uniwersalny dizajn

Uniwersalny dizajn to inaczej projektowanie uniwersalne. Promujemy jednak skrót UD i spolszczony wyraz dizajn dla określenia nie tylko wzornictwa przemysłowego, ale ogólnie - PROJEKTOWANIA. Filozofia UD, popularna w krajach zachodniej Europy i USA, głosi potrzebę takiego projektowania i aranżowania przestrzeni, aby była dostępna dla maksymalnie największej liczby osób (nie dla wszystkich, bo to jest niemożliwe, ale dla maksymalnie największej liczby) bez względu na ich ograniczenia sensoryczne, ruchowe lub dowolne inne. Universal Design to coś, co nas interesuje. To coś, co promujemy w Polsce.




2007
Tutaj zapoznacie się z prezentacją, którą zorganizowaliśmy na zlecenie Wydziału ds. Osób Niepełnosprawnych Urzędu Marszałkowskiego w 2008 roku.

2009
Tutaj przeczytacie naszą książkę nt. uniwersalnego dizajnu (projektowania uniwersalnego) z 2009 roku: UNIWERSALNY DIZAJN

2010
Tutaj zapoznacie się z wykładem wraz z projekcją, które w 2010 roku w Warszawie na zaproszenie Pełnomocnika Prezydenta ds. Osób Niepełnosprawnych: tutaj - link do projekcji, tutaj - link do wykładu.

2008-2011
Tutaj przeczytacie 3 artykuły nt. UD opublikowane w "Zawód: Architekt", czasopiśmie Krajowej Izby Architektów:
część 1. - kliknij tutaj
część 2. - kliknij tutaj
część 3. - kliknij tutaj

2012
Tutaj zapoznacie się z raportem Federacji Mazowia, w którym jest nasza część o Wrocławiu i sprawach ogólnych: URZĄDzamy RAZEM



empatia versus bariery architektoniczne czyli UD contra TD

opublikowane: 17 mar 2014, 11:53 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 17 mar 2014, 12:11 ]

Ciekawa sprawa: w Bydgoszczy trwa plebiscyt (zwany przez niektórych konkursem) "Przyjazny 2013". Ucieszyliśmy się, początkowo zareagowaliśmy entuzjastycznie i chcieliśmy już ogłosić "Brawo Bydgoszcz - Wstyd Wrocław" w zakresie promocji uniwersalnego dizajnu, ale im głębiej w las, tym... gorzej. Nie zmienia to faktu, że plebiscyt jest kolejnym wydarzeniem promującym zrównanie szans w dostępności przestrzennej i chwała za to Organizatorom. Jednak wyjaśnijmy: tu nie chodzi o uniwersalny dostęp dla możliwie maksymalnej liczby użytkowników. Bez ściemy, prosiemy... SARP pięknie i trafnie to opisał, ale bądźmy świadomi różnic, aby nagrodzone zostały odpowiednie projekty.

Otóż dotarliśmy do dwóch odmiennych informacji o tym plebiscycie - pierwsza na stronie SARP Bydgoszcz, druga na stronie gazety Express Bydgoski. Pierwsza promuje uniwersalny dizajn (projektowanie uniwersalne - UD), druga - typowe i pospolite dostosowanie przestrzeni publicznej, w tym budynków użyteczności publicznej, do potrzeb osób niepełnosprawnych (projektowanie typowe - TD).

Pierwsza informacja - SARP:
"Konkurs (...) ma na celu uzmysłowienie mieszkańcom, o ile łatwiejsze byłoby poruszanie się po mieście i korzystanie z większości obiektów, gdyby byłyby one lepiej przygotowane do korzystania przez wszystkich ludzi, niezależnie od ich sprawności fizycznej. Dotyczy więc on w praktyce większości użytkowników przestrzeni publicznej, ale szczególnie osób na wózkach inwalidzkich, osób chodzących z trudnością, osób niewidomych i słabo widzących, rodziców z wózkami dziecięcymi, z małymi dziećmi, osób starszych, osób z większym bagażem, zakupami  itp."

Druga informacja - Express Bydgoski:
"W konkursie chcemy także wskazać starsze obiekty, które powinny być już dawno dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych, ale wciąż czekają na dobudowanie podjazdów lub wind"

Czy UD i TD, to jest to samo? NIE.
Czy łamanie barier to uniwersalne projektowanie? NIE.
Łamanie barier, to TD.
Unikanie barier, to UD.

Uwaga: TD nie funkcjonuje w architektonicznym dyskursie publicznym oprócz TRZECH znanych nam tekstów:
1) serii źródłowej (trzech tekstów) autorstwa architekt i antropolog kultury, Anny Rumińskiej, opisującej tę właśnie fundamentalną różnicę, zopublikowanej w 3 odcinkach w "Zawód: Architekt" w 2008 roku ,
2) książki autorstwa psychologów poznańskich nawiązujących do ww. tekstów Rumińskiej,
3) raportu Fundacji Mazowia o dostępności instytucji administracji publicznej.

Rumińska mówiła też o tym na konferencji na zaproszenie Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych - tutaj wykład.

Wciąż za mało publikacji, wciąż za mało nagłaśniania tych różnic, wciąż zbyt dużo NIEZROZUMIENIA idei i filozofii UNIVERSAL DESIGN. Dlatego z ubolewaniem stwierdzamy, że coraz częściej w Polsce myli się UD z TD, tj. myli się "projektowanie z myślą o wszystkich" (UD) z "projektowaniem z myślą o większości" (TD). Likwidacja barier jest pożądana i dzieje się od kilkunastu, nawet kilkudziesięciu lat - doskonale, że się dzieje, ale TO NIE JEST UNIWERSALNE PROJEKTOWANIE, to nie jest UD. To nie jest to, o czym pisze SARP opisując omawiany plebiscyt, ale to jest to, o czym pisze Express Bydgoski.

Dlaczego to nie jest UD? Dlatego, że:
1) UD minimalizuje koszty, a TD je zwiększa,
2) UD jest demokratyczne, a TD nie jest,
3) UD odrzuca określenie "osoby niepełnosprawne", a TD na nim bazuje,
4) UD podkreśla psychologiczne aspekty dostępności, a TD je ignoruje,
5) UD eliminuje schody, a TD je promuje, UD eliminuje pochylnie i windy, a TD na nich bazuje,
itd.......
Różnic jest naprawdę sporo.

Ale jeśli naprawdę chcecie mieć OCZOBITNY KONKRET, oto on: gdy do budynku zaprojektowanego zgodnie z TD wchodzi osoba obłaowana ciężarami lub pchająca wózek ze zdrowym dzieckiem, portier nie ma prawnego obowiązku (i nawet nie jest do tego szkolony!) uruchomić dla tej osoby podnośnik (zwykle są złożone i "trzeba poprosić o kluczyk). DLaczego? Dlatego że przysługuje on najczęściej TYLKO OSOBOM Z ORZECZENIEM NIEPEŁNOSPRAWNOŚCI. To nie ma nic wspólnego z UD. Natomiast jeśli budynek jest zaprojektowany zgodnie z UD, wówczas portier wie, że podnośnik musi być otwarty NON-STOP i każdy go sobie używa, jak chce, a najlepiej, gdy podnośnika W OGÓLE NIE MA, bo mądry architekt zaprojektował budynek tak, że schody wyrównawcze (terenowe) są zbędne. Nie mówimy o wyższych piętrach - tam rzecz jasna trzeba wjechać windą, ale zauważcie, winda jest ZAWSZE czynna (przynajmniej powinna), nie jest zamykana i "trzeba poprosić o kluczyk" - z podnośnikami niestety jest wciąż inaczej. Dlatego dobrze=zgodnie z UD zaprojektowany budynek nie ma podnośników, tylko pochyły chodnik, albo je ma non-stop dostępne.

Podsumowując: jaka jest praktyczna różnica między UD i TD? Najprostszy przykład:
---Architekt UD projektuje budynek z wejściem z terenu (bo każdy może mieć czasem problemy z wejściem) i pochylnią frontalną (by każdy chodzący i wjeżdżający czuł się równorzędny).
---Architekt TD projektuje budynek z wejściem po schodach (bo większość ludzi chodzi)i pochylnią boczną (by wózek mógł wjechać).

Na koniec - dla wytrwałych, którzy przebrnęli przez ten tekst:) - podsumowanie-nagroda:
UD jest przed doświadczeniem CUDZYM, a TD - po doświadczeniu WŁASNYM.
UD=empatia, TD=egocentryzm.
UD robi się najpierw z myślą o innych, potem o sobie, a TD robi się najpierw z myślą o sobie, a potem z myślą o innych.

TD jest niestety częstym i smutnym skutkiem bardzo pospolitego projektowania autorstwa architektów <jeszcze chodzących>. Niechaj tylko architekt zmieni perspektywę (np. wydarzy się wypadek albo się postarzeje), wówczas od razu TD zmienia się w UD.

------

Opracowanie:
Anna Rumińska
architekt
antropolog kultury
jeszcze chodząca, ale wcale nie 100-procentowa sprawa, zatem nieco niepełnosprawna

Siedlce i problem z ruchem pieszym

opublikowane: 2 mar 2014, 08:58 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 16 lis 2014, 14:53 ]

Bryla.pl powróciła do problemu hiper-rampy w Siedlcach. Tutaj ich krytyczny artykuł. Pojawiły się też inne, równie krytyczne artykuły na portalach TransportPubliczny oraz niepelnosprawni. Dlatego poniżej mój komentarz - jako architekta, antropologa kultury oraz konsultanta ds. przestrzeni publicznej i uniwersalnego dizajnu.

W Dunbartonshire (Szkocja) też mają taką hiper-pochylnię, jak w Siedlcach, nawet brzydszą i bardziej absurdalną. Kosztowała ok. 40000GBP, ma 10 poziomów i długość 60m, prowadzi z chodnika do jednych drzwi domu prywatnego i jest odpowiedzią magistratu na 2-letnią walkę matki o dostępność dla jej córki do domu. Zdaje się być zemstą urzędniczą. Wynikło z tego dużo poważniejszych problemów, jak choćby brak furtki i otwartość tego dojścia-dojazdu dla obcych. Jednak mimo problemów, matka przyznaje, że córeczka ma wreszcie wygodniejszy dostęp do domu.

Polskim problemem są fatalne przepisy, a nie ta hiperpochylnia. Absurdem jest, aby każda pochylnia musiała mieć kilometry balustrad (§ 71 rozporządzenia). To błąd legislacyjny i należy go pilnie skorygować, powinna się tym zająć KIA i SARP. Podobnie jak drogi rowerowe wzdłuż dróg publicznych - setki kilometrów balustrad, mnóstwo pieniędzy, fatalna ingerencja w krajobraz, rzeczy totalnie przeinwestowane, jak i polskie parkingi wielopoziomowe, targowiska, hale kupieckie i mnóstwo innych rozwiązań. Architektów NIKT nie uczy budować racjonalnie=tanio + funkcjonalnie + etycznie (psychologia) + estetycznie. Jesteśmy w Polsce, nie w Holandii lub Niemczech. To po pierwsze.

Po drugie, w typowym (a nie uniwersalnym) projektowaniu architektonicznym funkcjonuje coś takiego niestety, jak NADINTERPRETACJA przepisów niedoprecyzowanych. § 71 mówi, że "pochylnie przeznaczone dla osób niepełnosprawnych powinny mieć obustronne poręcze", ale to jest kwestia nazwania pochylni - czy jest to "rzecz przeznaczona dla niepełnosprawnych? Nie tylko, więc nie może być tak charakteryzowana. Ale to jest rzecz do interpretacji przez projektanta, więc architekt ma prawo stwierdzić, że to po prostu pochylnia, więc nie ma JEDNOZNACZNEGO obowiązku dawać poręczy! To po prostu chodnik. Nie dość więc, że mamy nadinterpretację dla bezpieczeństwa i świętego spokoju, to mamy też całkowicie archaiczny przepis wynikający z niezrozumienia idei uniwersalnego dizajnu przez autorów treści rozporządzenia (m.in. architektów uznających siebie błędnie za os.pełnosprawne). Bo właśnie TO zintegrowane rozwiązanie zapewnia spełnienie zasad UD i zapewnienie równorzędnego psychologicznie dostępu osobom chodzącym i jeżdżącym = wszystkim pieszym.

Po trzecie, rozumiem, że ta rampa jest uznana za pochylnię zewnętrzną i ma nachylenie 6%, bo gdyby miała 8%, musiałaby mieć zadaszenie, a gdyby 5%, to byłaby chodnikiem i nie musiałaby mieć balustrady. I to jest SEDNO sprawy - mniejsze nachylenie, rezygnacja z balustrad i połączenie schodów z pochyłym chodnikiem. Wówczas musiałby on spełnić normy szerokości i znów byłby problem, bo pochylnia może być węższa od chodnika. I tak źle, i tak niedobrze. Wniosek? Mamy błędnie sformułowane przepisy. Gdyby były inne, podobne do np. zachodnich, można by tu zrobić to, co zrobiono w wielu cywilizowanych miastach świata - połączenie rampy ze schodami - forma piękna, funkcjonalność dobra, koszty również.

Po czwarte - zakładam, że przez "windę" ktoś tu i tam rozumie kabinę poruszającą się w pionie, dźwig osobowy, więc... czy nikt nie zna "platformy schodowej"? To urządzenie porusza się po skosie, wzdłuż schodów. Zabrakło tu chyba analizy możliwych scenariuszy. Transport-Publiczny.pl i inni krytykujący moim zdaniem nie mają racji, twierdząc, że to pieniądze w błoto, bo ta pochylnia powinna tam być, ale z platformą, jak na Akropolu (tam jest jeszcze winda, bo jest o wiele wyżej) i w wielu podobnych miejscach, najlepsze urządzenie dla takiego terenu, zgodne z ideą UD (Universal Design), dająca nie-chodzącym równouprawniony ruch w pionie. Typowa WIDNA (dźwig osobowy, jak mówi Kamil Kowalski na niepełnosprawni.pl pionowa - NIE, taka byłaby tutaj bez sensu, zbyt mała różnica terenu, zły pomysł, choć są i tanie, proste windy, ale wtedy byłby krzyk, że zbyt surową i tanią zamocowano, ech ten kompleks... Powracam do platformy, którą WCIĄŻ MOŻNA I TRZEBA ZAMONTOWAĆ: Wymiana jednej balustrady schodowej na nową, specjalną, montaż platformy i po krzyku. Doszłyby koszty eksploatacji, to ważne, tego się zwykle boją urzędnicy, bo to generuje w Polsce duże koszty.

Jednak Paweł Mazurkiewicz z Urzędu Miasta też nie ma racji, bo 1) w kwestii dostępności to nie czynnik opłacalności jest decydujący, 2) nie ma urządzeń bezobsługowych (żelbet??? bzdura), 3) peryferyjność lokalizacji nie ma prawa mieć znaczenie dla poziomu dostępności - ta wypowiedź reprezentuje podejście z czasów PRLu i XIX wieku, albo i średniowiecza, gdy "kulawi siedzieli przed wejściem do katedry, bo nie mogli wyżej się wczołgać". Skoro są tak szerokie schody, tzn., że są potrzebne, chodzi sporo pieszych, więc miejsce jest często użytkowane. Inaczej nie mają sensu ani schody, ani pochylnia. Tak czy owak wstyd i porażka urzędu - za tę wypowiedź urzędnik powinien dostać upomnienie od prezydenta miasta albo i zrezygnować z pracy, bo takie myślenie jest ANTYSPOŁECZNE i nie przystaje do stanowiska "inspektora ds. komunikacji społecznej".

W takich tematach dosłownie "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia", jednoznaczna krytyka tutaj jest nie na miejscu, nie tylko osoby na wózkach korzystają z pochylni, więc nie tylko te osoby są autorytetami funkcjonalnymi. Tutaj każde rozwiązanie byłoby skrytykowane, bo 1) w wydziałach transportu i biurach projektowych pracują/działają głównie osoby o zdrowych nogach, 2) w PL wciąż nieznane są reguły UD. To, co dla jednych wygląda absurdalnie, dla innych jest ratunkiem i jedyną szansą na pokonanie choćby 50m. I nie ważne, że większość z tego kpi lub nie używa, ważne że jest taka możliwość. Być może tym tokiem myślenia szedł magistrat, mam nadzieję, że nie chodziło tutaj o prowizję lub o zlecenie dla znajomych.

Roboty ziemne i konstrukcje żelbetowe w wielu mniejszych polskich miastach są wciąż najtańszą alternatywą, kpiny są nieuzasadnione. Zabrakło tu dobrego projektu i kosztorysu. Sprzedawcy platform schodowych często podbijają ceny, projektanci i kosztorysanci nie mają wyjścia - stosują rozwiązania terenowe (pochylnia na gruncie) i żelbet. Koszty eksploatacji i konserwacji przy żelbecie są często najniższe, m.in. dlatego, że tych nawierzchni nikt potem nie konserwuje. Tak właśnie myśleli - Paweł Mazurkiewicz z Urzędu Miasta twierdzi, że pochylnia to urządzenie bezobsługowe - to ogromna bzdura. Pochylnia żelbetowa, to też urządzenie techniczne, p.Mazurkiewiczowi dedykuję przepisy do poduszki. To fatalne, że wciąż urzędnicy ośmielają się tak mówić.
-------------

Po piąte
- GENDER w TRANSPORCIE. Myślenie i ruchu pieszym po mieście jest zdominowane przez męski punkt widzenia. Można było tu z sukcesem wybrać rozwiązanie nieomal idealne, dodać potem platformę, wówczas - pełnia szczęścia. OCENA takich długich pochylni, to kwestia interpretacji wynikającej z lokalnej wiedzy o dostępności. W Wiedniu uznaje się takie rozwiązanie za właściwe i podaje jako przykład MIASTA PROJEKTOWANEGO DLA KOBIET. Badania z tym związane prowadzono nt. transportu publicznego w 1999 r. Okazało się, że mężczyźni korzystają albo z transportu publicznego, albo z samochodu. Kobiety mają szerszy wachlarz technik przemieszczania się, w tym RUCH PIESZY. Dlatego udogodnienia w ruchu pieszym uznano za przyjazne dla kobiet. Patrz - zdjęcie po lewej.

-------------

Po szóste
- aspekty artystyczne i kulturalne. Może w Siedlcach zamontują ekran lub scenę po drugiej stronie, to na upartego pochylnie staną się audytorium :) No, chyba że ktoś uzna to za ryzyko osłabienia uwagi kierowców. No, ale tam gdzie jest przejście dla pieszych, ich silniki musza zwolnić, więc będzie dodatkowy argument... De facto, pochylnie bez poręczy wyglądały pięknie (kolaż nr 2 - zdjęcie Siedlce) - landart, sztuka nowoczesna, by nie powiedzieć reaktywacja op-artu... Nic nie przepadło, można wciąż dorobić platformę schodową i wszyscy będą zadowoleni. Wciąż można użytkować te hiperpochylnie z rozsądkiem i nie blokować ruchu okazjonalnym pieszym i wózkom. Wystarczy dobra wola i dobre pomysły.

Proponuję - całkiem serio - namalować na nawierzchni pochylni jakąś grę logiczną lub zabawę plastyczną, pomalować również schody, aby z tego miejsca zrobić atrakcję siedlecką. Wówczas wjeżdżanie na wózku, z wózkiem, rowerem, hulajnogą lub czymkolwiek będzie przynajmniej zabawne i pouczające. Może np. historia Siedlec albo Ścieżka Gwiazd... ;) Schody terenowe nie raz stały się już tematem sztuki, więc czas na pochylnie terenowe...
Patrz - tutaj na przykłady STAIR ART.

Opracowanie:
eMSA Inicjatywa Edukacyjna
i Anna Rumińska
architekt, antropolog kultury, konsultant ds. przestrzeni publicznej i uniwersalnego dizajnu

-------------

Więcej o UD: www.emsarelacje.pl lub np. tutaj, w artykułach Anny Rumińskiej.

Zaproszenie dla wolontariuszy

opublikowane: 11 sty 2014, 06:09 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 11 sty 2014, 06:11 ]

Zapraszamy do współpracy wolontariuszy w zakresie najbliższych działań w tematyce: przestrzeń publiczna miasta, chodniki, ogródki gastronomiczne, Park Kulturowy Stare Miasto Wrocław, ruch pieszy na Rynku, ale nie tylko ludzi pieszych ze sprawnymi nogami (pieszo, na (desko)rolkach, hulajnogach itp.), ale też osoby z niepełnosprawnością ruchową (na wózkach, seniorów, o lasce, niewidome, słabo widzące, o kulach, obładowane itd.). Tutaj jest opublikowane stanowisko, jakie reprezentujemy i będziemy je przekazywać na jednym z najbliższych spotkań, tj. 17 stycznia o g.11. Można powiedzieć, że w tych działaniach walczymy o wrocławskie chodniki na Rynku, aby możliwy był po nich ruch pieszy również w sezonie funkcjonowania ogródków gastronomicznych.

ZGŁOSZENIA + CV PRZESYŁAJCIE NA ADRES: emsa.relacje@gmail.com

Konkretne działania, które Wam proponujemy dotyczyłyby wrocławskiego Rynku i polegałyby na obserwacji, pomiarach, fotografowaniu i filmowaniu tej przestrzeni, a następnie podsumowaniu danych w komputerze (doc, xls, obróbka filmu i zdjęć), a to byłoby wykorzystane w prezentacji na potrzeby spotkania 17.01. To, co byście robili, zależy od tego, co potraficie robić oraz jak często możecie iść w teren, a jak często pracować przy komputerze i w sieci. Prócz działań w ciągu tygodnia, potrzebna będzie Wasza obecność 17 stycznia o g.11 na spotkaniu na temat Parku Kulturowego we Wrocławiu, które współorganizujemy z urzędnikami i naszymi partnerami. Tam rejestrowalibyście przebieg spotkania - w zależności od umiejętności, byłoby to filmowanie, fotografowanie, nagrywanie dźwięku lub notowanie. Sprzęt będzie Wam udostępniony, tym nie trzeba się martwić, chyba że macie swój ulubiony i dobrze znany, a to ważne, ułatwia i przyspiesza pracę. Będziemy tam wraz z partnerami (głównie osoby z niepełnosprawnościami) pokazywać prezentację, słuchać i dyskutować, dlatego kilkoro wolontariuszy będzie nad wyraz pomocnych w działaniach rejestratorskich, archiwizacyjnych. Potem trzeba ten materiał "obrobić" z moją pomocą i będzie gotowy do publikacji. Wszystkie te materiały będą później stale wykorzystywane przez Annę Rumińską i eMSA Inicjatywa Edukacyjna, stanowiąc składnik Archiwum eMSA IE, więc zapraszamy do dołączenia do naszej GRUPY. Po działaniach z Waszym udziałem wystawiamy referencje osobom, które właściwie wykonały swe zadania. Możliwe są też referencje naszych partnerów, np. Wojewódzkiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych lub Klubu Kibiców Niepełnosprawnych.

Badania PPW , to stałe, sukcesywne i specjalistyczne działania. Anna Rumińska jest z wykształcenia architektem i antropologiem kultury, założycielką i liderką eMSA IE, pisze pracę doktorską nt. przestrzeni publicznej na przykładzie Wrocławia, zajmuje się konsultingiem/doradztwem, edukacją, publicystyką, projektowaniem związanym z przestrzenią publiczną (więcej informacji w innych zakładkach). Większość tego, co obecnie robi, dotyczy otwartej, fizycznej  przestrzeni publicznej, ale w wielu ujęciach, wątkach, aspektach i kontekstach. Anna Rumińska osobiście wdraża uczniów, studentów lub innych dorosłych w problematykę przestrzeni publicznej z perspektywy architektoniczno-antropologicznej realizując szkolenia - odpłatne lub nie, o tym stanowią indywidualne ustalenia. Działania eMSA IE zawsze mają charakter PROSPOŁECZNY i to jest w nich najważniejsze, aby służyły ludziom, przede wszystkim ludziom. Polecamy inne artykuły opublikowane na niniejszej stronie. Wszystkie prace związane z tematem badań pp we Wrocławiu wykonujemy społecznie jako obywatele, mieszkańcy lub miłośnicy miasta, zaangażowani w jego funkcjonowanie. Takiej postawy szukamy też u wolontariuszy. Czasami zapraszamy wolontariuszy do udziału w warsztatach makieciarskich dla dzieci, ale w temacie badań pp nie o to chodzi (warsztaty zaczną się na dniach, to odrębny temat, wypatrujcie na stronie www). Jeśli wolontariusze chcą wykorzystać zdobytą u nas wiedzę i doświadczenie w swej pracy magisterskiej lub projektowej, to zawieramy umowę o współpracy i studenci korzystają z naszych zasobów opisując je również (prócz swojego) nazwiskiem Anny Rumińskiej i marką eMSA Inicjatywa Edukacyjna.

Jeśli potrzeba Wam więcej informacji, dzwońcie na krótką rozmowę na numery: 660.968.363 lub 71.348.23.40.

Czekamy więc na Waszą pilną wiadomość, decyzję, bo jest co robić, niedługo spotkania, więc rozdzielamy teraz pracę.

co oznacza karmnik

opublikowane: 18 mar 2013, 07:39 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 18 mar 2013, 07:40 ]

Miejsce, forma, konstrukcja, kolor, materiał (bardzo surowe drewienko), zestawienie z wejściem/wjazdem, łącznie: surrealizm..., instalacja artystyczna jak nic...:)

1) jeśli zakładamy, że karmnik wystawił ktoś inny np. w trybie dowcipu, a dyrekcja tego nie zauważyła, wówczas tylko obserwujemy co się wydarzy; byłoby to coś podobnego do słynnej niedawno "wklejki
" studenckiego dzieła sztuki na wystawie na strychu (tzw. galeria sztuki współczesnej lub coś podobnego - na strychu...); ale jeśli wystawiło go muzeum, to:

2) forma karmnika to odrębny temat, jest śmieszna po prostu, przy zadętej i bardzo konserwatywnej formule ekspozycyjnej i dostępowej tego właśnie muzeum ta forma śmieszy, jest nieadekwatna, chyba że muzeum tym sposobem chce zwrócić uwagę na zmianę formuły ekspozycji i dostępu do sztuki, to świetnie, ale nadal forma jest surrealistyczna mówiąc oględnie,

3) karmnik jest śliczny "sam w sobie", namiętnie
kochamy karmniki i strugamy je od lat,

4) przede wszystkim lokalizacja tego karmnika jest zła, utrwala fatalny (od lat) odbiór wejścia bocznego do muzeum, z którego muszą korzystać niektóre osoby; lokalizacja karmnika "jako takiego" jest znośna, ale w zestawieniu akurat z tym wejściem przyjmuje kontekst <faux paux> - przy bocznym wejściu do "kanciapy"-magazynku, które jest jednocześnie "wejściem dla niepełnosprawnych", a mówiąc po ludzku wjazdem dla rozmaitych wózków; dyskwalifikuje to całkowicie i kolejny raz tę instytucję w kontekście rozumienia psychologii dostępności; niechaj Muzeum postawi karmnik przed głównym wejściem, na którym brakuje jeszcze czerwonego dywanu; karmnik jest urządzeniem ambiwalentnym, ale najczęściej jednak wskazuje strefę tzw. tylną lub boczną; to kwestia psychologiczna w filozofii uniwersalnego dizajnu, rzadko rozumiana we Wro przez pracowników instytucji "kultury".

universal design

opublikowane: 13 lip 2012, 02:21 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 13 lip 2012, 03:24 ]

Tutaj
przeczytasz online książkę "Uniwersalny Dizajn" autorstwa Anny Rumińskiej poświęconą projektowaniu uniwersalnemu z przykładami z przestrzeni publicznej i architektury Wrocławia.

URZĄDzamy RAZEM

opublikowane: 13 lip 2012, 02:19 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 13 lip 2012, 02:20 ]

Polecamy raport o dostępności urzędów administracji publicznej - raport z części diagnostycznej projektu URZĄDzamy RAZEM" zrealizowanego przez Federację Mazowia i wspieranego przez Fundację im. Stefana Batorego - w wersji skróconej z częścią ogólną i częścią poświęconą Wrocławiowi - kliknij tutaj (lub przejdź na sam dół ruminoteki), albo pełny tekst Anny Rumińskiej w wersji doc poniżej w załączniku. Tutaj w załączniku na dole dostępna jest wersja raportu Federacji w wersji doc, czyli do przetworzenia text-to-speech - ten sam plik dostępny w załączniku poniżej.

1-6 of 6