up-cycling‎ > ‎

rękodzieło - tradycja vs nowoczesność

opublikowane: 14 gru 2012, 00:20 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 14 gru 2012, 00:27 ]
Antropologia kulturowa i etnografia to siostry bliźniaczki - niby spójne, identyczne, ale jednak odmienne. Nie wnikając w definicyjne różnice przypomnimy tylko, że jedną z pasji etnografów jest badanie historii rękodzieła, czyli wszystkiego tego, co robi się rękami, dłońmi - wszystkiego, co manualne. Co więcej, chodzi nie tylko o wytwórstwo przedmiotów codziennego użytku, lecz przede wszystkim o "dzieło", czyli rzeczy o wartości głębszej, niż tylko użytkowa.

Rękodzieło było i jest związane m.in. z tradycją przesilenia zimowego - w Polsce od czasów chrześcijańskich z tradycją bożonarodzeniową, ze Świętami laicko zwanymi Gwiazdką. W domach ręcznie wykonywano tzw. "ozdoby choinkowe". Współcześnie szybkie tempo życia i dostępność gotowych ozdób powodują, że umiejętności związane z tym wytwórstwem zanikają, jednak zainteresowanie nimi powoli rośnie dzięki ogólnemu i zauważalnemu nawrotowi do technik manualnych i wytworów rękodzielniczych. Mamy już za sobą okres zachwytu nad produkcją przemysłową, dlatego powracamy do życia w stylu slow, jak nazywa się na świecie ideę praktykowania codziennych czynności wymagających poświęcenia większej ilości czasu i zaangażowania naszych możliwości sensorycznych w większym zakresie - nie tylko możliwości finansowych. Popularne szklane bombki są obecnie stricte ozdobą, podczas gdy dawne wytwórstwo tych rzeczy nie wynikało wyłącznie z chęci ozdobienia, udekorowania. Niosło też treści symboliczne, a konkretnie ochronne, które w etnografii określa się mianem appotropeicznych. Zauważmy, że motywy pojawiające się choćby na szklanych bombkach niosą nadal treści ochronne i symboliczne, mające zapewnić powodzenie domostwu i jego mieszkańcom. Jest to jeden z bardzo subtelnych przykładów stałej obecności słowiańskiej magii w naszym współczesnym, pozornie nie-metafizycznym życiu. Podobnym przykładem jest stawianie wiechy na konstrukcji budowlanej - mało który kierownik budowy lub majster odważy się pominąć ten wyłącznie symboliczny krok. Niby nie ma on znaczenia, jednak wszyscy praktykują ten zwyczaj. Dlaczego? Bo w głębi umysłu wierzą, że jednak może przynieść choćby odrobinę szczęścia...

Znaczna część rękodzieła przesileniowego / bożonarodzeniowego pełni też funkcje dydaktyczne i integracyjne. Młodzi członkowie rodzin i społeczności - dzieci - wprowadzani są w ten sposób w tradycję lokalną (etniczną) i rodzinną, a wspólne spędzanie czasu podczas wykonywania owych ozdób wzmacnia więzi rodzinne, szczególnie międzypokoleniowe - między pokoleniami oddalonymi o jedną generację. Patrząc współcześnie na te rodzinne lub rówieśnicze praktyki można by wywnioskować "weźcie rzesz jakąś maszynę, to szybciej to potniecie!" - właśnie NIE. Tutaj nie chodzi bowiem o szybkość, ale o manualność. Jeśli zastąpimy ręce (u niektórych stopy) maszynami, idea rękodzieła upada. Jest to idea spójna z tymi, które we Włoszech zaczęto jakiś czas temu nazywać ideami SLOW - ma być wolno, manualnie, naturalnie (cokolwiek to znaczy, wielu rozumie to intuicyjnie, ale to może być zwodnicze). Slow City to miasto, w którym żyje się powoli, w którym nie inwestuje się w autostrady, lecz piesze pasaże i dobre stosunki między ludźmi rozwijające się właśnie dzięki owym pasażom. Slow Food to żywność produkowana tradycyjnie, powoli, ręcznie, bez silnego przyspieszania czy to mechanicznego, czy to chemicznego. Ręczna maszynka do mielenia mięsa jest wciąż sprzętem slow. Dlatego rękodzieło jest czynnością slow, powolną, tradycyjną, ale dzięki zastosowaniu współczesnych surowców staje się nowoczesną.

A co z surowcami? Przykładowo dawniej mieliśmy pod dostatkiem drewna i słomy, dlatego ozdoby wykonywano z surowców lub półproduktów pochodzenia naturalnego, często odpadowych lub nadwyżek produkcji rolniczej. Współcześnie taką samą funkcję pełnią odpady z tworzyw sztucznych i papieru - mamy ich aż nadto, a gospodarka odpadowa stanowi prawdziwy problem dla indywidualnych gospodarstw domowych, jak i dla gmin i państw. Dlatego coraz częściej zwracamy się ku tworzywom sztucznym, popularnie zwanych plastikiem, a także ku aluminium (puszkom) i papierowi (gazetom i tekturze w rozmaitej formie). Uzbrojeni w farby i kolorowe ozdobne papierki i złotka lub sreberka  tworzymy dzieła - zabawki na choinkę.

Tutaj właśnie pojawia się apcykling (ang. upcycling) czyli przetwarzanie odpadów w sposób kreatywny, który podnosi wartość rzeczy zbędnej, która - jeśli nie wykorzystana - może stać się odpadem lub nawet śmieciem, rzeczą o najniższym statusie. Apcykling zastosowany przy okazji Gwiazdki daje więc szerokie możliwości kreatywnego wytwórstwa - rękodzieła XXI wieku.

 eMSA organizuje warsztaty apcyklingowe dla dorosłych prezentując kilka wybranych technik apcyklingowych związanych z rękodziełem:
1) plecionkarstwo z plarnu (przędza plastikowa), sploty różne, w zależności od umiejętności plecionkarskich uczestników,
2) plecionkarstwo z gazet (w sieci pod nazwą "wiklina papierowa"),
3) składanki czyli folding / ozdoby, również choinkowe, z butelek PET, jajotłoczek, wucerolek i in.,
4) makietowanie tekturowe / budowanie amatorskich makiet architektonicznych i domków dla figurek/laleczek, konstrukcje miniaturowe,
5) opakowania / kilka wybranych wzorów opakowań z odpadów.

Z tradycją zimowego przesilenia i bożonarodzeniową wiąże się też zwyczaj budowania szopek oraz zwyczaj obdarowywania, tym samym opakowania prezentów. Apcykling podsuwa wiele możliwości wykonania zarówno szopek jak i bezkosztowych, pomysłowych i estetycznych opakowań.

Tutaj możecie przeczytać o wytwórstwie zabawek choinkowych w regionie radomskim.

Comments