ławkologia‎ > ‎

Ławkologia: co ławki mówią o zarządcach przestrzeni

opublikowane: 6 wrz 2015, 07:31 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 6 wrz 2015, 07:40 ]

Fot. Ławka do-społeczna w Collegium Maius w Krakowie

Kształt ławek publicznych wiele mówi o zarządcach konkretnego wycinka przestrzeni i ich wizji relacji społecznych. W polskiej przestrzeni publicznej obowiazuje obecnie główny, ogólny podział na 1) przestrzeń publiczną dostępną i 2) przestrzeń półpubliczną niedostępna. Celowo używamy opozycyjnych przymiotników, aby podkreślić różnice w poziomie dostępności i wizytowalności.

Kryterium naszej klasyfikacji jest tu podmiot zarządzający. Ta pierwsza, to przestrzeń zarządzana przez jednostki gminne, samorządowe, których nazwy różnią się w skali kraju:
- Wrocław ma ZDiUM
- Kraków ma ZDiT
- Poznan ma ZDM
- Szczecin ma ZDiTM
- Gdańsk ma ZDiZ
- Białystok ma ZDiIM
- Kielce mą ZTM
- Warszawa ma ZDM itd.
Jakby nie mogły one nazywać się identycznie, by ułatwić ludziom życie... Wszak mobilność jest obecnie celem samym w sobie, co podkreśla stale Unia Europejska, szczególnie w swych programach rozwojowych kierowanych do młodzieży. Zatem należy przypuszczać, że ludzie przemieszczający się między miastami (=samorządami) z jakiegoś powodu będą szukać tej samej nazwy jednostki samorządowej. Niestey na razie się rozczarują, muszą szukać najpierw lokalnej nazwy, a dopiero potem drążyć swój temat. W tym nazewnictwie lokalność nie ma jednak żadnego uzasadnienia.

W tej pierwszej przestrzeni (PPD) znajdują się ulice, chodniki, place, skwery i inne miejsca zarządzane przez tzw. Miasto, tj. jednostkę samorządową, ww. zarządy. Wszystko, co tutaj się zdarzy, regulowane jest ustawami sejmowymi, rozporządzeniami ministerialnymi, uchwałami rad miejskich i podobnymi dokumentami na poziomie władzy centralnej i samorządowej.

W tej drugiej (PPN) znajduje się dokładnie to samo, ale na poziomie ruchu wewnętrznego, tj. w obrębie wybranego wycinka PPD, który tutaj zarządzany jest przez wybrany podmiot, np. uniwersytet, bibliotekę, firmę komercyjną (np. centrum handlowe), NGO, czyli tzw. Zarządcę. Wszystko, co tutaj się zdarzy, regulowane jest nie tylko ww. przepisami centralnymi lub samorządowymi, ale (w praktyce przede wszystkim) postanowieniami zarządu zarządcy - masło maślane? Niekoniecznie. W praktyce to np. jednostka uniwersytetu lub (tym bardziej) zarząd firmy komercyjnej decyduje o tym, czy można tu wjechać rowerem, palić papierosy, wchodzić z psami, pić alkohol, czy siedzieć przez kilka godzin. Oczywiście wszystkie te czynności reguluje prawo centralne, ale... w praktyce bywa, że odchyłki od niego są możliwe - oczywiście nieoficjalnie.

Tutaj dochodzimy do clue niniejszego artykułu. Miasta najczęściej zarządzają przestrzenią tak, że sygnał do anonimowych Przechodniów wysyłają jednoznaczny - nazywamy go SYGNAŁEM PRZYSTANKU: siedźcie osobno, nie rozmawiajcie, jeszcze się pokłócicie i będziemy mieć kłopot z wygaszaniem waszych waśni. Stawiają więc ławki OD-SPOŁECZNIE, np. liniowo (jak w XIX-wiecznych parkach), nie w grupie, nie w CLUE (układ na jednej z tych liter), często bez oparć. Otrzymujemy sygnał: OK, możecie usiąść, ale nie siedźcie zbyt długo, bo niczemu to nie służy.

Zarządcom zdarza się jednak wysyłać odmienny sygnał do swych Gości - tak, to już nie przechodzień, ale petent, student, czytelnik - gość, czyli ktoś bardziej konkretny, niż anonimowy Przechodzień. Ten sygnał nazywamy SYGNAŁEM ZASIEDZENIA: siedźcie razem, rozmawiajcie, integrujcie się, siedźcie dłużej, zostańcie u nas tyle, ile chcecie, kupcie, przeczytajcie, wypożyczcie" itd. Ławki ustawiają więc DO-SPOŁECZNIE, albo nawet wybierają ich do-społeczne warianty, jak ta na zdjęciu. Mają one oparcia, co oznacza długie i wygodne siedzenie, są ustawione tak, że można usiąść w grupie i np. przez 3h delektować się winem, pizzą i rozmową.

Jaki z tego wniosek? Ano taki, że zarządcy miast - bo tym w teorii i praktyce są tzw. władze miejskie - powinni ustalić z mieszkańcami swoich gmin, jakim sygnałem będą się komunikować, czy SYGNAŁEM PRZYSTANKU, czy może SYGNAŁEM ZASIEDZENIA. Jeśli zarządcy miast chcą, aby przestrzeń publiczna dostępna (PPD) ich miast była aktywna, prospołeczna i uczęszczana (=chroniona na poziomie społecznym przez bezpłatnych dozorców=Przechodniów), wówczas MUSZĄ aranżować ją DO-SPOŁECZNIE i PRO-SPOŁECZNIE, muszą stawiać ławki tak, aby Przechodnie przemieniali się w Gości.

No i to by było na tyle.

Opracowanie:
Anna Rumińska
architektka, antropolożka kultury, ławkolożka, placemaker