ławkologia‎ > ‎

Siedzenie w mieście

opublikowane: 28 lip 2012, 06:04 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 28 lip 2012, 08:22 ]
Różnie można siedzieć na ławkach. Popularne, najczęstsze ławki typu "I" mieszczą 1-2 osoby, rzadziej 3-4. Nie tylko we Wrocławiu, nie tylko w Polsce ławka "I" jest jak auto na szosie - jeden pasażer (kierowca), a dużo zajętej przestrzeni. Dlatego placemaking propaguje uzupełnianie ławek "I" ławkami dospołecznymi, np. kolistymi ze stołem w centralnym punkcie lub łamanymi na obrysie "L". Ilustracją niniejszego tekstu są fotografie dostępne tutaj lub poprzez kliknięcie na zdjęcia.

Ludzie siadają na ławkach w rozmaitych i licznych konfiguracjach, których obserwacja jest fascynującym badaniem, wiele mówiącym o siedzących i ich relacjach z otoczeniem, choćby doraźnych, chwilowych, nietrwałych. Ustawienia siedzisk miejskich to jedna z mikrostrategii miejskich, wciąż niedocenianych w polskich miastach, w tym również we Wrocławiu. Spotykamy się często z wyborem opartym na binarnej opozycji: folgować ludziom czy sterować ich zachowaniami? Wydaje się, że dobrą strategią jest dawanie ludziom równoważnego wyboru, zbilansowanych szans określonych zachowań i sytuacji. Jeśli więc w mieście takim, jak Wrocław, diagnozuje się przeważającą większość odposłecznych ustawień, to słusznym wydaje się nam dążenie do osiągnięcia równowagi poprzez pilną realizację ustawień dospołecznych.

Po co? Po to, by zwiększyć szanse. By dać wybór nie tylko introwertykom lub doraźnie zmęczonym, ale również tym, którzy chcą siedzieć na przeciwko nieznajomych by do nich "zagadać", lub którzy przychodzą w grupie i chcą razem spędzić czas w przestrzeni publicznej miasta - nie w pubie, nie w kawiarni, nie w prywatnym, choćby najpiękniejszym dziedzińcu, nie w pomieszczeniu. Sęk w tym, że ludzie potrzebują kontaktów OTWARTYCH w sensie przestrzennym oraz NIEFORMALNYCH w sensie psychologicznym. Miasto, jako przestrzeń zarządzana przez ludzi, powinno im/nam to dać.

Częste są sytuacje, w których jedna osoba siedząca na ławce zniechęca inne do siadania na niej, jeśli w pobliżu są inne, wolne ławki. Placemaking interpretuje to, jako utratę szansy na zawiązanie relacji społecznej lub jako zwyczajne marnotrawstwo przestrzeni (podobnie jak kręgi roweryzacyjne propagujące zamianę aut na rowery).

Nie jest przypadkowe, jak ludzie siadają na ławkach - ma to związek z ich światopoglądem, psychiką, płcią, wiekiem, czynnościami zawodowymi, temperamentem, relacjami ze znajomymi i obcymi itd. Siadanie na ławce miejskiej jest jednym z komunikatów społecznych z zakresu komunikacji niewerbalnej. Trzy najczęstsze konfiguracje, to siadanie na krawędzi, nieco z boku i na środku. Każda z nich jest komunikatem dla pozostałych, w tym dla potencjalnych siadających.

Ławka "I" to wielkie, miejskie wyzwanie dla dwóch obcych sobie osób. Sposoby siadania na pojedynczej ławce pokazują, jak różnie myślą i czynią ludzie. Można te zachowania zignorować i uznać za "normalkę". Można też notować je, analizować, interpretować na różne sposoby i wykorzystywać w zarządzaniu miejską przestrzenią publiczną. Można folgować domniemaniu, że "wrocławianie są introwertyczni i nie chcą się integrować", a można badać i drążyć ich zachowania i dochodzić do innych wniosków.

Odspołecznie ustawione siedziska są jak fast-food - jeśli zaoferujemy tylko to, nieomal wszyscy będą TO jeść, ale nie znaczy to, że naprawdę TEGO pragną i nie tęsknią za CZYMŚ innym... Szczególnie dwuznacznym rozwiązaniem są ławki "plecówki", które prowokują niesamowicie zróżnicowane zasiadywanie przez ludzi - obcych i znajomych. Pisaliśmy już o nich wcześniej.

3-4 osoby siadają na jednej ławce "I" tylko wtedy, gdy dobrze się znają, ponieważ długość typowej ławki "I" wymusza bliski kontakt cielesny, czego nie tolerują obcy sobie ludzie zachowując stosowny dystans (jak gołębie na kablu...). Placemaking polega na podjęciu m.in. takich działań, które nie wprost i pozytywnie prowokują ludzi do zawierania nowych znajomości, np. poprzez ustawienia dospołeczne i rozwój mikro-aktywności w przestrzeni publicznej miasta, takich jak np. jedzenie lodów, czekanie na osobę towarzyszącą, rozmawianie, palenie tytoniu, telefonowanie, przeglądanie i planowanie zakupów, czy najzwyklejsze obserwowanie ludzi lub siedzenie i myślenie o czymkolwiek.

Im więcej ludzi zatrzymamy w przestrzeni publicznej, tym więcej tworzymy szans rozmaitych zachowań i sytuacji. Przychód lokalnych podmiotów gospodarczych utrzymujących ulicę przy życiu jest jedną z nich. Dobre samopoczucie ludzi - drugą... Dozór społeczny i spadek wandalizmu - trzecią. Itd..., argumentów jest wiele.


tekst i fotografie:
Anna Rumińska, Urszula Warzecha, Paulina Nieckarz
lokalizacja ławek na wszystkich zdjęciach: Wrocław


Comments