jak radzi sobie ulica Szewska

opublikowane: 17 lip 2013, 02:01 przez eMSA Inicjatywa Edukacyjna   [ zaktualizowane 17 lip 2013, 02:03 ]
Wakacje na Szewskiej... Ciekawe, jak bawiłby się tutaj niejeden urzędnik, radny, dziennikarz, wykładowca, projektant, rzeczoznawca itd. Ciekawe, ilu ich tutaj mieszka i uciekają stąd daleko. Ciekawe, czy zdają sobie sprawę z idei powołania <strefy zamieszkania>. Ciekawe, czy wiedzą, ile tutaj mieszka dzieci i seniorów potrzebujących bezpiecznej i aktywnej przestrzeni publicznej. Ciekawe, czy wiedzą, ilu tu przewinęło się przedsiębiorców, którzy próbowali rozwinąć tu swój biznes. Ciekawe, czy znają tutejszą najliczniejszą lokalną społeczność. Ciekawe, czy rozumieją, dlaczego na Szewskiej nie powstają nowe, atrakcyjne lokale gastronomiczne. Ciekawe, czy w ogóle rozumieją specyfikę tej ulicy, czy może ograniczają się do tradycyjnego architektoniczno-urbanistycznego wyjaśnienia "Szewska umiera, bo prowadzi znikąd donikąd". Czy Szewska faktycznie umiera? Czy może umierają na niej poszczególne koraliki warkocza, zwanego przez nas SPLOTEM? Fakt, ten warkocz mógłby być o wiele grubszy i mocniejszy. Trudno jest zerwać gruby warkocz, tak jak trudno złamać wiązkę chrustu.

Póki co, w przerwach między wykładami i warsztatami przetrawiliśmy tekst, do którego link publikujemy poniżej. Skoro nie mówi się tu o Szewskiej, czy znaczy to, że ta ulica tak świetnie sobie radzi, czy to, że "lepiej nie poruszać tego tematu"...? Czy to jest ogólnowrocławska (urzędowo-gazetowa) zmowa milczenia wokół problemów Szewskiej, tak jakby nikt nie chciał się przyznać do błędów i nie wywoływać wilka z lasu?

WOBEC silnego rowerowego lobby we Wrocławiu faktycznie nie wypada pisać, że na Szewskiej rowerzystów wprowadza się stale w błąd tą tutejszą niby-drogą rowerową będącą zwykłym chodnikiem, naraża się ich na mandaty, pozwala się im na wymuszanie pierwszeństwa wobec pieszych w strefie zamieszkania.

WOBEC kampanii pijarowej MPK faktycznie nie wypada pisać, że na Szewskiej motorniczy również stale wymuszają pierwszeństwo w strefie zamieszkania, przekraczają prędkość, dzwonią na pieszych i generują u nich poczucie zagrożenia.

WOBEC rzekomych działań wspierających wrocławską przedsiębiorczość faktycznie nie wypada pisać, że restauratorzy na Szewskiej dostają zezwolenia na wadliwą lokalizację gastrogródków na gładkim pasie chodnika przeznaczonym m.in. dla ruchu osób na wózkach i z wózkami, które narażają ich na skargi i dezaprobatę pieszych i mieszkańców.

WOBEC jakże szczegółowych i wypracowanych latami przepisów o zajęciu pasa drogowego oraz sztandarowych starań o zachowanie bezwzględnego bezpieczeństwa pieszych w mieście faktycznie nie wypada pisać, że paradoksalnie przedsiębiorcy nie dostają zgody na lokalizację kolejnych (innych) gastrogródków (choćby 3 stolików) na wąskim chodniku, bo jednostki gminne argumentują w stylu "tu jest za wąsko, tramwaj jedzie zbyt blisko", a z drugiej strony, nie wydają zezwolenia na montaż barierki ochronnej między jezdnią z torowiskiem a tymże wąskim chodnikiem, argumentując w stylu "tutaj jest strefa zamieszkania, tramwaj jedzie wolno".

WOBEC działań przygotowawczych przed ESK2016 faktycznie nie wypada pisać, że ten wyrzut sumienia, ulica Szewska, jakoś tak blisko jest Świdnickiej i Przejścia Świdnickiego, które już niedługo ma przestać istnieć (czy nazwa pozostanie? powinna, to nadal będzie "przejście"), a siedziba BFI2016 rozłoży się godnie na tarasie ex-Bar-Barbara, który też jest jakoś tak niebezpiecznie blisko - lepiej odwrócić się plecami do Szewskiej i pisać o Świdnickiej.

O tak, czuję zażenowanie, jak niewiele znaczy Szewska, w jak głębokim zapomnieniu (przynajmniej oficjalnie) ją się pozostawia. Działania typu nasz SPLOT już nie są bowiem po to, by zwracać uwagę na problemy tym, którzy nie mają czasu ich dostrzec. W Splotach zdarzyło się już sporo, wielu wartościowych ludzi poświęciło swój czas i fundusze na to, by "ci" zauważyli, co się tutaj dzieje - dobrego i złego. Wiemy, że zauważyli, wiemy, że milczą, wiemy, że tutejsze problemy dostrzegają wyłącznie partykularnie lub cząstkowo. Zastanawia nas tylko to, jak długo trwać będzie to milczenie. Czy może ktoś wpadnie na pomysł drastycznej zmiany przepisów drogowych w obrębie Szewskiej? A może ktoś ruszy głową i ręką po pierwszym wypadku? A może ktoś czeka, aż tutejsi przedsiębiorcy rozpoczną strajk? Ale którzy? Byli na pewno nie, bo i po co. Obecni nie mają czasu, pochłonięci są walką o klientów lub zniechęceni urzędową biernością. A może ktoś liczy na studencką brać, która wyjdzie na ulice żądając ławek, społecznych (a nie ozdobnych) trawników, bezpieczeństwa w strefie pieszych itd.?

Powstanie www ulicy Świdnickiej - z niecierpliwością wyczekujemy, jak się powiedzie ta inicjatywa, trzymamy kciuki, nauczeni naszym doświadczeniem. Interesujące i pouczające jest bowiem zderzenie systemowego zapraszania najemców do działań na rzecz aktywnej przestrzeni publicznej i rozwoju ich lokali z 1) przepisami regulującymi zajęcie pasa drogowego oraz 2) lokalną polityki lokalowo-czynszową, 3) lokalną polityką estetyzacyjną, 4) niską barierą strachu wobec przepisów męczącą wciąż poszczególnych najemców, 5) specyficznym stosunkiem prywatnych, pozarządowych i publicznych parterowych podmiotów do relacji wobec wnętrza lokalu a przestrzenią publiczną (główne aspekty: witryny i zajęcie pasa drogowego). Niemniej jednak życzymy powodzenia w aktywizacji ulicy Świdnickiej na CAŁEJ JEJ DŁUGOŚCI, a zatem również w obrębie ARKAD KDM.

Artykuł o Świdnickiej - tutaj.