co ma krawężnik do ogródka i niepełnosprawności?

opublikowane: 3 gru 2013, 05:58 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 3 gru 2013, 14:05 ]
Tallin ma przepiękne, średniowieczne Stare Miasto, ale dla osób na wózkach jest ona praktycznie nie do przebycia bez pomocy asystenta. Niektórzy nie owijają w bawełnę i piszą wprost: "http://www.visitestonia.com/en/things-to-see-do/estonia-for-people-like-you/disabled" - ten uśmiech jest oryginalny, ze źródła... No bo co tu począć, pozostaje się tylko bezradnie uśmiechnąć. Tallińska Starówka ma wiele barier przestrzennych (kliknij w podkreślone wyrazy, by zobaczyć zdjęcia):

1 - bruki (ang. cobbles) wyboiste,
2 - krawężniki (ang. curbs) wysokie,
3 - niewiele obniżeń krawężników (ang. curb cuts),
4 - koryta odwodnienia (ang. drainage ditches cut) z rur spustowych przecinają chodniki,
5 - częste są schody terenowe, bo miasto posiada wzgórze,
6 - ulice bywają strome,
7 - chodniki bywają bardzo wąskie,
8 - do wielu wejść prowadzą kamienne stopnie lub...
9 - ...wysokie schody,
10 - sporo sklepów znajduje się w piwnicach,
11 - czasem wcale nie ma chodników,
12 - wejścia są zbyt wąskie na wózek.
Projektanci nawierzchni czasami bardzo dobitnie promują ruch pieszy, ścieżką kulturową wskazując, co robi się na chodnikach i jakie ślady (butów, a nie kół) pozostawili w tym mieście Wielcy... Na szczęście można znaleźć tu miejsca, w których nawierzchnie są przyjazne dla kółek i obcasów, np. w formie gładkich płyt kamiennych, których nikomu nie przyjdzie do głowy zastawiać stolikami restauracyjnymi - wszak nie po to zostały one położone za publiczne pieniądze, by korzystał z nich prywatny właściciel. W strefach, gdzie widać ślady nowych inwestycji, chodniki wykonane są z gładkich płyt, niemniej nadal bardzo wąskie, a dodatkowo zwężone przez wystające rury spustowe - ot, prawa Starówki...

Z perspektywy np. turysty amerykańskiego, dla którego dostępność przestrzenna jest często oczywistą oczywistością, brak obniżeń krawężników, a nawet sama obecność krawężników musi powodować zaskoczenie i całkowite niezrozumienie. Krawężniki bowiem są przestrzennym elementem spornym między projektantami przestrzeni wrażliwymi na potrzeby pieszych na wózkach a wytycznymi norm, które przestrzegać chcą projektanci drogowi, mimo że często nie są wcale obowiązujące, po prostu stanowią treść doradczą (w odróżnieniu od przepisów). W USA np. w centrach handlowych (również w niektórych centrach handlowych z amerykańskim kapitałem realizowanych w Europie) krawężniki projektuje się z WIELKĄ UWAGĄ, aby uniknąć ewentualnych pozwów o potknięcie i skręcenie lub złamanie nogi. W Europie zaś krawężniki wydają się oczywistością tak dalece, że rzadko które miasto z nich rezygnuje, mimo że w kontekście sytemu transportu miejskiego są najczęściej CAŁKOWICIE BEZZASADNE.

Dlaczego w USA rezygnuje się więc z krawężników, a w Europie nie? Różnica wynika z historii i polityki: w USA weteranów wojennych poruszających się na wózkach uznaje się m.in. za godną uwagi grupę wyborców, a walory historyczne (czytaj: ZABYTKOWE) przestrzeni i architektury stoją daleko za koniecznością spełniania potrzeb obywateli, wyborców i podatników (ach, ta amerykańska konstytucja...). W Europie jest po prostu odwrotnie: historia i potrzeba ochrony zabytków, to aspekty nieomal zawsze wyprzedzające potrzeby człowieka, a przestrzenią miejską zarządza się dla dobra zabytków, dopiero potem ludzi - obywateli, wyborców, podatników. Dowodem jest wiele obiektów w Polsce i we Wrocławiu, choćby organizacja komunikacji przestrzennej na obszarze Pergoli w otoczeniu Hali Stulecia, czy omawiany tutaj Rynek.

Jeśli ktoś musi/chce SAMODZIELNIE i NA SIEDZĄCO zwiedzać miasto, to wyjściem jest skuter (ang. mobility scooter) albo sterowany elektronicznie wózek (ang. power w/c) z silnym systemem antywstrząsowym. W przeciwnym wypadku musi wziąć taksówkę ze słupka na ulicy, zamówić ją w hotelu lub zamówić specjalne auto (ang. w/c van). Nie wiemy, czy w Tallinie istnieje silne lobby pieszych na wózkach, póki co, mało widać, by ich działania przyniosły efekty wpływające na zmiany tego, co widzimy na zdjęciach. Z konieczności stosowane są więc rozwiązania typowe w miastach historycznych, w których trudno mówić o dostępności i uniwersalnym projektowaniu, które zakłada maksimum samodzielności i eliminowanie sytuacji, w których pieszy musi prosić kogokolwiek o pomoc. W Tallinnie na Starym Mieście wszyscy są ponoć przeszkoleni by w razie potrzeby wspomóc dowolnego potrzebującego w kwestiach dostępności. Wyrównanie nawierzchni oznaczałoby w tych miastach usunięcie materiałów historycznych, co wiele magistratów i rzesze mieszkańców uznaje za wysoce niestosowne - czy słusznie, czy nie, osądzamy indywidualnie - w zależności od naszej sprawności ruchowej. Co do krawężników i nawierzchni na Rynku, Wrocław wyprzedza więc Tallin w wielu miejscach. Co do nawierzchni - jest tak samo nieprzyjazny.

Podobnie sytuacja wygląda np. w miastach włoskich, np. Bolonii, gdzie pieszy na wózku może podziwiać wzrokiem zabytkowe bruki lub kocie łby i... czekać na asystenta, by pójść do przodu, podczas gdy pieszy stojący usiądzie i zacznie strzelać fotografie pięknych faktur, np. tej na Piazza Santo Stefano. Każde średniowieczne miasto ma ten problem: JAK POGODZIĆ historyczność i zabytkowość ze współczesnością, empatią i prawami jednostki? Jednak te miasta nie robią szumnego i bezpodstawnego PR-u pn. "Miasto bez Barier".

O ile dla pieszego stojącego nawierzchnie placów, ulic, skwerów i chodników mogą być przedmiotem zachwytu, o tyle dla pieszego siedzącego sa one przedmiotem niezadowolenia, rozczarowania, stresów i ryzyka uszczerbku na zdrowiu. To swoista SZÓSTA ELEWACJA miasta, poza pięcioma typowymi, gdzie piątą są dachy. Podłoga miasta może być więc elementem albo prospołecznej, albo estetycznej marki miejskiej. Dopiero gruntowne badania przestrzenne udziału poszczególnych typów nawierzchni sklasyfikowanych pod względem ich funkcjonalności i estetyki mogą dać pełniejszy obraz w rankingu. W mini-skali wybranego fragmentu przestrzeni miejskiej - RYNKU - Wrocław i Tallin z pewnością uplasowałyby się na ostatnich miejscach. Wystarczy przeczytać przykładowe wypowiedzi forumowiczów. Jedna z turystek stwierdziła, że właśnie w Tallinie spotkała najbardziej wyboiste bruki. Ciekawe, czy była w Bolonii na ww. Piazza Santo Stefano. Najwyraźniej nie, bo tam nawierzchnia przypomina makro-płaskorzeżbę przypadkowo leżącą poziomo...

Na koniec wracam do ogródków gastronomicznych, chodników i krawężników. Otóż wszystko się ze sobą wiąże. Nawet z tematem ławek. Wąskie chodniki w Tallinie oznaczają, że na pewno nie pojawi się na nich ogródek, ewentualnie małe stoliki tuż przy pierzei. Wysokie krawężniki oznaczają, że ogródki lokalizowane tuż przy nich muszą mieć podesty, aby klienci i kelnerzy nie potykali się, a piesi na wózkach mogli na nie wjechać. Lokowanie ławek na wąskich chodnikach jest utrudnione, bo zawężają światło przejścia/przejazdu - faktycznie, publicznych ławek nie ma na tallińskiej Starówce sporo. Jak jest w lecie? O tym następnym razem.

Anna Rumińska