, kwestia gustu. Jest całkiem sporo ławek. No i mnóstwo letnich ogródków do wyboru.”
--„Myślę, że jest dużo możliwości, np. przy fontannie, przy pręgierzu, na ławeczkach. Ale zdecydowanie wygodniej siedzi się w pubach i bistrach wokół Rynku.”
--„Koło pręgierza, albo też po drugiej stronie, przed Pasażem Pod Błękitnym Słońcem.”
--„Moim zdaniem najlepsze miejsce do siedzenia w gronie przyjaciół nie znajduje się w samym Rynku, ale naprzeciwko Banku ING na Szewskiej. Tam jest bardziej kameralnie, jest więcej ławek i fontanna.”
--„Nie wiem. Może na jakiś ławkach lub przy stolikach.”
--„Pod pomnikiem Fredry, pod pręgierzem, przy fontannie. Fajnie się siedzi na Świdnickiej – na tych ławkach pod drzewami. Na Świdnickiej da się siedzieć przy schodach.”
--„W naszym wieku chyba tylko w restauracjach i kawiarenkach. Siedzenie na ławkach jest bardzo niekomfortowe. Młodzież może odbierać to inaczej, ale ja nie widzę w tym nic przyjemnego.”
--„Wszędzie. W Rynku jest mnóstwo knajp, są ławki. W ostateczności można pogadać ze znajomymi siedząc chociażby pod Fredrą.”
--„Można sobie usiąść na ławeczkach. Młodzież sobie siada chyba głównie pod naszym Fredrą, no i pod pręgierzem. A my starzy, to lubimy na Solnym sobie usiąść, mamy wtedy widok na kwity i na ludzi, którzy chodzą.”
--„Nie wiem, może na ławkach. Poza restauracjami chyba nie ma specjalnie gdzie siedzieć w Rynku.”
--„Myślę, że w ogródkach letnich, które rozstawiane są przy knajpkach i kawiarniach. Zimą jest z tym zdecydowany problem. Uważam poza tym, że w Rynek nie służy przesiadywaniu.”

---------------------
Czy spędza P/P czas w przestrzeni publicznej Rynku? Jeśli nie, dlaczego? Jeśli tak, jak często?

--„Owszem, zdarza mi się. Chociaż obecnie nie tak często jak kilka lat temu.”
--„Raczej nie. Ewentualnie spędzam czas z rodzeństwem na Placu Solnym, jednak bardzo rzadko. Typowa okolica Rynku mnie samej raczej nie interesuje.”
--„Tak, spędzam, ale nie mogę powiedzieć, że przychodzę tu często. Raz w tygodniu, czasem rzadziej.”
--„Tak, ale tylko w piątek lub sobotę. W tygodniu nie mam czasu, ale też oferta wydarzeń w Rynku w tygodniu nie trafia do mnie.”
--„Tak, spędzam całkiem dużo czasu. Lubię robić tutaj zakupy. Interesuję się też sztuką, dlatego często przychodzę do BWA lub na wystawy czasowe koło Empiku, czy na Świdnickiej.”
--„Spędzam. Przychodzę w weekend, czasami w tygodniu. Jak mam przerwę w pracy, to bywam w Rynku częściej.”
--„Nie spędzam. Prawie nie mam wolnego czasu z powodu pracy. Przychodzę do Rynku sporadycznie, gdy mam coś do załatwienia i zawsze mam problemy z zaparkowaniem samochodu, co mnie bardzo denerwuje.”
--„Tak, dużo czasu. Jestem w Rynku w każdy weekend i czasami w tygodniu w zależności od tego, co się dzieje.”
--„Tak, praktycznie codziennie i to głównie ze względu na to, że pracuję w Rynku.”
--„Spędzam bardzo dużo wolnego czasu w Rynku. Praktycznie wiosną i latem w każde weekendowe popołudnie.”
--„Tak, ale tylko czasami. Powiedzmy, że kilka razy w miesiącu.”
--„Czasami spędzam, jeśli mam na to czas lub jakieś sprawy do załatwienia w tym miejscu.”
--„Tak. Mniej więcej raz lub dwa razy w tygodniu. Najczęściej w piątek, sobotę.”
--„Nie, ponieważ w Rynku jest drogo i raczej nic ciekawego się nie dzieje, poza koncertami muzycznymi, które są jednak rzadko. Poza tym moje mieszkanie znajduje się za daleko Rynku i mam utrudniony dojazd.”
--„Oczywiście i to bardzo często. Nie umiem dokładnie określić, ile razy w tygodniu, ale bywa tak, że latem praktycznie każdego wieczora.”
--„Spędzam, ale niespecjalnie często. Jak byłam młodsza, to lubiliśmy ze znajomymi wychodzić do miasta, ale to było dekadę temu. Teraz z mężem wychodzimy do restauracji w Rynku, jeśli odwiedza nas rodzina, albo w imieniny lub w rocznicę naszego ślubu.”
--„Spędzam, bardzo często. Jestem w Rynku praktycznie cztery lub pięć razy w tygodniu.”
--„Oczywiście. Mieszkam na Kazimierza Wielkiego i spaceruję tutaj prawie codziennie.”
--„Nie spędzam. Mam małe dziecko, z którym wolę spacerować po parkach lub placach zabawach. Jeśli jestem w Rynku, to dlatego, że muszę załatwić coś w centrum, w Urzędzie Miejskim czy innym.”
--„Spędzam bardzo mało czasu w Rynku. Jeżeli już, to w znajdujących się tam kawiarniach i klubach, nie stricte w samym Rynku. Uważam, że nie ma tam niczego ciekawego.”
---------------------
W jaki sposób wykorzystuje P/P ławki na Rynku?

--„Przeważnie do odpoczynku i do siedzenia. Kiedy jestem w Rynku z mamą, potrafimy siedzieć na ławce ponad godzinę i dyskutować o zmianach w mieście. Czasem karmimy gołębie – mój synek to lubi.”
--„Nie wykorzystuję. Nie lubię siedzieć w Rynku na ławkach i tego nie robię. Nie wydaje mi się, żeby siedzenie na ławce w Rynku było specjalnie odprężające czy zajmujące. Są ciekawsze miejsca.”
--„Siedzimy sobie z rodziną, jemy lody, odpoczywamy.”
--„Szczerze mówiąc, praktycznie z nich nie korzystam.”
--„Przysiadam na nich żeby odpocząć, odstawić zakupy. Czasami tak po prostu, żeby posiedzieć i popatrzeć na ludzi w Rynku, a czasami żeby porozmawiać. Ale wygodniej siedzi się zdecydowanie w letnich ogródkach, dlatego niespecjalnie chętnie korzystam z ławek.”
--„Rzadko na nich siadam. Czasami siedzę, jeśli czekam na swoją dziewczynę, albo akurat jestem bez samochodu i czekam na taksówkę.”
--„Chyba nigdy nie siedziałam na ławce w Rynku! Może parę razy odstawiłam na chwilę torebkę, gdy czegoś szukałam, ale nigdy nie siedziałam ot tak.”
--„Siedzę na nich. Nie wiem, czy można je wykorzystać do czegoś innego. Uważam, że te ławki, które są nie są nawet specjalnie ładne i siadam na nich w ostateczności. Często też ławkę trzeba dzielić z innymi ludźmi, bo jest ich tak mało – to jest porażka.”
--„Głównie do siedzenia, do odpoczywania. Zdarza mi się, że czekam na kogoś, np. na współpracowników i wtedy siedzę, piję kawę na wynos i czytam gazetę.”
--„Do siedzenia z dziećmi. Dzieci lubią bawić się przy ławkach. Czasami rzucamy kawałeczki jakiegoś suchego pieczywa gołębiom, albo po prostu jemy lody i odpoczywamy.”
--„Do siedzenia, do czekania na kogoś, do odpoczynku po bieganiu po mieście.”
--„Raczej tylko do siedzenia. Nie widzę dla nich innego zastosowania.”
--„Zazwyczaj zatrzymuję się przy ławkach, aby spokojnie porozmawiać, bądź poczekać na kogoś, z kim się umówiłam.”
--„Jeżeli już to tylko do siedzenia, np. kiedy przechodzę przez Rynek, bo coś załatwiam w okolicy.”
--„Siedzę. Ze znajomymi, jak czekamy na całą ekipę. Zdarza się, że sobie piwko wypijemy.”
--„Wcale ich nie wykorzystuję. Nie przypominam sobie, żebym w przeciągu dłuższego czasu siedziała na ławce w Rynku. Nie wydaje mi się to specjalnie przyjemne.”
--„Siedzę na nich. Zdarza mi się leżeć, kiedy jestem bardzo zmęczony, np. wracając do domu z sobotnich imprez w Pasażu Niepolda.”
--„Siedzę sobie, ale wolę bardziej na Solnym. W Rynku jest za dużo ludzi, a za mało miejsc, gdzie można siedzieć. Ja głównie siedzę, nic nie robię innego. Jak mnie żona z domu wyrzuci przed obiadem, to rozwiązuję sobie krzyżówki, odpoczywam, czasem kogoś spotkam, to się przysiądzie.”
--„Przysiadamy czasami z mężem i synkiem, ale, jak mówiłam, bardzo rzadko. Poza siedzeniem nie widzę dla nich innego wykorzystania.”
--„Wcale ich nie wykorzystuję. Jeżeli szukam czegoś w torebce, to zdarza mi się przysiąść na chwilę. Nie lubię siedzieć w Rynku na ławkach, jest ich mało i są w dziwnych miejscach. Czuję się na nich wystawiona na widok publiczny, zdecydowanie mało komfortowo.”
---------------------
Jakie urządzenia w przestrzeni publicznej Rynku wg P/P są niezbędne, aby umożliwić tutaj grupowe siedzenie i rozmowy?

--„Zdecydowanie powinno być więcej ławek. Może powinno powstać też coś dla młodzieży, którą często widzę siedzącą pod pręgierzem. Coś, co by pozwoliło zwolnić ławki starszym i było atrakcyjne dla młodych ludzi.”
--„Nie uważam, żeby cokolwiek było potrzebne. Myślę, że Rynek jest wystarczająco zagospodarowany.”
--„Może jakieś stoliki w stylu piknikowym, żeby rodziny mogły posiedzieć na powietrzu. My po Rynku w zasadzie głównie spacerujemy. Żona narzeka, że w restauracjach jest za drogo, a nie da się w nich usiąść bez konsumpcji, dlatego powinny być tutaj jakieś publiczne stoliki dla każdego.”
--„Na pewno powinno być dużo miejsc do siedzenia i to różnych. Wiadomo, że w Rynku są koncerty czy imprezy i gdyby cały był zastawiony ławkami, to nie byłoby na nie miejsca, ale mogliby wymyślić coś na sezon. Np. ja bym wysypał na Rynku kilka naczep z piaskiem, poustawiał leżaki i wielki telebim, na którym wyświetlałbym filmy. Daję głowę, że wtedy knajpy by opustoszały. Zobaczymy jak będzie wyglądać ta cała strefa kibica, może coś fajnego po niej zostanie na stałe.”
--„Osobiście poustawiałabym w okolicy Rynku jakieś nowoczesne siedziska, a nie ławki stylizowane na zabytkowe, które uporczywie stawia magistrat. Marzyłoby mi się, żeby centrum Wrocławia otworzyło się na sztukę nowoczesną. Chciałabym żeby Wrocław zaczął brać przykład z miast europejskich, np. z Amsterdamu. Dobrze byłoby mieć w Rynku latem specjalnie wydzieloną przestrzeń do siedzenia – z poduchami, leżankami, fotelikami, może czymś zabawnym dla dzieci, a nie tylko nudne i sztampowe ławki.” 
--„Nie wiem. Chyba nic nie jest potrzebne. Jest naprawdę tak dużo knajp, że nie ma co siedzieć na zewnątrz. Wiadomo, że przychodzi się do Rynku w konkretnym celu. Jak ktoś chce spędzić wieczór z kumplami przy piwie, to idzie do baru, a nie na ławkę w Rynku, bo może dostać mandat za picie alkoholu w miejscu publicznym.”
--„Nie wydaje mi się, żeby coś było potrzebne. Jeżeli ktoś ma czas i wybiera się z rodziną na obiad czy kolację do restauracji w Rynku, to nie potrzebuje siedzieć poza lokalem. Wydaje mi się, że Rynek generalnie nie jest po to, żeby spędzać w nim czas, sam w sobie. Przychodzi się raczej do konkretnego miejsca na Rynku, a te mają wszystko, czego potrzeba.”
--„Byłoby super, gdyby w Rynku było bardziej jak na Wyspie [Słodowej], ale to raczej niemożliwe. Rynek musi być pod turystów, taki z klimatem z dawnych epok. Ale zdecydowanie mógłby być bardziej zielony – mogliby poustawiać rośliny w donicach, albo posadzić więcej małych drzewek, dostawić ławki i latarenki, żeby było bardziej nastrojowo. Na pewno wtedy ludzie chętniej by przychodzili.”
--„Nie są potrzebne.”
--„Zdecydowanie stoliki i ławki. Jak się jest większą grupą, to chyba lepiej spędzać czas w jakiejś restauracji bądź w ogródku. Wieczorami jest to super sprawa. Inne urządzenia nie są chyba specjalnie potrzebne.”
--„Mogłoby być więcej ławek – na pewno ucieszyłoby to osoby starsze. Można by też poustawiać jakieś murki do siedzenia dla młodzieży, albo pomyśleć o czymś dla dzieci. Wiele razy widziałam maluchy kąpiące się latem w fontannie lub siedzące wprost na bruku.”
--„Niezbędne zdecydowanie są jakieś miejsca do siedzenia. Fajnie też by było, gdyby w Rynku przy ławkach zamontowano nagłośnienie muzyczne.”
--„Myślę, że nie są potrzebne żadne urządzenia ponad to, co już jest.”
--„Kilka ławek blisko siebie, aby mogło na nich usiąść więcej osób. Na tych, które są często siedzi się do siebie plecami.”
--„Jakieś specjalnie urządzenia chyba nie są potrzebne. Czasem jest tak dużo ludzi, że brakuje ławek, więc ktoś mógłby zadbać o to, żeby było ich więcej. Może zamiast stawiać nową fontannę, można było pomyśleć o jakiś krzesłach, może innych rzeczach – jakiś pasujących do wystroju Rynku, np. kamiennych.”
--„Nie wiem, nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Są takie miejsca, które są zupełnie niewykorzystane, np. placyk przy Jasiu i Małgosi. Jest tam pusta przestrzeń, a mogłyby stać tam jakieś ogólnodostępne stoliki z krzesłami, może leżaki.”
--„Siedzenie umożliwiają ławki, ale – nie oszukujmy się – takie przesiadywanie około południa w Rynku nie jest specjalnie komfortowe. Jest mnóstwo ludzi i często świeci palące słońce, głównie latem, oczywiście. Zdecydowanie lepiej jest siedzieć w ogródkach. Może, gdyby miasto zadbało o więcej cienia i zieleni, no, ale Rynek to przecież nie park…”
--„Ławki, może jakieś krzesła i stoły dostępne dla wszystkich. Jak się chce usiąść w kawiarni, to trzeba coś zamówić, bo inaczej przeganiają. Trzeba żeby urzędnicy pomyśleli o czymś dla spacerowiczów, zwłaszcza dla takich starszych ludzi.”
--„Szkoda, że Rynek nie jest przyjazny dla rodzin. Czasem są jakieś imprezy miejskie dla dzieci, ale codzienne przebywanie w Rynku, zwłaszcza latem, nie należy do przyjemnych. Zrobiłabym tam coś, co zachęciłoby rodziców do przychodzenia z małymi dziećmi. Dzieci mogłyby się bawić na jakiejś przestrzeni z placem zabaw, a rodzice siedzieć i rozmawiać. Należałoby zaprojektować taki plac i może stoliki dla rodzin – może takie kamienne z planszami do gier, jakie bywały kiedyś w parkach. Teraz dzieci muszą bawić się w fontannie.”
--„Powinno być więcej ławek, ale może nie takich sztampowych. Mogłyby być to jakieś ciekawe elementy architektoniczne, w przestrzeni specjalnie do tego wydzielonej. Np. jakieś imitacje sof bądź foteli – coś, co miałby tylko Wrocław i co zachęcałoby do siedzenia w Rynku z książką.”
---------------------