up-cycling

Rękodzieło to eMSA.

Lubimy tzw. prace ręczne. Ktoś powie, że to uwstecznienie, ktoś inny, że to wierność ciału i mózgowi oraz ich możliwościom. Taktylność to coś, co chcemy promować.

Nasze wyroby możecie kupić w sprzedaży wysyłkowej - można je zamówić w wybranej ilości i terminie uzgodnionym z nami mailowo lub telefonicznie (660.968.363). Pisemne
zamówienie należy skierować na adres emsa.relacje@gmail.com, a za zaliczeniem pocztowym lub po wpłacie na konto prześlemy je wam pocztą tradycyjną. Szczegóły - po wysłaniu zamówienia.

Podobno ruch dłoni wspomaga zapamiętywanie, czyli funkcjonowanie mózgu, więc my to lubimy. Lubimy ruszać dłońmi. Taktylność to nasz żywioł. Stosujemy i rozwijamy up-cycling, czyli nadawanie odpadom lub zużytym rzeczom wyższej lub nowszej funkcji. Re-cycling to nie my, to nie eMSA. Szkoda niektórych odpadów na recycling. eMSA wybiera up-cycling i rękodzieło. Dzieło rąk. Dzieło rąk i mózgów.

eMSA bardzo lubi low-tech / eco-tech. Nasza technika edukacyjna i badawcza to MAKIETA. Wszelkie warsztaty makieciarskie - zarówno dla dorosłych jak i dla dzieciaczków - opieramy nie tylko na materiałach plastycznych, ale i na surowcach po zbędnych opakowaniach, które uczestnicy naszych warsztatów, przynoszą na zajęcia oraz które sami od wieków gromadzimy. Dzieci uczymy jak robić zabawki z odpadów i opakowań oraz jak bawić się odpadami. Jak z niczego zrobić COŚ. Jak zrozumieć ideę, że aby dobrze się bawić, nie trzeba wydawać forsy;) Nasze głębokie szuflady pełne są opakowań, tasiemek z ubrań, kartoników, patyczków po lodach, drucików, korków, spiralek i innych cudów. Elementy wyposażenia wnętrz wykonujemy z odpadów i zbędnych opakowań - są to rozmaite stojaki, oprawy świetlne (czyli mówiąc potocznie lampy:), pojemniki, oprawy ilustracji ściennych, swobodne artystyczne instalacje poziome lub wertykalne itd.
Akcesoria - upominki i prezenty - wykonujemy również technikami up-cyclingowymi, tj. z odpadów lub zbędnych opakowań. Pakujemy je również up-cyclingowo. Ozdoby choinkowe wykonujemy również z odpadów. Nasze babcie uczyły nas, jak w tym celu używać dłoni. Czego nie zużyjemy, magazynujemy w magicznych szufladach, pudłach, skrzyniach, piwnicach i na strychach. Te rzeczy czekają na swoje "pięć-minut". Odpady są cool:) Mieszamy je z materiałami plastycznymi, biurowymi, projektowymi, wnętrzarskimi, wszelakimi - wchodząc do sklepów omiatamy wzrokiem produkty oceniając ich wartość pod względem przydatności do ww. czynności... To takie emsowe polowanie na up-cyclingowego zwierza:)

Yarn Bombing + Upcycling + Szydełko + PLARN + Granny Square + Placemaking + Ekologia + Sąsiedztwo

opublikowane: 26 sie 2016, 04:30 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 26 sie 2016, 06:08 ]

Dziś pewna znajoma sprowokowała mnie do tego wpisu :) Olga, dziękuję, ale widzisz, samaś sobie winna, teraz czytaj :P

https://sites.google.com/site/splotszewska/splot-szewska-4
Jakoś 4 lata temu (w maju, 2012) siedziałyśmy z kilkunastoma osobami podczas akcji "Splot Szewska 4" realizowanej jako placemaking w przestrzeni publicznej miasta przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna w ramach Stanowiska nr 25 na "Via Cultura 2012" pod Wrocław 2016 i dziergałyśmy na szydełkach, Było przemiło, w minimalnym zakresie (w porównaniu do tego z filmu), na ile pozwalał czas i budżet, więc nie zostawiłyśmy w przestrzeni trwałego śladu, jedynie w pamięci i zdjęciach. To było urocza akcja rowerowo-rękodzielnicza na mojej ukochanej ulicy Szewskiej wraz z m.in. Katedrą Etnologii i Antropologii Kulturowej UWR, Stowarzyszeniem LUPA, rękodzielniczymi markami "Powiedz Życzenie", "Róża Rozpruwacz" i innymi kreatywnymi podmiotami i osobami.
Tutaj dodatkowe info na stronie internetowej SPLOT SZEWSKA / na FB.

https://www.facebook.com/yorokobu/videos/1215436451822383/
Projekt prezentowany na tym filmie trwa już ponoć 4 lata, przede wszystkim integruje sąsiadów oraz podkreśla problemy ochrony środowiska, szczególnie najbliższego otoczenia. Początkowo włączał tylko tkaczki, ale w 2016 r. dołączyło czterech mężczyzn. Jest to piękny przykład połączenia kilku fascynujących zjawisk aktywistycznych i rękodzielniczych: Placemaking Sąsiedzki + Ekologia + Yarnbombing + Upcycling + Granny Square (babcine kwadraty, ale i in. techniki) + CrochettherapySzydełkoterapia (w ramach arteterapii) + PLARN (PLAastic yaRN) - oczywiście w Hiszpanii, bo należy do krajów, które wiodą prym w 1) akcjach tego typu, 2) w rękodziele szydełkowym i in., 3) zużyciu plastikowych toreb ("reklamówek"), 4) złej sytuacji seniorów, 5) aktywizmie senioralnym, odwadze i prospołecznej (nie tylko osobistej) kreatywności dojrzałych kobiet. Wiele jest takich akcji społecznych i artystycznych typu yarnbombing i upcycling, szydełkowanie od dawna stosowane jest w arteterapii i aktywizmie w przestrzeni publicznej miast. Akcje te są fantastyczne, w większości wykorzystują zapał kobiet w dojrzałym wieku. Hiszpania, Portugalia i Ameryka Łacińska są tutaj na pierwszym miejscu pod względem aktywności. Gdy włączają PLARN, znaczenie społeczne jest tym silniejsze. 

W Polsce również jesteśmy zalani foliówkami, mimo to nadal kwitnie rozdawnictwo "zrywek" w sklepach, bazarach i festiwalach jedzeniowych. Doprowadza mnie to czasem do zrównoważonej rozpaczy, ale rozumiem genezę tego zjawiska i na razie wnioskuję, że producenci i rękodzielnicy nie chcą go kompleksowo i kolektywnie rozwiązać. PLARN, to genialna, sztandarowa technika upcyklingu, tj. kreatywnego (artystycznego lub prospołecznego) przetwarzania odpadów, bez masowego zużycia źródeł energii (w odróżnieniu od recyklingu przemysłowego). Jest kilka technik PLARNu, przede wszystkim dwie, czyli gruba (podwójna) i cienka (pojedyncza) przędza.

Wychowałam się na wielorazowych torbach szytych przez moją matkę z byle resztek. Cały czas szyła i dziergała, w swojej torebce nosiła 2-4 takie zawiniątka, a wracając z zakupów od tramwaju do naszego domu targała już 2-4 wypchane po brzegi torby. Tych toreb dawniej nie szyło się z lnu lub bawełny (na marginesie: chińskiej), ale przede wszystkim z syntetyków, bo są wytrzymałe, lekkie i ściskały się tak dobrze, że mieściły się w damskich torebkach. Dziś natomiast króluje chińska bawełna i włoski len. Rzadziej dostępny jest polski len, bo jego 1mb kosztuje 50zł. Panuje też gdzieniegdzie przekonanie, że torba z płótna, to skarb, przedmiot nieomal kultu, który kupuje się za 40-60zł i trzyma do śmierci, bo jest dziełem sztuki. Dziś płócienna torba to gadżet - LANS. I to jest urocze, ale bez sensu i z pewnego rodzaju szkodą. Trzeba tu oddać ukłony firmie Rossmann, która wypuściła już dawno zakupowe torby z cieniutkich tkanin, które zajmują niewiele miejsca w torebce, ale są one oczywiście wykonane z syntetyków, i to jest słabe. Czekam więc na innowacje.

W niedzielę 21 sierpnia na pikniku w Arboretum w Wojsławicach zauważyłam, że tamtejsze świadome klientki nie chcą toreb plastikowych - wielki szacunek! To wyjątek, bo zwykle wszyscy na kiermaszach żądają zrywek, by w każdej osobnej nosić pojedyncze zakupy, "by się nie pomieszało". Absurd.

Dopóki więc 1) len i bawełna produkowane w Polsce nie będą tańsze (a nie będą), 2) rękodzielniczki nie będą szyć toreb zakupowych w niższych cenach (np. na Ręki Dzieła Fest ceny są rozbrajająco wysokie, ale to targ artystyczny) i również z innych tkanin, 3) torba wielokrotnego użytku nie będzie trwałym akcesorium damskich torebek (jak za Komuny) i męskich kieszeni (tak, panowie, targajcie te siaty), 4) zrywki będą bezpłatne i produkowane z toksycznego, nieekologicznego plastiku, zamiast z tego biodegradalnego, 5) torba nie przestanie być przedmiotu "kultu", a jej status nie wróci na właściwe miejsce, tj. do poziomu zwykłej, niszczącej się torby mieszczącej się w torebce lub kieszeni - DOPÓTY będziemy mieć skażone środowisko tymi koszmarnymi śmieciami z plastiku, którego szczerze nienawidzę.

Rozpisuję się tu o torbach, bo właśnie one mają kluczowe znaczenie w przejściu z plastikowych foliówek na torby wielokrotne. Zastąpienie reklamówek tymi biodegradowalnymi też nie jest idealnym wyjściem, bo ich wyprodukowanie pochłania mnóstwo energii. Najlepsze jest używanie toreb wielokrotnych, ale kto na to przejdzie... Może 5% populacji...? Ciekawe, czy są na ten temat badania ilościowe.

Upcykling (PLARN też) opisałam nie raz w artykułach, choćby przy okazji kampanii "Śmiecenie Odpada", a tego typu edukację realizowałam w kilkunastu miejscowościach Dolnego Śląska, np. w Krzelowie, Bystrzycy Kłodzkiej, Pławnicy, Kątach Wrocławskich, Jordanowie Śląskim, Rękowie, Sobótce, Piotrkowiczkach, Orzeszkowie, Wilkanowie, a spoza Dolnego Śląska - w Tychach i Włoszczowej. W 2015 miałam to robić na Perskim Izerskim w Średniowiecznej Osada Kopaniec dla gości Dany, Norberta, Kulki i Filipa, ale nie doszło to do skutku, bo za dużo już tam było inicjatyw :) Poza tym tam rządzi średniowiecze i plastikowe żagle nie bardzo pasują, ale... już widzę je wykonane jakąś rekonstruowaną techniką np. z konopnego sznurka... Marzenie w Osadzie, doskonałe zacienienie i ozdoba :)

Yarnbombing oraz przede wszystkim afgany z babcinych kwadratów opisałam wstępnie w tekście , który najprawdopodobniej w 2017 będzie opublikowany w zeszycie specjalnym Polskiego Atlasu Strojów Ludowych wydawanego przez Polskie Towarzystwo Ludoznawcze. W źródłach znajdzie się parę tekstów na temat yarnbombing, jako odłamu street-art, np. w mediach Kętów, Gliwic., a szczególnie w mediach anglojęzycznych nt. miejscowości niepolskich, np. Los Angeles, Pittsburg, Cambridge, Helsinki, Chennai, Alicante...,  jednak wszystkie te akcje bazują na afganach z włóczki, a nie z PLARNu. Hiszpańska inicjatywa z Extremadury jest więc bardzo cenna i interesująca w kontekście ekologii.

Yarnbombing nie ogranicza się do włóczki, PLARN lub szydełka, ogólnie chodzi o atak przędzą. PLARN fascynuje mnie od dawna - uczę dzieciaki, jak to robić i wpadają w absolutny zachwyt, w domu nie zostaje ani jedna foliówka. Najważniejsze, by nie zaszczepić w nich idei kupowania plastikowych toreb do robienia PLARNu - mają wykorzystywać te zużyte, a nie nowe. Na stronie KOSy-apcykling-upcycling, który jest pokłosiem jednego z projektów edukacyjnych, jest opublikowany PLARNowy instruktaż i wiele zdjęć.

Olga sugeruje taką akcję we Wrocławiu... To szczytny pomysł, ale... nasze miasto jest przesycone, przestymulowane "akcjami". Służą one najczęściej pustemu PR-owi lub wręcz "propagandzie sukcesu". Po 50 latach widzę bardzo wyraźnie, jak tu funkcjonuje aktywizm. Dlatego moim zdaniem - szczególnie w tym roku - nie ma sensu tutaj robić czegoś, co z założenia ma służyć wspólnocie lokalnej, ma być prospołeczne i prośrodowiskowe, a nie wyłącznie artystyczne, wizualne, ozdobne, rekreacyjne lub propagandowe. Takie akcje potrzebne są bardzo w małych miastach i we wsiach, bo tam 1) jest głód kultury i aktywizacji, 2) gospodarka odpadami woła często o pomstę do nieba - foliówki są nagminnie palone w piecach.

Niemniej, Olga, dziękuję za prowokację :) Kto wie, może kiedyś wyczarujemy coś znów z jakąś NGO... 

epoka śmiecia

opublikowane: 18 cze 2013, 16:22 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 18 cze 2013, 16:30 ]

Zdajmy sobie z tego sprawę i powiedzmy to głośno i otwarcie: niejedna polska wieś stoi na śmieciach. Pod pięknymi polskimi wioskami - odpadowe wykopaliska, strumienie skażonej wody gruntowej, pokłady folii, szkła, blach i cementu... Myślicie, że to nas nie dotyczy? Owszem, dotyczy - póki co, oddychamy tym samym powietrzem, pijemy tę samą wodę. Jak będzie w przyszłości? Przyszli archeolodzy nie będą mieć skomplikowanej pracy, tak jak mają ci współcześni, bo śmieci po średniowieczu w wielu przypadkach rozłożyły się dawno temu. Przyszli archeolodzy nie będą musieli nawet badać naszych śmieci, bo wszystko przeczytają na cyfrowych nośnikach, nasze śmieci będą TYLKO obciążeniem - nasza kultura, ta z obecnych czasów, w której właśnie teraz nas czytacie, będzie dostępna, jak na tacy: klik i czytam, po mi jakieś wykopaliska. Może nawet "klik" nie będzie potrzebne, po prostu nastąpi zdalny przekaz cyfrowej informacji o epoce.

Nie to, co średniowiecze, starożytność, czy prehistoria, które w wielu cennych przypadkach nie pozostawiły po sobie źródeł pisanych, nie pozostawiły też wielu trwałych śmieci, dlatego MY, obecnie, tworzymy muzea: gromadzimy te cenne RZECZY. Ale czy miliony naszych plastikowych toreb będą cenne dla przyszłych muzeów? Na pewno nie. Przyszli badacze ujrzą nasze czasy w ambiwalentnym świetle: ni to piękne, ni to brzydkie... Z jednej strony - tyle osiągnięć, taki postęp... Z drugiej - tyle trwałych śmieci, jak nigdy wcześniej.

Czy naprawdę chcemy pozostawić po sobie właśnie TAKIE ślady? Zastanówmy się nad tym choćby przez ułamek sekundy, zanim wyrzucimy cokolwiek do kubłów bez segregacji, gdy wypchniemy worek na dzikim wysypisku. Nas to już nie będzie wtedy obchodzić? Owszem, będzie, bo albo 1) pozostaną po nas potomni - nasze rodziny, albo 2) będziemy tłumaczyć się ze swych uczynków przed Stwórcą, albo 3) powrócimy w kolejnym wcieleniu, albo 4) ... - wierzymy w to, w co chcemy wierzyć, ale w każdej wersji przyszłości COŚ lub KTOŚ będzie musiał męczyć się z NASZYMI śladami.

Jak długo rozkładają się?
- uchwyt od sześciopaka piwa - 400 lat
- plastikowa butelka - 450 lat
- żyłka wędkarska - 600 lat
- pielucha typu pampers - 450 lat
- puszka aluminiowa - 200 lat
- szklana butelka - niemożliwe do określenia (=bardzo długo)
Pomyśl, zanim wyrzucisz.

rękodzieło - tradycja vs nowoczesność

opublikowane: 14 gru 2012, 00:20 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 14 gru 2012, 00:27 ]

Antropologia kulturowa i etnografia to siostry bliźniaczki - niby spójne, identyczne, ale jednak odmienne. Nie wnikając w definicyjne różnice przypomnimy tylko, że jedną z pasji etnografów jest badanie historii rękodzieła, czyli wszystkiego tego, co robi się rękami, dłońmi - wszystkiego, co manualne. Co więcej, chodzi nie tylko o wytwórstwo przedmiotów codziennego użytku, lecz przede wszystkim o "dzieło", czyli rzeczy o wartości głębszej, niż tylko użytkowa.

Rękodzieło było i jest związane m.in. z tradycją przesilenia zimowego - w Polsce od czasów chrześcijańskich z tradycją bożonarodzeniową, ze Świętami laicko zwanymi Gwiazdką. W domach ręcznie wykonywano tzw. "ozdoby choinkowe". Współcześnie szybkie tempo życia i dostępność gotowych ozdób powodują, że umiejętności związane z tym wytwórstwem zanikają, jednak zainteresowanie nimi powoli rośnie dzięki ogólnemu i zauważalnemu nawrotowi do technik manualnych i wytworów rękodzielniczych. Mamy już za sobą okres zachwytu nad produkcją przemysłową, dlatego powracamy do życia w stylu slow, jak nazywa się na świecie ideę praktykowania codziennych czynności wymagających poświęcenia większej ilości czasu i zaangażowania naszych możliwości sensorycznych w większym zakresie - nie tylko możliwości finansowych. Popularne szklane bombki są obecnie stricte ozdobą, podczas gdy dawne wytwórstwo tych rzeczy nie wynikało wyłącznie z chęci ozdobienia, udekorowania. Niosło też treści symboliczne, a konkretnie ochronne, które w etnografii określa się mianem appotropeicznych. Zauważmy, że motywy pojawiające się choćby na szklanych bombkach niosą nadal treści ochronne i symboliczne, mające zapewnić powodzenie domostwu i jego mieszkańcom. Jest to jeden z bardzo subtelnych przykładów stałej obecności słowiańskiej magii w naszym współczesnym, pozornie nie-metafizycznym życiu. Podobnym przykładem jest stawianie wiechy na konstrukcji budowlanej - mało który kierownik budowy lub majster odważy się pominąć ten wyłącznie symboliczny krok. Niby nie ma on znaczenia, jednak wszyscy praktykują ten zwyczaj. Dlaczego? Bo w głębi umysłu wierzą, że jednak może przynieść choćby odrobinę szczęścia...

Znaczna część rękodzieła przesileniowego / bożonarodzeniowego pełni też funkcje dydaktyczne i integracyjne. Młodzi członkowie rodzin i społeczności - dzieci - wprowadzani są w ten sposób w tradycję lokalną (etniczną) i rodzinną, a wspólne spędzanie czasu podczas wykonywania owych ozdób wzmacnia więzi rodzinne, szczególnie międzypokoleniowe - między pokoleniami oddalonymi o jedną generację. Patrząc współcześnie na te rodzinne lub rówieśnicze praktyki można by wywnioskować "weźcie rzesz jakąś maszynę, to szybciej to potniecie!" - właśnie NIE. Tutaj nie chodzi bowiem o szybkość, ale o manualność. Jeśli zastąpimy ręce (u niektórych stopy) maszynami, idea rękodzieła upada. Jest to idea spójna z tymi, które we Włoszech zaczęto jakiś czas temu nazywać ideami SLOW - ma być wolno, manualnie, naturalnie (cokolwiek to znaczy, wielu rozumie to intuicyjnie, ale to może być zwodnicze). Slow City to miasto, w którym żyje się powoli, w którym nie inwestuje się w autostrady, lecz piesze pasaże i dobre stosunki między ludźmi rozwijające się właśnie dzięki owym pasażom. Slow Food to żywność produkowana tradycyjnie, powoli, ręcznie, bez silnego przyspieszania czy to mechanicznego, czy to chemicznego. Ręczna maszynka do mielenia mięsa jest wciąż sprzętem slow. Dlatego rękodzieło jest czynnością slow, powolną, tradycyjną, ale dzięki zastosowaniu współczesnych surowców staje się nowoczesną.

A co z surowcami? Przykładowo dawniej mieliśmy pod dostatkiem drewna i słomy, dlatego ozdoby wykonywano z surowców lub półproduktów pochodzenia naturalnego, często odpadowych lub nadwyżek produkcji rolniczej. Współcześnie taką samą funkcję pełnią odpady z tworzyw sztucznych i papieru - mamy ich aż nadto, a gospodarka odpadowa stanowi prawdziwy problem dla indywidualnych gospodarstw domowych, jak i dla gmin i państw. Dlatego coraz częściej zwracamy się ku tworzywom sztucznym, popularnie zwanych plastikiem, a także ku aluminium (puszkom) i papierowi (gazetom i tekturze w rozmaitej formie). Uzbrojeni w farby i kolorowe ozdobne papierki i złotka lub sreberka  tworzymy dzieła - zabawki na choinkę.

Tutaj właśnie pojawia się apcykling (ang. upcycling) czyli przetwarzanie odpadów w sposób kreatywny, który podnosi wartość rzeczy zbędnej, która - jeśli nie wykorzystana - może stać się odpadem lub nawet śmieciem, rzeczą o najniższym statusie. Apcykling zastosowany przy okazji Gwiazdki daje więc szerokie możliwości kreatywnego wytwórstwa - rękodzieła XXI wieku.

 eMSA organizuje warsztaty apcyklingowe dla dorosłych prezentując kilka wybranych technik apcyklingowych związanych z rękodziełem:
1) plecionkarstwo z plarnu (przędza plastikowa), sploty różne, w zależności od umiejętności plecionkarskich uczestników,
2) plecionkarstwo z gazet (w sieci pod nazwą "wiklina papierowa"),
3) składanki czyli folding / ozdoby, również choinkowe, z butelek PET, jajotłoczek, wucerolek i in.,
4) makietowanie tekturowe / budowanie amatorskich makiet architektonicznych i domków dla figurek/laleczek, konstrukcje miniaturowe,
5) opakowania / kilka wybranych wzorów opakowań z odpadów.

Z tradycją zimowego przesilenia i bożonarodzeniową wiąże się też zwyczaj budowania szopek oraz zwyczaj obdarowywania, tym samym opakowania prezentów. Apcykling podsuwa wiele możliwości wykonania zarówno szopek jak i bezkosztowych, pomysłowych i estetycznych opakowań.

Tutaj możecie przeczytać o wytwórstwie zabawek choinkowych w regionie radomskim.

Święta doroczne

opublikowane: 26 gru 2011, 11:26 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 9 kwi 2012, 18:24 ]

21 marca to tzw. Pierwszy Dzień Wiosny. Wiele można by mówić i pisać o symbolice tego dnia, tego okresu. My topimy Marzannę, jak zwykle od wielu lat.

Natomiast 22 grudnia to dzień przesilenia zimowego, ważnego wydarzenia astronomicznego. Organizowaliśmy z tej okazji świąteczne biesiadowanie przy przesileniowych smakołykach. Niektórzy obchodzą to święto nieco inaczej i kojarzą również z innymi, religijnymi wydarzeniami, a biesiadę organizują 24 grudnia, nazywają ją Wigilią Bożego Narodzenia lub Gwiazdką. Jednak jest jeszcze kilka innych nazw funkcjonujących w zależności od religii lub wierzeń. Wszystkie sprowadzają się do tego momentu w cyklu astronomicznego roku, w którym dzień jest najkrótszy, a noc najdłuższa. Zatem astronomicznie - to bardzo ważny dzień, po którym dzień rośnie. Wigilia natomiast to po prostu wieczór poprzedzający jakieś święto.

Wieczór następujący przez najkrótszą nocą w roku to wieczór wyjątkowy. Dawniej wierzono, że biesiada zorganizowana wówczas specjalnie dla duchów przyniesie szczęście tym, co na Ziemi. Dlatego właśnie wszystkie kulinaria spożywane tego wieczoru pochodzą z tych miejsc, w których bywają duchy - z lasów, rzek, jezior lub bagien. W kulturze słowiańskiej miejsca te były bowiem uznawane za siedliska duchów i dlatego ludzie je omijali, bali się wchodzić do nich samotnie, a w opowieściach ludowych kojarzono je zawsze ze strachem i dramatycznymi oraz tajemniczymi wydarzeniami. Jako że jest to wyjątkowa noc, wszystko musiało być wówczas wyjątkowe, inne, odmienne, niż na co dzień - na tym polega czas święty, czas sacrum. Dlatego właśnie na tę specjalną ucztę nie podaje się potraw codziennych, świeżych, lecz kiszone lub suszone - ogólnie mówiąc przetworzone i długo wyczekiwane. Innym słowem dania wigilijne to dania dla duchów:) Jakże smakowite, prawda...? Od dnia następującego po tym wieczorze liczono nowy rok w cyklu dorocznym. Zatem 23 grudnia to początek Nowego Roku

Z okazji tego święta wysyła się znajomych i rodzinie świąteczne kartki. Naszą przeznaczyliśmy nie tylko dla widzących, ale i dla niewidzących zwanych niewidomymi. Nasza filcowo-plarnowa pocztówka wykonana jest z przędzy "plarn" czyli nici wykonanej z foliowych (plastikowych) worków. Jest to pocztówka taktylna - dotykowa, sensoryczna, adresowana do zmysłu dotyku, który dla niewidzących jest z najważniejszych. Filc oddaje miękkość (ale niestety nie wilgoć) śniegu, a plarnowa zielona nić, zwinięta w choinkę, naśladuje chropowatość choinkowych gałązek. Na choince widoczne są błyszczące kuleczki - to małe foliowe bąbelki wypełnione powietrzem wycięte z folii pęcherzykowej, które imitują w pocztówce bombki. Pod choinką można wymacać głądkie (dla widzących - błyszczące) kwadraty imitujące paczki z prezentami. Na szczycie choiny wyczujemy natomiast ostre i gładkie kształty - coś jakby gwiazdę...? Zadaniem tej pocztówki jest oddanie różnorodnych wrażeń dotykowych za pośrednictwem różnych materiałów.
felt'n'plarn Christmas postcard made by Thomas;
tactile postcard especially for blind people;
felt is soft as snow; plarn is prickly as spruce needles

Z okazji Przesilenia Zimowego piekliśmy oczywiście pierniki. Muszą one zawierać miód, ponieważ odróżniają się w ten sposób od codziennych ciastek i innych słodyczy. Miód to w kulturze słowiańskiej tzw. operator przejścia - wierzono dawniej, że zapewnia połączenie świata profanum (ziemskiego) ze światem sacrum (niebiańskiego, kosmicznego). Dlaczego właśnie miód? Dlatego, że zauważono, iż produkują go pszczoły - owady latające wysoko aż do Słońca, a skoro tak, to na pewno mające kontakt z niebem, kosmosem, dobrymi bóstwami... Właśnie dlatego do wszelkich przesileniowych dań dodaje się miód. Z podobnego powodu dodaje się też mak, ale to już nieco inna opowieść...





Ozdabianie Drzewa Życia (przez niektórych zwanego Choinką)
promujemy metodą up-cyclingu. Ręczna robota i odpady. Zabawa na całego i zero kosztów. Nasze Drzewko ubrane jest w ozdoby z szydełkowanego plarnu (plastic yarn - przędza ze zbędnych foliówek-reklamówek lub po prostu plastikowych worków na śmieci) - koła, kwadraty, fale i łuki, czyli kształty apotropeiczne. Drzewko up-cyclingowe to jest współczesne rękodzieło. Dawniej ozdoby choinkowe robiliśmy z pierników i słomy, potem pojawił się papier i tektura, później folia pakunkowa, aż wreszcie przyszedł czas na plastik w rozmaitej formie - nakrętki, pudełeczka, foliówki-reklamówki, cokolwiek tylko macie w kuble na suche śmieci - nie wyrzucajcie, lecz oczyśćcie i zachowajcie w tajnej up-cyclingowej szufladzie:) Potem przyda się na różne okazje...

Makiety wnętrzarskie

opublikowane: 6 lis 2011, 13:55 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 10 cze 2013, 06:12 ]

Nieomal każde zbędne opakowanie może być inspiracją. Na zdjęciu obok widzicie makietę wnętrza domu mieszkalnego wykonaną ze styropianowego opakowania. Styropian to kopalnia pomysłów. Aż szkoda wyrzucać! Więcej zdjęć zobaczycie w zakładkach poszczególnych warsztatów.

Plakaty 3D

opublikowane: 6 lis 2011, 04:36 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 7 sty 2012, 06:08 ]

Hand-made plakaty 3D. Gdy nie ma pieniędzy na druk pięknych, błyszczących plakatów (z resztą po co miałyby być takie, nawet gdyby były na nie pieniądze...?), robimy je sami własnoręcznie. Tak jest praktycznie zawsze, bo na nasze działania społeczne (czyli non-profit) i pro-społeczne (czyli dla ludzi i z ludźmi) nie mamy ani złotówki. Każdy plakat 3D staje się wtedy wyjątkowym, jednorazowym dziełem:)
Zawieszamy je potem na sznurkach konopnych na klamkach bram i drzwi wejściowych. Bywa, że po paru godzinach lub po jednym dniu znikają, co może oznaczać, że komuś się spodobały...?:)

Instalacje Wisiory

opublikowane: 6 lis 2011, 04:16 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 6 lis 2011, 14:12 ]


Makiety mentalne

opublikowane: 6 lis 2011, 02:41 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 11 lis 2011, 08:20 ]

Ten typ makiety jest naszym ulubionym modelem rzeczywistości i mentalności ich autorów. Poprzez makiety mentalne poznajemy przynajmniej w pewnym ograniczonym zakresie sposób myślenia ludzi - bez względu na ich wiek, status społeczny, płeć, religię, pochodzenie etniczne, wykształcenie lub inne kryterium. W makietach mentalnych nie jest istotna skala, lecz wzajemne relacje obiektów oraz fakt ich (nie)występowania. Interesuje nas sposób kodowania elementów przestrzeni, mechanizmy konotowania przestrzeni i jej znaków, sposób ignorowania lub przejmowania się skalą narzucaną przez mapy kartograficzne i architektoniczne oraz urbanistyczne modele reprezentowania przestrzeni.




Poniżej - przykładowe fotografie makiet mentalnych ulicy Szewskiej we Wrocławiu (badanie antropologiczne z zakresu percepcji przestrzennej i semiotyki przestrzeni)


Gry Zabawki edukacyjne

opublikowane: 6 lis 2011, 02:34 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 7 sty 2012, 06:10 ]

Dmuchotor - ulubiona zabawka naszych warsztatowych dzieci. Wykonany z klepek starej mozaiki podłogowej (tak, tej z PRL-u:), tektury i patyczków szaszłykowych. Celem gry jest przedmuchanie kulki przez tor przeszkód za pomocą plastikowej rurki - zabawa ma znaczenie nie tylko rekreacyjne, ale również poprawia percepcję przestrzenną i umiejętności logopedyczne dziecka. Dmuchotor jest zawsze przyczynkiem do wykonania kolejnych jego potomków, małych dmuchotorków:)





Elementy wnętrzarskie

opublikowane: 6 lis 2011, 02:19 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 7 sty 2012, 06:10 ]

Ucząc dzieci i młodzież rękodzieła, pokazujemy im, że nie chodzi tu tylko o ozdoby, ornamenty i tradycyjne dekoracje. Rękodzieło to praca dłoni i mózgu. Zachęcamy wszystkich do samodzielnego wykonywania elementów wyposażenia wnętrz, choćby tymczasowych i najprostszych, które niejeden nazwie prymitywnymi. Jednak my lubimy prostotę i prymitywizm:)
Tę lampę (oprawę) wykonano z wytłoczek po jajach, tektury i kalki kreślarskiej.

1-10 of 13